Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Mateusz Morawiecki zapowiedział w Toruniu powrót do założeń Polskiego Ładu pod nazwą "Polska Jednej Prędkości". W tle gospodarczych obietnic toczy się jednak wewnątrzpartyjny spór o nowe stowarzyszenie byłego premiera.
Podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Torunia wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości skupił się na gospodarczych i infrastrukturalnych planach swojej formacji. Były szef rządu zapowiedział, że ewentualne zwycięstwo wyborcze PiS będzie oznaczać powrót do koncepcji równomiernego rozwoju kraju, znanej w przeszłości jako Polski Ład.
– W DNA Prawa i Sprawiedliwości jest rozwój równomierny, sprawiedliwy. To tu w Polsce powstała oryginalna oferta - nie krwiożerczy kapitalizm, nie tylko liberalizm gospodarczy i nie komunizm, ale solidarnym społeczny. Możecie być pewni, że jeżeli jako PiS wrócimy do sterów rządzenia i wygramy wybory, przywrócimy program Polska Jednej Prędkości, wcześniej nazywany Polskim Ładem – oświadczył w Toruniu Mateusz Morawiecki cytowany przez PAP.
Wizja zaprezentowana przez wiceprezesa PiS opiera się na finansowaniu lokalnej infrastruktury, w tym remontów żłobków, przedszkoli, dróg oraz boisk. Morawiecki ostro przeciwstawił ten model inwestycyjny polityce obecnego rządu.
– Przywrócimy tę politykę. Obecnie rząd mojego następcy na fotelu premiera, czyli Donalda Tuska, realizuje program skierowany do pięciu głównych metropolii. My będziemy dbali o Polskę jednej prędkości – przekonywał polityk.
Wewnętrzne napięcia w tle gospodarczych obietnic
Mimo inwestycyjnego charakteru wystąpienia, spotkanie w Toruniu odbyło się w cieniu narastających napięć w Prawie i Sprawiedliwości. Jak odnotowuje PAP, w wydarzeniu nie wzięła udziału większość lokalnych radnych miejskich PiS, co było bezpośrednim pokłosiem piątkowej wypowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Lider partii zapowiedział wcześniej, że osoby angażujące się w nowo utworzone przez Morawieckiego stowarzyszenie "Rozwój Plus" nie znajdą się na listach wyborczych ugrupowania.
Inicjatywa byłego premiera, ogłoszona na początku kwietnia, miała zrzeszać osoby poszukujące nowej oferty na prawicy. Według oficjalnego komunikatu rzecznika PiS Rafała Bochenka, działalność członków partii w ramach tego stowarzyszenia jest jednak sprzeczna ze statutem ugrupowania.
Morawiecki broni swojej inicjatywy
Sam Mateusz Morawiecki, pytany przez dziennikarzy po oficjalnym spotkaniu o narastający konflikt, starał się tonować nastroje. Zapewnił jednocześnie, że nie obawia się o polityczną przyszłość i miejsca na listach dla swoich współpracowników.
– Zupełnie się o to nie boję, że ktoś nie będzie miał miejsca na listach PiS. (...) Uważam, że działalność naszego stowarzyszenia jest w 110 procentach zgodna ze statutem PiS. Prezes Kaczyński i wiele innych osób wręcz zachęcali wcześniej do tworzenia stowarzyszeń. Nasi wewnętrzni partnerzy w PiS, tak to nazwę delikatnie, czyli Suwerenna Polska, ma potężne środowisko wokół stowarzyszenia. Jakże to? Oni mają stowarzyszenie, a inne grupy posłów mają nie móc robić stowarzyszeń? Byłoby to coś nie w porządku – tłumaczył były premier.
Polityk podkreślił również, że jego nowa organizacja ma charakter ekspercki i samorządowy.
– Stowarzyszenie Rozwój Plus nie tylko nie jest żadną konkurencją dla PiS, ale jest stowarzyszeniem eksperckim, programowym i samorządowym. Dziś tu jesteśmy także w celu pozyskiwania dla PiS jak największej grupy wyborców samorządowych – dodał cytowany przez PAP wiceprezes partii.
W toruńskim spotkaniu, u boku byłego szefa rządu, pojawili się jego bliscy współpracownicy z czasów sprawowania władzy, w tym byli ministrowie: Michał Dworczyk, Waldemar Buda, Marcin Horała oraz Janusz Cieszyński. Odnosząc się do zaplanowanych rozmów na szczycie partii, Morawiecki zapowiedział, że po spotkaniu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim spodziewa się "samych dobrych rzeczy".
Źródło: PAP