Oczy na Bałtyk. Wiele może się tu wydarzyć. "Strategiczny akwen"
Morze Bałtyckie jest szczególnie czułym punktem. To na nim oparliśmy nasze bezpieczeństwo energetyczne. Już teraz 48 proc. surowców pozyskujemy z morza. - Bałtyk przestał być bezpieczną przestrzenią - stał się areną rywalizacji. Zagrożenia nie są abstrakcyjne - mówi Zuzanna Nowak z The Opportunity Institute for Foreign Affairs.
Gaz, ropa, paliwa, energia elektryczna, OZE i atom oparte są o bezpieczeństwo wybrzeża i Morza Bałtyckiego. To pokazuje jak ważny strategicznie to region dla Polski, podatny na kolejne zagrożenia zarówno naturalne, wynikające z awarii, ale również działania dywersyjne czy wreszcie otwarcie wrogie.
- Region Morza Bałtyckiego to jedno z najważniejszych miejsc, w których decydują się losy naszego kontynentu - stwierdził wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podczas konferencji "Bezpieczeństwo Morza Bałtyckiego", zorganizowanej niedawno w Sejmie.
Jak podkreślił, to również obszar, "gdzie stykają się dwa światy: nasz demokratyczny i rosyjski autokratyczny i my mamy obowiązek bronić naszego świata".
Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji
- Minister Sikorski trafnie nazwał rzecz po imieniu: Bałtyk to dziś strategiczny akwen Europy - i jednocześnie przestrzeń, w której najszybciej rośnie presja hybrydowa ze strony Rosji - mówi money.pl Zuzanna Nowak, ekspertka Instytutu Polityki Energetycznej im. I. Łukasiewicza oraz dyrektorka ds. analiz w The Opportunity Institute for Foreign Affairs.
Dla Polski Bałtyk jest bowiem szczególnie czułym punktem. To na nim oparliśmy nasze bezpieczeństwo energetyczne. Już teraz 48 proc. surowców energetycznych pozyskujemy dzięki morzu.
Polska blisko połowę energii i surowców importuje przez Bałtyk, a trwają kolejne inwestycje - budowa elektrowni jądrowej, elektrowni wiatrowych offshore czy właśnie rozpoczęta rozbudowa Naftoportu. Z jednej strony to efekt naszej świadomej polityki dywersyfikacji, z drugiej - czynnik, który podnosi wagę bezpieczeństwa morskiego do poziomu, z jakim wcześniej nie mieliśmy do czynienia - podkreśla Zuzanna Nowak.
Gazoport LNG w Świnoujściu, którego moc regazyfikacyjna po rozbudowie (od 1 stycznia 2025 roku) wynosi 8,3 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, oraz przyłączenie Baltic Pipe o przepustowości 6,4 mld m sześc., to kluczowe punkty pozyskiwania paliw.
Rozbudowywany o kolejny terminal Naftoport (zlokalizowany w Gdańsku, przyjmuje tankowce, umożliwia przeładunek ropy i paliw) po wstrzymaniu importu ropy naftowej z Rosji, stał się najważniejszym punktem przyjmowania dostaw drogą morską tak surowej ropy, jak i paliw. Jak pisaliśmy w money.pl, po rozbudowie zdolność przeładunkowa obiektu wzrośnie o ok. 9 mln ton rocznie i sięgnie nawet 49 mln ton.
W rozbudowie są również zdolności pozyskiwania gazu z kierunku północnego. Na redzie Gdańska stanąć ma pływający gazoport, czyli jednostka FSRU (pływająca jednostka regazyfikująca z ang. Floating Storage Regasification Unit), umożliwiająca regazyfikację LNG na poziomie 6,1 mld m sześc. Potencjalnie jest możliwość również rozwinięcia protu o drugi statek. Wówczas gdański pływający gazoport miałby moc 10,6 mld m sześc. gazu rocznie.
Ta infrastruktura odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Ale nie tylko. Kolejne umowy na gaz pozyskiwany czy to z USA, czy innych kierunków i współpraca międzynarodowa poprzez wykorzystanie interkonektorów, zwiększa szanse Polski na zostanie regionalnym hubem energetycznym.
Jak zauważył w niedawnej rozmowie z money.pl Tymon Pastucha, analityk PISM, rosnące znacznie dostaw z Bałtyku to z jednej strony szansa, ale również ryzyko w związku z potencjalnymi zagrożeniami. - Bezpieczeństwo morskie, możliwość swobodnego przepłynięcia przez cieśniny duńskie i bezpieczna żegluga na Bałtyku to kluczowe kwestie dla zabezpieczenia energetycznego Polski - ocenił.
Strategicznych obiektów przybywa
Oprócz gazociągu i terminali po dnie Bałtyku poprowadzonych jest około 30 międzynarodowych kabli energetycznych i 15 światłowodowych. To dzięki nim Unia może budować wewnętrzny rynek mocy. Wzajemne połączenia stabilizują system i w razie konieczności pozwalają na transfer energii elektrycznej między poszczególnymi krajami.
W południowej części Bałtyku mamy cały "bałtycki ring" energetyczny, którego częścią jest SwePol Link (łączący Polskę ze Szwecją). Przypomnijmy, że to właśnie w jego rejonie doszło do interwencji polskiej marynarki wobec wykonującego podejrzane manewry rosyjskiego statku w maju tego roku.
Ale na polskiej mapie strategicznych obiektów na Bałtyku stale przybywa. W tym momencie wiatrowych elektrowni morskich na Bałtyku jest 18, ale już powstają kolejne na polskich wodach.
Polenergia rozpoczęła w tym roku budowę pierwszych dwóch z trzech planowanych farm: Bałtyk 2 i Bałtyk 3 po 50 turbin każda. Do 2027 roku na Morzu Bałtyckim powstaną nowe polskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 3 tys. MW. Ich połączenie z lądem to ok. 200 km nowych kabli energetycznych i telekomunikacyjnych, które wymagają zabezpieczeń.
Do tego dochodzi jeden ze sztandarowych projektów, czyli pierwsza w Polsce elektrownia atomowa. Ona również powstanie na wybrzeżu. Zlokalizowana na terenie Lubiatowa-Kopalina, budowana przy współpracy z amerykańskim Westinghouse Electric, w 2036 roku będzie obiektem najwyższej rangi, kluczowym dla zapewnienia dostaw energii elektrycznej.
Wrażliwe punkty
Zagrożenia (dla Bałtyku - red.) nie są abstrakcyjne, zresztą nie dotyczą tylko Polski, ale i naszych bałtyckich sąsiadów. Rosyjska flota cieni oraz sabotaż infrastruktury podmorskiej stały się elementem codziennej praktyki rosyjskich operacji poniżej progu wojny - podkreśla Zuzanna Nowak.
- Wystarczy spojrzeć na ostatnie miesiące: anomalie w funkcjonowaniu kabli podmorskich, incydenty w strefach zastrzeżonych, zwiększona aktywność jednostek o niejasnej przynależności. To nie są przypadki - to testowanie odporności regionu - podkreśla analityczka.
Jak dodaje, Polska staje przed poważnymi wyzwaniami. Polska armia już realizuje patrole morskie i lotnicze w ramach operacji "Zatoka". Wykorzystuje pojazdy podwodne do monitorowania infrastruktury podmorskiej.
Oczywiście nie jest sama. Ochrona infrastruktury krytycznej na Bałtyku i walka z "flotą cieni" to wspólne zadanie zarówno realizowane w ramach NATO, jak i porozumień między członkami UE, czy poszczególnymi krajami Morza Bałtyckiego.
Jednak, jak zaznacza Zuzanna Nowak, kluczowy jest ciągły monitoring i mapowanie ryzyka względem infrastruktury podmorskiej, zwiększanie interoperacyjność systemów nadzoru morskiego między państwami NATO i UE, a także mechanizmy szybkiej reakcji i wspólnych śledztw przy incydentach na obszarze morskim.
- Kluczem jest przejście od reagowania po fakcie do proaktywnej ochrony. Bałtyk przestał być bezpieczną przestrzenią - stał się areną rywalizacji, w której przewagę mają ci, którzy widzą i wiedzą pierwsi - stwierdza nasza rozmówczyni.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl