Oczy naukowców zwrócone na jeden punkt Pacyfiku. Jest niezwykle cenny

Pod dnem Pacyfiku, w jego północnej części, leżą rudy pożądanych pierwiastków takich jak: kobalt czy lit. - Na dnie oceanu jest ich dużo, a w tym obszarze najwięcej - mówi polska badaczka. Naukowcy, także z Polski, prowadzą badania, by ocenić, co się stanie, gdy pojawią się tam maszyny górnicze.

Clarion-Clipperton Fracture ZoneStrefa Clarion Clipperton to podmorska strefa szczelinowa o długości około 7,2 tys. km, zajmująca obszar ok. 4,5 mln km kw.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Wikipedia | Domena publiczna, Kata Lima
oprac.  MAB

Strefa Clarion Clipperton (Clarion-Clipperton Fracture Zone) to niezwykle ważny ekonomicznie punkt na Oceanie Spokojnym. Pod dnem w tym miejscu kryją się bowiem wyjątkowo cenne rudy pierwiastków: kobaltu, molibdenu, manganu, litu i miedzi. Są one wykorzystywane w technologiach, w tym do produkcji baterii. Presja pozyskiwania ich rud z dna oceanu jest więc olbrzymia.

Polska działka w strefie Clarion-Clipperton

Co ciekawe, Polska poprzez udział w organizacji Introceanmetal (jej członkami są również: Czechy, Bułgaria, Słowacja, Rosja i Kuba), bierze udział w podwodnej eksploracji działki znajdującej się we wspomnianej strefie. Mowa o obszarze zlokalizowanym ok. 3 tys. km na zachód od Meksyku. Działka ma ok. 75 tys. km kw., jesteśmy jej współwłaścicielem od 1987 r.

Strefa Clarion Clipperton
Strefa Clarion Clipperton położona jest w północno-wschodniej części Pacyfiku © Wikipedia | Domena publiczna

Górnicze kombajny na dnie oceanu?

Sama strefa Clarion Clipperton od dawna wywołuje gorące emocje w świecie naukowym. Korporacje i kraje ostrzą sobie zęby na myśl o bogactwach ukrytych pod dnem oceanu. Ale badacze ostrzegają, że wydobycie w takim miejscu może negatywnie wpłynąć na środowisko.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Na strefie euro korzystają głównie Niemcy? To wielki mit

Naukowcy z 30 instytucji z całego świata - także polscy z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego - prowadzą badania, które mają temu zapobiec.

Międzynarodowy projekt, w którym uczestniczą nosi nazwę Ecological Aspects of Deep-Sea Mining. Naukowcy chcą przyjrzeć się żyjącej w strefie faunie i florze i ocenić, jakie skutki mogą przynieść działania człowieka, w tym prace prowadzone na skalę przemysłową.

Jak tłumaczy prof. Magdalena Błażewicz, biolog z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego, dno oceanu pokryte jest warstwą miękkich osadów. Można więc sobie wyobrazić, że prace górnicze z wykorzystaniem kombajnów będą je wzruszały, a prądy wody będą je transportowały w inne, być może odległe miejsca.

W ramach wspomnianego projektu przeprowadzono badania, by sprawdzić, jak daleko i w którym kierunku te osady mogą się przemieścić.

- Poszczególne obszary dna oceanicznego zasiedlane są przez odmienne zespoły organizmów, w tym organizmów filtrujących, takich jak gąbki, małże i mszywioły. Duża ilość osadów w wodzie może zatykać ich aparaty filtracyjne i prowadzić do ich rychłej śmierci - tłumaczy prof. Błażewicz.

Przekonuje, że przy obecnej zaawansowanej technologii i odpowiednim finansowaniu, naukowcy są w stanie nie tylko wiarygodnie ocenić, jakie skutki przyniosą prace przemysłowe, ale i zaproponować rozwiązania, które zminimalizują ich negatywne konsekwencje.

Jak wskazuje badaczka, zasoby minerałów, które występują w strefie Clarion Clipperton, na lądzie są nie tylko skromne, ale i trudnodostępne. A na dnie oceanu jest ich dużo, a w tym obszarze najwięcej. Dlatego tak ważna jest odpowiedź na pytanie, jaki wpływ będzie miała podwodna aktywność górnicza dla środowiska, bo "skutki górnictwa na lądzie niestety są nam doskonale znane".

Naukowczyni podkreśla, że wydobycie rud metali z dna oceanu nie jest łatwiejsze niż ze złóż kobaltu np. w Republice Konga, ani tańsze, ale jest nieuniknione.

- Mówimy tu o pracach na głębokości 5000 metrów, gdzie ciśnienie sięga 500 atmosfer. Inżynierowie, którzy konstruują prototypy pojazdów pracujących na dnie oceanu, uważają, że z technicznego punktu widzenia łatwiej poradzić sobie z próżnią w przestrzeni kosmicznej niż z tak wysokim ciśnieniem pod wodą. Technologicznie pozyskiwanie pierwiastków z dna oceanu nie jest proste, ale zapotrzebowanie w wielu gałęziach przemysłu jest olbrzymie - zaznaczyła biolożka.

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy