Nadmiar prądu, mniej produkcji. Problem OZE narasta
W Polsce szybko rośnie skala ograniczania produkcji energii z OZE. Operator coraz częściej redukuje pracę farm wiatrowych i fotowoltaicznych, a spółki energetyczne wskazują, że problem będzie się nasilał wraz z dalszym rozwojem zielonej energii - opisuje wnp.pl.
Spółki energetyczne coraz wyraźniej odczuwają skutki tzw. curtailmentu, czyli nierynkowego ograniczania produkcji energii. Zjawisko to dotyczy głównie odnawialnych źródeł i wynika z konieczności bilansowania systemu elektroenergetycznego, w którym podaż i popyt muszą być stale zrównoważone.
Gdy sygnały rynkowe – jak niskie lub ujemne ceny energii – nie wystarczają, operator systemu, czyli PSE, wydaje polecenia redukcji produkcji. W efekcie rośnie wolumen energii, która mogłaby zostać wytworzona, ale ostatecznie nie trafia do sieci.
Cena maksymalna paliw nie rozwiąże problemu? "To narzędzie nie działa"
Problem narasta
Największe spółki energetyczne zgodnie wskazują, że liczba takich poleceń rośnie, szczególnie w okresach wysokiej generacji z fotowoltaiki. Jednocześnie trudno jednoznacznie ocenić, czy uczestnicy rynku są traktowani nierówno, ponieważ decyzje operatora zależą m.in. od lokalnych ograniczeń sieci - wskazuje wnp.pl.
Z danych Taurona wynika, że ograniczenia mogą omijać część instalacji, a dotykać inne, co jest efektem regionalnych możliwości przesyłowych. Coraz częściej firmy same decydują się na zmniejszenie produkcji, aby uniknąć strat przy ujemnych cenach energii.
System potrzebuje elastyczności
Jeszcze kilka lat temu zjawisko było marginalne, dziś staje się coraz bardziej odczuwalne. W przypadku niektórych instalacji fotowoltaicznych liczba godzin objętych redukcjami sięga już kilku procent w skali roku i rośnie wraz z rozwojem OZE.
Rozwiązaniem problemu mają być m.in. magazyny energii, które pozwolą przechowywać nadwyżki i oddawać je do sieci w innym czasie. Branża wskazuje też na rosnącą rolę usług bilansujących oraz większej elastyczności po stronie odbiorców energii.
Redukcje produkcji najczęściej pojawiają się w okresach wysokiej generacji i niskiego zapotrzebowania, np. w weekendy czy święta. Fotowoltaika jest ograniczana głównie wiosną i latem, a elektrownie wiatrowe – jesienią i zimą.
Źródło: wnp.pl