"Norwid umierał w biedzie". Gorąco ws. pomocy artystom w Sejmie

Ministra kultury Marta Cienkowska przyznała w środę w Sejmie, że projekt dopłat do minimalnych składek ZUS artystów "jest testem z patriotyzmu". - Mamy pełno ludzi, których nazywamy wielkimi, ale którym polskie państwo za życia nie było w stanie zapewnić godnych warunków. Norwid, który umierał w ubóstwie, Leśmian, Szymanowski - mówiła Cienkowska.

Ministra kultury broni projektu wsparcia składek dla artystówMinistra kultury broni projektu wsparcia składek dla artystów
Źródło zdjęć: © East News | Dawid Wolski
Bartłomiej Chudy

Marta Cienkowska po raz kolejny tłumaczyła zasadność prac jej resortu nad projektem dopłat do składek tych artystów, którzy - z uwagi na projektowy tryb pracy - nie mogą liczyć na minimalne zabezpieczenie w ZUS. - Wiedziałam, że ten projekt wywoła emocje. Po raz pierwszy od lat artyści nie są dodatkiem do debaty publicznej, nie są dekoracją państwowych uroczystości. Rozmawiamy o ludziach, którzy muszą mieć w Polsce twardą skórę. Polska kultura nie potrzebuje litości, a szacunku - mówiła ministra kultury.

Historia polskiej kultury pełna jest ludzi, których nazywamy wielkimi, ale którym polskie państwo za życia nie było w stanie zapewnić godnych warunków. Norwid umierał w ubóstwie, Leśmian, Szymanowski. Takich historii jest więcej. Ta ustawa jest testem z patriotyzmu. Polega on na odpowiedzialności za tych, którzy tworzą dziś Polskę. Za muzyka, animatora kultury, za artystkę, która wychowuje dzieci i zastanawia się czy będzie ją stać na składki - powiedziała ministra kultury Marta Cienkowska.

Ministra podkreśliła, że choć o tych rozwiązaniach "rozmawiamy od 30 lat", to do tej pory nie przełożyło się to na efekty. - Ze względu na charakter pracy twórców system nie widzi. Projekt jest skalibrowany, pomoc ma trafiać do artystów o najniższych dochodach, nie obejmuje wszystkich artystów. To system dopłat do minimalnej stawki. Wnioski będą ponawiane co rok - dodała.

Nie tylko pieniądze. Tak zmienia się definicja męskiego sukcesu

I zaznaczyła, że system wspierania emerytalnego już w Polsce. - My włączamy do niego grupę zawodową. To nic wyjątkowego. Ustawa nie tworzy wyjątku, lecz wykorzystuje mechanizmy zabezpieczenia społecznego. Z perspektywy państwa nie chodzi o finansowanie artystów, tylko o to, by ludzie, którzy całe życie pracują w kulturze, po kilkudziesięciu latach nie trafili do pomocy społecznej tylko dlatego, że system nie był dostosowany do specyfiki ich zawodu - dodała Cienkowska.

Projekt wsparcia artystów wzbudza kontrowersje

Projekt zakłada wprowadzenie statusu artysty zawodowego na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu lat w szczególnych przypadkach. Dopłaty miałyby przysługiwać osobom, których średni roczny dochód z trzech poprzednich lat nie przekroczył 125 proc. dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia. W praktyce rząd mówi o progu ok. 68 tys. zł brutto rocznie.

W uzasadnieniu projektu rząd wskazał, że z ok. 62 tys. twórców w Polsce większość (69 proc.) osiąga dochody niższe niż przeciętne wynagrodzenie, a 30 proc. niższe niż minimalne.

Dr Tomasz Lasocki, ekspert ds. systemu ubezpieczeń społecznych tłumaczył money.pl, że rządowa propozycja dotycząca emerytur dla artystów nie jest "wyłomem", a działaniem prosystemowym. Niemniej dochodzi do przywileju, który należy uzasadnić.

Główny analityk money.pl ocenił, że projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów skupia wszystkie mankamenty kreowania polityki społecznej w Polsce. "Zamiast systemowo rozwiązać narastający problem osób, które mają nieregularne dochody, rząd zaoferował nowe przywileje niewielkiej części z nich" - zwrócił uwagę Grzegorz Siemionczyk.

"Największa słabość proponowanej ustawy – w tym samym położeniu, co osoby wykonujące zawody artystyczne, jest coraz większa część innych pracowników. W Polsce, tak jak wszędzie na świecie, wskutek zmian technologicznych powstają miejsca pracy, których charakterystyka nie przystaje do kodeksowych regulacji" - ocenił.

Wybrane dla Ciebie