Mapa cen paliw w Europie. Oto jak obecnie wypada Polska
Polska jest drugim najtańszym krajem w UE pod względem cen benzyny i piątym najtańszym z perspektywy cen diesla – wynika z ostatnich danych Komisji Europejskiej. Na polskim rynku zauważalne są spadki cen. – Nie ma już takiego dramatu jak dwa tygodnie temu – ocenia Wojciech Teszner, właściciel kilku stacji paliw w województwie zachodniopomorskim.
Komisja Europejska opublikowała w czwartek najnowsze porównanie średnich cen paliw w państwach członkowskich. Wynika z niego, że najwięcej za tankowanie płacą obecnie kierowcy w Holandii, Danii, Niemczech, Finlandii, Francji i Grecji. W każdym z tych krajów zarówno benzyna E10, jak i olej napędowy kosztują ponad 2 euro za litr.
Najdroższe i najtańsze tankowanie w UE
Najdroższa benzyna jest w Holandii – 2,32 euro za litr. Tam też najwięcej kosztuje olej napędowy – 2,47 euro. To o 47 eurocentów powyżej unijnej średniej w przypadku benzyny i 37 eurocentów w przypadku diesla. Dla porównania, w Polsce benzyna 95 kosztuje średnio 1,43 euro, a diesel – 1,77 euro za litr. Pod względem cen benzyny Polska jest drugim najtańszym krajem w UE, zaś diesla – piątym.
Dlaczego paliwa szybko drożeją, a wolno tanieją? Oto powody
Na szczycie podium najtańszych krajów w UE jest Malta – tam litr diesla kosztuje 1,21 euro, a benzyny – 1,34 euro. Drugie miejsce w przypadku benzyny zajmuje – jak wspomnieliśmy wcześniej – Polska, trzecie zaś Bułgaria – 1,47 euro za litr. Pod względem cen diesla na drugim miejscu są Węgry – 1,71 euro za litr, na trzecim – Słowacja – 1,75 euro za litr.
Co się dzieje na rynku paliw? "Nie ma już takiego dramatu"
Wyraźnie widać też różnicę między sytuacją na rynku paliwowym w Polsce na tle krajów z regionu i w porównaniu z Europą Zachodnią. Dane z rynku krajowego opublikowane w tym tygodniu przez e-petrol.pl pokazały spadek średnich cen benzyn i diesla. Wyjątkiem jest wciąż drożejący autogaz LPG (który nie jest objęty rządowymi przepisami osłonowymi).
"Dysproporcje cen hurtowych i detalicznych nieco się uspokoiły. Nie ma już takiego dramatu jak dwa tygodnie temu. Nie da się jednak patrzeć spokojnie na sytuację, gdy ceny nadal są wysokie, a w ryzach trzymają je głównie tarcze finansowe i pozorna stabilizacja na Bliskim Wschodzie" – ocenia Wojciech Teszner, ekspert Północnej Izby Gospodarczej, właściciel kilku stacji paliw w województwie zachodniopomorskim, w przesłanym money.pl komentarzu.
Na jak długo zostanie utrzymany pakiet CPN?
Co najmniej do końca kwietnia ma obowiązywać pakiet "CPN – Ceny Paliwa Niżej", na który składają się:
- mechanizm cen maksymalnych na stacjach paliw,
- obniżona do minimum akcyza na paliwa,
- obniżony z 23 do 8 proc. podatek VAT.
Według danych Ministerstwa Finansów pakiet CPN, gdyby działał do końca czerwca, pochłonąłby łącznie ok. 4,8 mld zł. Czy zostanie utrzymany na tak długo? Nie można tego wykluczyć.
Wtedy, gdy będziemy widzieli uspokojenie sytuacji na rynkach, gdy cena diesla i benzyny w hurcie będzie niższa - w okolicy tego, z jakimi cenami mieliśmy do czynienia przed wybuchem tego konfliktu - to wtedy będziemy mogli mówić o wygaszeniu tych tarcz – powiedział w środę minister energii Miłosz Motyka w Programie Trzecim Polskiego Radia.
Tymczasem w piątek 17 kwietnia ustalone przez ministra energii maksymalne ceny paliw wyniosą nie więcej niż 6,04 zł za litr benzyny 95, 6,59 zł za litr benzyny 98 i 7,18 zł za litr diesla. Oznacza to, że w porównaniu z czwartkiem spadną ceny maksymalne wszystkich rodzajów paliw.
Jak z wysokimi cenami paliw radzą sobie Niemcy?
Z najwyższymi cenami paliw w historii mierzą się Niemcy, co uderza w jedną z kluczowych gospodarek Europy. Niemiecki urząd statystyczny opublikował w poniedziałek dane, z których wynika, że tylko w marcu koszty związane z użytkowaniem samochodu wzrosły o 6,7 proc., w porównaniu do analogicznego okresu 2025 r. W ciągu roku cena oleju napędowego w Niemczech wzrosła o 29,7 proc., a benzyny E10 - o 17,3 proc.
Jak pisaliśmy w money.pl, rząd w Berlinie wprowadził odpowiednik polskiego pakietu osłonowego CPN. Koalicja rządząca ogłosiła obniżkę podatków na paliwa oraz dobrowolne premie dla pracowników, by złagodzić skutki kryzysu na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że program spotkał się z ostrą krytyką czołowych ekonomistów, ekologów oraz związków zawodowych za Odrą.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl