Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
PGO
|
aktualizacja

Nie stać nas na studia. "Napływają do nas niepokojące informacje"

107
Podziel się:

Inflacja zagląda studentom do kieszeni. Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", część z nich rezygnuje z nauki, a inni, chcąc oszczędzić na dojazdach i wynajmie, wybierają mniejsze uczelnie. - Napływają do nas niepokojące informacje, choć na razie trudno mówić o liczbach - mówi "DGP" prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Nie stać nas na studia. "Napływają do nas niepokojące informacje"
Inflacja zagląda do kieszeni również studentom (Adobe Stock, M.Szatkowska)

- Docierają do nas sygnały od studentów, że muszą zrezygnować ze studiów z przyczyn ekonomicznych. Są osoby, które przyznają, że np. nie będą w stanie zapłacić za mieszkanie w Krakowie, ponieważ ceny wynajmu są tak wysokie, więc muszą zrezygnować z nauki - wskazuje w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" prof. Stanisław Mazur.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "Czujemy się wystawieni do wiatru". Minister Czarnek unika spotkań z ZNP?

Polacy rezygnują ze studiów przez inflację

Prof. Waldemar Tłokiński, przewodniczący Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich, zauważa z kolei, że problemem jest niższa liczba osób na studiach drugiego stopnia. - Te osoby mają już wyższe wykształcenie (np. tytuł licencjata), dlatego nie są tak zdeterminowane, aby kontynuować studia - wskazuje prof. Tłokiński.

Eksperci podkreślają, że wzrost kosztów życia dotyka wszystkich, w tym także studentów.

Możliwe, że część osób zrezygnuje ze studiów albo zdecyduje się na kształcenie w mniejszym ośrodku, bliżej rodzinnego domu, aby obniżyć koszty kształcenia, mimo że pierwotnie miała inny plan - mówi Piotr Pokorny, prezes Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego.

Jak pisze "DPG", problem może narastać. Prof. Zbigniew Marciniak z Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich nie kryje obaw, twierdząc, że "odsetek osób, które nie podejmują studiów z uwagi na sytuację ekonomiczną, może w najbliższym czasie jeszcze wzrosnąć". - Wynika to z kilku czynników, które nagle zbiegły się w czasie: wysoka inflacja, napływ uchodźców i trudności z wynajmem mieszkań, niewystarczająca pomoc stypendialna na studiach - zaznacza.

Dziennik wskazuje na pewien paradoks. "Eksperci zwracają uwagę, że część osób może faktycznie rezygnować ze studiów z uwagi na trudną sytuację ekonomiczną, ale inna grupa dokładnie z tego samego powodu będzie wolała zapisać się na studia. Dlatego też statystycznie może nie być widać dużej różnicy" - czytamy. Dr hab. Mikołaj Jasiński z Ośrodka Przetwarzania Informacji - Państwowego Instytutu Badawczego przypomina, że status studenta uprawnia m.in. do ulgowych przejazdów, zniżek czy możliwości ubiegania się o stypendia socjalne i naukowe.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(107)
Solidaruch
2 miesiące temu
Moze jakosc studentow sie poprawi ??
Roch
2 miesiące temu
Studiowanie byle czego nie ma sensu. Szkoda czasu i kasy. Medycyna i kilka kierunków technicznych i wystarczy. Cały sejm do magistry i doktory po historii, etnografii, politologii i podobny pierdołach, którzy udają wykształconych.
Stanowski
2 miesiące temu
Ważne, że bomby na nas nie spadają, gdyby nie drogie paliwo, socjale dla uchodzców (500+, 12 000 zł z kapitału opiekuńczego) i 0% pit Putin byłby już pod Poznaniem.
mmm
2 miesiące temu
A Ukraińcy pierwszństwo w akademikach ...
stary Polak
2 miesiące temu
coś Wam powiem. ludzie z mojego pokolenie potwierdzą. Akademiki, lata 70. (tak, wiem że to prehistoria i mamutu wtedy chodziły po ulicach). Standardowy pokój to gdzieś ok.6 m kw. Miejsce dla 4 studentów. czterech! Ale to juz jak się zaliczyło 1 rok ...bo 1 rok to mógł trafić na 6-, 8- osobowe pokoje, z łóżkami piętrowymi. Poza akademikami można było też wynająć pokój, na spółkę z kumplem. Pokój, nie mieszkanie. Więc to jest zawsze jakiś wybór - albo rezygnacja (oby czasowa), albo zacisnąć zęby i studiować jak rodzice. Z drugiej strony idiotyzmem była likwidacja szkolnictwa zawodowego i kierowanie całej populacji młodzieży na "studia". To się na szczęście trochę zmienia, ale tylko trochę. Łatwo było likwidować technika i zawodówki. A teraz co? Nie ma nauczycieli zawodu, nie ma czym uczyć tegoż. Reaktywacja będzie kosztować fortunę.
...
Następna strona