Czarnek chce tańszego paliwa. "Jeżeli nie przyjmiemy naszej ustawy"

Posłowie PiS zaapelowali o uchwalenie projektu ustawy obniżającej VAT i akcyzę na paliwo, którą przygotowało to ugrupowanie. Przemysław Czarnek straszy przed "najdroższym paliwem, jakie kiedykolwiek w Polsce się zdarzyło".

Przemysław Czarnek apleuje do Donalda Tuska ws. cen paliwPrzemysław Czarnek apleuje do Donalda Tuska ws. cen paliw
Źródło zdjęć: © PAP | Radek Pietruszka
Piotr Bera

Posłowie PiS na wtorkowym briefingu na stacji paliw w miejscowości Panieńszczyzna (gm. Jastków) pod Lublinem krytykowali obecne ceny paliw. Na wielu stacjach – jak mówili - olej napędowy kosztuje ponad 8 zł za litr.

Poseł Przemysław Czarnek zwrócił uwagę, że w środę rozpoczyna się ostatnie posiedzenie Sejmu przed przerwą wakacyjną i zaapelował o uchwalenie projektu ustawy - złożonej przez PiS - w sprawie obniżenia VAT na paliwo z 23 do 8 proc. i akcyzy do stawek minimalnych.


WIDEO
Trzy prace, trzy klęski. Trudne początki Patrycjusza Wyżgi II Pierwsza Praca #1 


- Jeżeli jutro nie przyjmiemy naszej ustawy obniżającej VAT (…), to Polacy będą do końca wakacji jeździć na najdroższym paliwie kiedykolwiek w Polsce się zdarzyło - powiedział Czarnek, obarczając za to winą obecny rząd.

Konferencji PiS przysłuchiwała się Marta Wcisło, europosłanka z Platformy Obywatelskiej. W rozmowie z mediami wyjaśniła, że rząd przygotował ustawę, która miała sfinansować obniżkę cen paliw.

Prezydent Nawrocki zablokował tę ustawę, kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego. Stanął po stronie koncernów, a nie po stronie obywateli - powiedziała Wcisło, oceniając wystąpienia polityków PiS jako "propagandę, manipulację, dezinformację".

Spada cena ropy

W poniedziałek po południu cena ropy Brent wynosiła ok. 89 dol. za baryłkę. W ubiegłym tygodniu sięgała chwilowo nawet powyżej 100 dol. za baryłkę.

Premier Donald Tusk zapowiedział w poniedziałek, że rząd zaproponuje regulowane ceny paliw przynajmniej na dwa ostatnie tygodnie wakacji, jeśli ceny ropy na światowych rynkach znów wzrosną w wyniku niestabilności na Bliskim Wschodzie.

Prezydent Nawrocki w piątek skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Przewidziana w ustawie nowa danina, tzw. windfall tax, miała obciążyć producentów i importerów paliw, którzy osiągnęli ponadprzeciętne dochody w wyniku destabilizacji rynków energii po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz ocenił w poniedziałek na antenie RMF FM, że rząd chce wprowadzić przepisy, które działają wstecz.

- Kto zapłaciłby, kto poniósłby koszty tego ogromnego podatku od zysków koncernów paliwowych? Nie koncerny paliwowe. Ponieślibyśmy je my, pan, ja, wszyscy polscy podatnicy, płacąc więcej za benzynę - dodał Leśkiewicz.

Wpływy z nowej daniny miały częściowo zrekompensować stratę dochodów budżetowych. Dziura powstała w wyniku obniżenia stawki podatku VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcji akcyzy do minimalnych poziomów unijnych, w ramach pakietu osłonowego "Ceny Paliwa Niżej" (CPN), wprowadzonego pod koniec marca. Skierowana do TK ustawa zakłada, że producenci i sprzedawcy paliw ciekłych zapłacą łącznie 4 mld zł podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie podwyższonych cen paliw z czego 3,8 mld zł w tym roku, a resztę - w 2027 r.

Z końcem czerwca wygaszono program CPN, przestały obowiązywać przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy. Resort finansów informował, że koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł.

Wybrane dla Ciebie