Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Jak informuje irańska agencja Irna, Teheran otrzymał od Stanów Zjednoczonych nowe propozycje dotyczące zakończenia konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie. Czas ucieka, bo obecny rozejm wygasa w połowie tygodnia, a na rynkach surowcowych wciąż widać dużą nerwowość.
Irańska Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego przekazała w sobotę, że na stole negocjacyjnym pojawiły się nowe amerykańskie warunki trwałego zakończenia działań wojennych. Z doniesień oficjalnej agencji prasowej Irna wynika, że dokumenty zostały przekazane za pośrednictwem dowódcy pakistańskiej armii, który przebywał w Teheranie w roli mediatora. Władze Iranu potwierdziły, że analizują otrzymane propozycje, jednak jednocześnie zaznaczyły, że ich negocjatorzy nie zamierzają iść na żadne kompromisy. To wyraźna zmiana retoryki w porównaniu z początkiem kwietnia, kiedy to perspektywa zawieszenia broni, ściśle uzależnionego od bezpiecznego otwarcia cieśniny Ormuz, dawała rynkom nadzieję na uspokojenie sytuacji.
Zupełnie inną narrację dotyczącą postępów w rozmowach przedstawia Donald Trump. Amerykański prezydent od kilku dni sugeruje opinii publicznej, że ostateczne porozumienie kończące konflikt jest już na wyciągnięcie ręki. W rozmowie z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym podkreślał, że trwają bardzo dobre rozmowy, a postawę Teheranu ocenił jako próbę negocjacyjnego "zgrywania twardziela", co jego zdaniem jest stałą taktyką tego państwa od kilkudziesięciu lat.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
Cieśnina Ormuz: Napięcia na kluczowym szlaku handlowym
Zegar dyplomatyczny tyka nieubłaganie, ponieważ zawieszenie broni w wojnie, która wybuchła pod koniec lutego po amerykańsko-izraelskim ataku, upływa w nocy z wtorku na środę. Wraz ze zbliżającym się terminem, rośnie napięcie wokół cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych morskich szlaków transportowych świata. Sytuacja w tym rejonie zmienia się z dnia na dzień. W piątek władze w Teheranie ogłosiły otwarcie przeprawy dla statków handlowych na czas trwania rozejmu. Jednak już w sobotę rano irańska armia zakomunikowała przejęcie ścisłej kontroli nad akwenem i ponowne wprowadzenie ograniczeń w przepływie.
Reakcja Białego Domu na te doniesienia była stanowcza. Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone nie pozwolą na takie działania i nie ugną się pod presją.
Chcieli zamknąć znowu cieśninę, tak jak robili przez lata. Nie mogą nas szantażować – powiedział prezydent USA, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Nerwowe ruchy Teheranu na wodach zatoki są bezpośrednią odpowiedzią na utrzymywanie przez Amerykanów blokady morskich portów. Jak informowało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM), amerykańskie siły zbrojne systematycznie zawracają jednostki, które próbują wpłynąć do portów w państwie takim jak Iran lub je opuścić. Sytuacja pozostaje wysoce niestabilna – według źródeł agencji Reutera, co najmniej dwa statki próbujące pokonać cieśninę zgłosiły, że znalazły się pod ostrzałem.
Ceny ropy naftowej reagują na konflikt USA i Iranu
Dla globalnej gospodarki doniesienia z bliskowschodniego frontu mają fundamentalne znaczenie. Cieśnina Ormuz to strategiczne wąskie gardło, przez które w normalnych, pokojowych warunkach przepływa jedna piąta światowego zużycia ropy naftowej oraz skroplonego gazu ziemnego (LNG). Każda informacja o zablokowaniu lub utrudnieniach na tym szlaku wywołuje natychmiastową reakcję inwestorów giełdowych.
Temat eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie i jej wpływu na globalną gospodarkę jest szczególnie gorący w ostatnich miesiącach. Już w marcu, na fali pierwszych poważnych blokad szlaków morskich, analitycy rynkowi ostrzegali, że po przebiciu bariery stu dolarów, przedłużający się konflikt wywinduje ceny na zupełnie nowe poziomy. Inwestorzy z niepokojem obserwowali przepychanki mocarstw, zdając sobie sprawę, że każdy atak w Zatoce Perskiej bezpośrednio uderza w stabilność zachodnich gospodarek, które są niezwykle wrażliwe na wahania cen ropy.
Wpływ konfliktu na ceny surowców jest drastyczny i wyraźnie odczuwalny od kilku miesięcy. Przed wybuchem działań zbrojnych cena baryłki ropy Brent oscylowała w granicach 70 dolarów. Panika wywołana całkowitym zablokowaniem transportu wywindowała w marcu wyceny do poziomu blisko 120 dolarów. Obecnie, w obliczu toczących się negocjacji i tymczasowego rozejmu, rynek nieco się uspokoił – pod koniec ubiegłego tygodnia za baryłkę płacono około 100 dolarów. Dalsze kierunki cenowe będą w pełni zależeć od tego, czy zwaśnione strony zdołają wypracować trwałe porozumienie przed upływem środowego terminu wygaśnięcia zawieszenia broni.