Przed wtorkowym posiedzeniem rządu premier mówił o "zalewie kłamstw" płynących z obozu prezydenta Karola Nawrockiego ws. cen paliw.
- Jak wiecie, wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do skoku cen paliw. Natychmiast reagowaliśmy i to systemowo. VAT, akcyza, ceny regulowane każdego dnia, pełna dyscyplina spółek państwowych, resortów i urzędników za to odpowiedzialnych. Ale pieniądze nie biorą się znikąd - stwierdził Donald Tusk.
WIDEOTrzy prace, trzy klęski. Trudne początki Patrycjusza Wyżgi II Pierwsza Praca #1
Premier: chcieliśmy opodatkować zagraniczne koncerny
- Potrzebowaliśmy dużo pieniędzy, żeby tę niską cenę utrzymać. Można je było wziąć od podatników i opodatkować firmy paliwowe od nadzwyczajnych zysków. Firmy zarabiają na tym kryzysie, bo tak zawsze się dzieje. To, co zrobił prezydent - zablokował ustawę, która pozwoliłaby nam ponownie skorzystać z tego mechanizmu, a więc opodatkować koncerny paliwowe, to jest cios wymierzony we wszystkich polskich kierowców - ocenił szef rządu.
- Chcieliśmy wziąć te pieniądze z koncernów państwowych, to nie są państwowe pieniądze, chcieliśmy opodatkować Saudi Aramco, który działa w Polsce decyzjami PiS. Pamiętacie prezent PiS dla Orbana - MOL (fuzja Orlenu z Lotosem spowodowała, że część stacji w Polsce została przejęta przez węgierski koncern paliwowy - red.), popularne BP, sieć stacji zagranicznych Circle K. Oni wszyscy mieli zostać opodatkowani od nadzwyczajnych zysków, bo mają je od droższego paliwa. Po to, żeby znów pomóc polskim kierowcom - przekonywał Tusk.
Tusk: mamy co najmniej 4 mld zł mniej
Dalej wskazał, że prezydent "wpadł na pomysł, by odesłać (ustawę od nadmiarowych zysków - red.) do Trybunału Konstytucyjnego i jej nie podpisać".
- Wysokie ceny paliw w najbliższych dniach i tygodniach to będzie konkretnie jego zasługa. Bo mamy co najmniej 4 mld zł mniej, żeby ulżyć polskim kierowcom i to jest absolutny skandal - ocenił szef rządu. - A wszystkie te wygibasy, jakie robią ministrowie prezydenta, żeby zrzucić z siebie odpowiedzialność, proszę traktować jako zwykłe kłamstwo i bardzo głupią, nieodpowiedzialną propagandę - dodał.
Podatek od nadmiarowych zysków. Jak miał działać?
Przypomnijmy, w piątek prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego (TK) w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. W ocenie Nawrockiego jej przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.
Projekt ustawy zakładał, że producenci i sprzedawcy paliw ciekłych zapłacą 4 mld zł podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie podwyższonych cen paliw.
Nowa danina miała objąć producentów oraz importerów paliw, którzy skorzystali na wzroście marż po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wpływy z tego podatku miały posłużyć m.in. do sfinansowania działań osłonowych na rynku paliw. Opodatkowaniu podlegać ma nadwyżka ponad 20 proc. wzrostu przychodów. Nowy podatek miał objąć 20-30 przedsiębiorstw - w tym Orlen.