Odbudowa Ukrainy. Tusk w Rzymie mówi, czego będzie oczekiwał od Zełenskiego

- Będę oczekiwał takich decyzji, które spowodują, że polskie przedsiębiorstwa, które będą chciały współpracować z Ukraińcami przy odbudowie Ukrainy, będą miały łatwiej, a nie trudniej - oświadczył w czwartek premier na konferencji w Rzymie nt. odbudowy Ukrainy.

Donald Tusk na konferencji w RzymieDonald Tusk na konferencji w Rzymie
Źródło zdjęć: © GETTY | Antonio Masiello
Marta Bellon

W Rzymie trwa konferencja na temat szybkiej odbudowy i modernizacji Ukrainy. Obecne są na niej polskie firmy, premier Donald Tusk oraz inni przedstawiciele polskiego rządu. Tegoroczna rzymska konferencja jest czwartą edycją po spotkaniach w szwajcarskim Lugano, Londynie i Berlinie.

- Będę oczekiwał takich decyzji, które spowodują, że polskie przedsiębiorstwa, które będą chciały współpracować z Ukraińcami przy odbudowie Ukrainy, będą miały łatwiej, a nie trudniej - powiedział w czwartek premier, zapytany przez dziennikarzy o rozmowy z ukraińskim prezydentem Wołodomyrem Zełenskim.

- Na pewno w sektorze bankowym są bardzo poważne rozmowy, także jeśli chodzi o lotnisko, dlatego prezes LOT jest tutaj z nami. Ta (nasza - przyp. red.) praca przynosi efekty już od dłuższego czasu. Mamy 1/3 całego europejskiego eksportu na Ukrainę. Także zajęć nie brakuje. Najważniejsze jest to, żeby Ukraina traktowała to jako wielką szansę - że ma partnera podobnej wielkości, z którym można robić wspólne interesy - dodał szef rządu.

Zełenski: potrzebujemy nowego Planu Marshalla dla Ukrainy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w czwartek w Rzymie, że po pełnoskalowej agresji Rosji jego kraj potrzebuje pełnoskalowej odbudowy. Stwierdził, że potrzebny jest nowy Plan Marshalla dla Ukrainy. Zaznaczył, że do procesu odbudowy są zaproszeni wyłącznie przyjaciele Kijowa.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl