Nieprawidłowości przy interwencyjnym skupie jabłek. Posłowie chcą kontroli NIK

Posłowie PO domagają się pilnej kontroli NIK w sprawie interwencyjnego skupu jabłek. Wniosek w tej sprawie jest już gotowy.

Producenci sami proponowali rządowi przygotowanie interwencyjnego skupu, ale po czasie okazało się, że był dla nich niekorzystny
Źródło zdjęć: © 123RF
Martyna Kośka

Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą, by Najwyższa Izba Kontroli wyjaśniła, na jakiej podstawie została wyłoniona firma, której powierzono do realizacji ministerialny program "stabilizacji cen na rynku jabłek". Posłowie pytają też, jakie wsparcie i w jakiej postaci otrzymała na ten skup od państwa spółka Eskimos. Do zawartych we wniosku pytań dotarli dziennikarze RMF FM.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Rolnictwa powierzyło skup prywatnej firmie Eskimos, która kupiła od rolników mniej owoców, niż zakładano, opóźniała się z wypłatami dla rolników, a ostatecznie nie spłaciła 100 milionów złotych rządowego kredytu.

Parlamentarzyści chcą, by NIK wszczęła kontrolę, bo ani premier, ani minister rolnictwa nie odpowiada wyczerpująco na pytania w tej sprawie.
Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennikarz RMF FM, bezpośrednim powodem rozpoczęcia śledztwa jest podejrzenie nieprawidłowości przy kontraktowaniu skupu owoców. Szczegóły owiane są tajemnicą - milczy i CBA, i prokuratura.

O tym, że przy interwencyjnym skupie były nieprawidłowości może świadczyć fakt, że wcześniej Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zajął produkty i sprzęt firmy Eskimos. Nie wiadomo, ile wart jest przejęty zastaw. Ministerialna agencja wycenia zajęte produkty i sprzęt. Wymienia, że to sok, przecier i koncentrat jabłkowy, destylat, etanol, a także system sortowniczy owoców i instalacja chłodnicza. To wszystko - jak informuje KOWR - ma być zagospodarowane.

Obejrzyj: Rolnictwo. Ubezpieczyciele odmawiają ubezpieczeń od suszy

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie