NFZ wyda 72 mld zł na podwyżki. Brakuje na to pieniędzy
Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczy w tym roku około 72 miliardów złotych na podwyżki dla medyków. Jak poinformował w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego wiceprezes NFZ Jakub Szulc, brak zapewnienia źródeł finansowania tych zmian to poważny problem systemu. Relację z panelu przekazała Polska Agencja Prasowa.
Jakub Szulc wystąpił podczas dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia. Wiceprezes przekazał, że tegoroczny plan finansowy NFZ wynosi 220 miliardów złotych. Z tej kwoty około 72 miliardy pokryją koszty wzrostu wynagrodzeń personelu medycznego. To ogromne obciążenie dla systemu, zwłaszcza w świetle danych, o których informowaliśmy na początku roku – w lutym resort zdrowia i sam NFZ sygnalizowały potężną lukę w finansowaniu świadczeń sięgającą 23 mld zł.
Szulc zastrzegł, że ostateczna suma może nieznacznie różnić się od tych szacunków. Fundusz czeka jeszcze na ostateczne rekomendacje odpowiednich instytucji. Wiceszef NFZ ocenił jednak sam sposób wprowadzenia zmian w prawie. Według niego każda decyzja o wydatkach publicznych wymaga natychmiastowego wskazania źródła pieniędzy.
Mamy sensowne, dobre i bardzo dobre wynagrodzenia w systemie. Tyle tylko, że kiedy przyjmowano tę ustawę, to nikt nie zadbał o to, żeby pomyśleć, w jaki sposób zapewnimy jej finansowanie. I stąd dzisiejsze tarcia i dzisiejsze dyskusje pomiędzy ministrem zdrowia i ministrem finansów – powiedział Jakub Szulc.
Prezes UOKiK w "Biznes Klasie". "Raz miałem wbity nóż w oponę". Premiera w niedzielę o 17:00
Brak zabezpieczenia tych środków na etapie tworzenia prawa wiceprezes nazwał wprost "grzechem pierworodnym".
Skutki decyzji sprzed lat
Przedstawiciel Funduszu przypomniał okoliczności z 2022 roku. Wtedy Sejm przyjął ustawę o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia. W ocenie skutków regulacji, którą dołączono do tamtego projektu, wpisano bardzo optymistyczne założenia. Dokument zakładał, że nowe przepisy nie obciążą sektora finansów publicznych, a koszty przez kolejne dziesięć lat wyniosą zero złotych rocznie.
Jakub Szulc zaznaczył, że absolutnie nie sprzeciwia się samym podwyżkom dla pracowników medycznych i dostrzega ich pozytywne efekty. Zwrócił jednak uwagę na główny obowiązek swojej instytucji. NFZ musi dbać o równość i dostępność świadczeń, ale także bilansować koszty i przychody. Tymczasem w ostatnich latach państwo nakłada na Fundusz nowe obowiązki. W efekcie wydatki rosną znacznie szybciej niż wpływy z samej składki zdrowotnej.
Konieczne dotacje i cięcia
Taka sytuacja wymusza stałe wsparcie z budżetu państwa. Wiceprezes przedstawił dynamikę wzrostu tych dopłat, aby zobrazować skalę zjawiska. W 2023 roku dotacja do planu finansowego NFZ wyniosła zaledwie 200 milionów złotych. Kolejne lata to już drastyczny wzrost potrzeb.
– W roku 2024 dotacja to było ponad 15 mld zł z budżetu państwa do planu finansowego NFZ, a w ogóle finansowanie pozaskładkowe, finansowanie budżetowe to było w okolicach 18 mld zł. W roku 2025 dotacja 32 mld zł, a środki budżetowe w ogóle 42 mld zł do planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia – wymieniał Jakub Szulc podczas kongresu.
Do końca 2026 roku budżet Funduszu musi się zbilansować. Przyszłe decyzje zależą wprost od wielkości państwowych subwencji. Pewne kroki oszczędnościowe weszły już w życie. Od kwietnia zmieniły się zasady płacenia za część wysokospecjalistycznych badań ambulatoryjnych.
Szpitale tracą na nadwykonaniach
Szpitale wykonują procedury powyżej limitu z umowy, ale NFZ płaci za nie mniej. Stawki za nadwyżkowe badania endoskopowe spadły do 60 proc. W przypadku tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego jest to 50 proc. Wyjątek stanowią badania z pierwszego kwartału 2026 roku. W tym przypadku Fundusz zapłaci pełną stawkę.
Temat drastycznego zaciskania pasa przez NFZ i poszukiwania środków na personel medyczny jest szczególnie gorący w ostatnich miesiącach. Jak informowaliśmy w marcu, wiele placówek medycznych finansowało podwyżki właśnie z nadwykonań. Zapowiedzi ograniczenia płatności za te ponadlimitowe procedury wywołały zrozumiałe obawy dyrektorów szpitali o utratę płynności finansowej.
Doprowadziło to ostatecznie do sytuacji, w której Fundusz został wręcz zmuszony do szukania oszczędności przez radykalne cięcia stawek za badania ambulatoryjne. Z drugiej strony presja w systemie nie maleje, gdyż brak porozumienia w rozmowach ze stroną społeczną oznacza, że od lipca w życie wejdą kolejne gwarantowane ustawowo wzrosty pensji lekarzy i pielęgniarek.
Nowe ograniczenia nie obejmują wszystkich pacjentów. Pełne finansowanie nadal dotyczy dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Zmiany omijają również chorych z kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego oraz osoby z programu profilaktyki raka jelita grubego.