OKI na biurku prezydenta. Co z podpisem? "Nic nie jest przesądzone"

Minister finansów czeka na decyzję prezydenta w sprawie wymyślonego przez jego resort nowego produktu - Osobistych Kont Inwestycyjnych - i zapewnia, że wbrew pojawiającym się opiniom nie jest to żaden nowy podatek. Ale w Pałacu słyszymy raczej chłodne oceny.

Minister finansów Andrzej Domański liczy na podpis prezydenta KaMinister finansów Andrzej Domański liczy na podpis prezydenta Karola Nawrockiego
Źródło zdjęć: © AI, East News | AI, Andrzej Iwańczuk. Tomasz Jastrzębowski
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak

Ustawa o osobistych kontach inwestycyjnych (OKI) wyszła z parlamentu do podpisu prezydenta Karola Nawrockiego. I autor ustawy, minister finansów Andrzej Domański, liczy, że nie będzie z tym problemu.

Moją rolą jako ministra jest dostarczyć optymalne rozwiązanie. Myślę, że to potężne poparcie w Sejmie pokazało, że to bardzo dobrze dopracowany produkt. Prace trochę trwały, chcieliśmy, by wszedł w życie wcześniej, ale pokazały się kolejne propozycje i uwagi, które po dyskusji z zainteresowanymi stronami uwzględniliśmy. Nie widzę żadnych podstaw do wetowania tego projektu – mówił minister na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami w Giełdzie Papierów Wartościowych.

Ale, jak wynika z informacji money.pl, niekoniecznie jest to przesądzone.

Czy będzie podpis?

Może być decyzja za, chociaż uważam, że jest najmniej prawdopodobna. Jest dosyć dużo argumentów, że to słaby pomysł – słyszymy z Pałacu.

Te argumenty to m.in. to, że fiskalny koszt ustawy nie jest ukierunkowany na konkretny cel, dlatego zdaniem naszego rozmówcy błędem jest ulga na obligacje i lokaty. Bo jeśli celem miało być upowszechnienie oszczędzania na rynku kapitałowym, to preferencyjne traktowanie zwykłych lokat bankowych jego zdaniem temu przeczy. W jego opinii konstrukcja ustawy powoduje, że jej ograniczenia będzie można obchodzić, tworząc odpowiednie produkty.


WIDEO
Bitwa o próg podatkowy. Minister finansów uderza w prezydenta


– Można sobie zrobić taką strukturę, która jest traktowana jako bardziej zmienna, czyli ryzykowna, w której ma się 90 proc. obligacji i 10 proc. akcji, i już jako zmienna jest wyłączana z limitu na obligacje i lokaty – podkreśla (więcej o mechanizmie ustawy piszemy w dalszej części tekstu). Punktuje też obowiązek codziennej wyceny aktywów przy tym produkcie.

Inne zarzuty podnosi inny rozmówca z Pałacu.

Ta ustawa to jest przede wszystkim ustawa o trzymaniu pieniędzy w tradycyjnych instytucjach finansowych. Zamiast tego, co obiecywali, czyli ulgi czy kwoty wolnej w podatku Belki, mamy jakiegoś potworka – mówi.

Ale jak wynika z naszych informacji, na razie ostatecznej decyzji nie ma. Do końca tygodnia mają spłynąć opinie od prezydenckich ekspertów gospodarczych, a na polityczny szczebel decyzyjny w kancelarii ustawa trafi w przyszłym tygodniu. Zaletą i jednocześnie wadą ustawy jest to, że jej polityczna waga jest niewielka. Samo OKI nie jest powszechnie znane, a krąg potencjalnie zainteresowanych na razie nie jest duży. – Ale to zarówno może być argument, że weto nie będzie kosztowne, jak i to, że nie ma sensu wstrzymywać tej ustawy – zauważa rozmówca z Pałacu Prezydenckiego. Zdaniem innej osoby z Pałacu dziś bliżej jest do podpisu, ale nic nie jest przesądzone.

"Zarzuty niedużego kalibru"

Nasz rozmówca z rządzącej koalicji uważa, że zarzuty z Pałacu nie są dużego kalibru.

Wygląda jak szukanie zarzutów na siłę. Tylko że ewentualne zablokowanie ustawy będzie miało swoje koszty, bo będzie miało negatywny wpływ – dla prezydenta to setki tysięcy Polaków, którzy ewentualną blokadę uznają za absurdalną – słyszymy od rozmówcy z koalicji.
Najważniejsze założenia Osobistego Konta Inwestycyjnego
Najważniejsze założenia Osobistego Konta Inwestycyjnego © AI MF | AI MF

Źródłem pomysłu była kampanijna obietnica KO zniesienia podatku Belki dla oszczędności do 100 tys. zł. Ostatecznie resort finansów stworzył konstrukcję, która jest alternatywą. Bo ustawa wprowadza dobrowolne konta inwestycyjne z kwotą wolną do 100 tys. zł dla aktywów inwestycyjnych i 25 tys. zł dla oszczędnościowych. Aktywa powyżej tych kwot mają być opodatkowane stawką o wysokości 19 proc. stopy referencyjnej NBP, co oznacza, że w 2027 r. będzie to 0,85 proc.

Taka konstrukcja ustawy miała być kompromisem między preferowanymi inwestycjami na rynku kapitałowym a zachowaniem pewnych preferencji dla najbardziej popularnej formy oszczędzania, czyli lokat i obligacji.

Jak tłumaczy minister Domański, mamy w Polsce niekorzystną z punktu widzenia gospodarstw domowych i gospodarki strukturę oszczędności. Niski odsetek oszczędności jest w instrumentach udziałowych, za to mamy potężny udział gotówki i depozytów, co w czasie wysokiej inflacji sprawiło, że realna wartość oszczędności Polaków w pewnych okresach spadała.

OKI to dobrowolne rozwiązanie pozwalające wyraźnie obniżyć podatek. Do tej pory w systemie nie było takiego rozwiązania. To daje inwestycje do 100 tys. zł bez podatku, a w przypadku małżeństw- do 200 tys. zł. Chcemy, żeby OKI było narzędziem elastycznym, dostosowanym do potrzeb Polaków i uzupełniało portfel rozwiązań, gdzie mamy IKE, IKZE, PPK itd. – mówił Andrzej Domański na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami, przypominając, że polskie OKI oparte jest na rozwiązaniu, które od lat działa w Szwecji.

Przy okazji resort finansów chce walczyć z niektórymi narracjami, jakie pojawiły się wokół OKI w medialnej dyskusji, że jest to nowy podatek. – Nie wprowadzamy żadnego nowego podatku, nie można o tym mówić, gdy jest rozwiązanie dobrowolne. Kto chce, ten skorzysta, kto nie chce, nie skorzysta – zapewniał w czwartek Domański.

Jakie efekty ma dać OKI

Resort liczy, że nowy instrument sprawi, iż dodatkowa część oszczędności zostanie przekierowana na rynek kapitałowy. A przez to wzmocni gospodarkę. Ekonomiści pokazują szacunki wpływu OKI na te sfery.

– Sukces tego programu zależy od wielu czynników, natomiast jeśli uda się wypromować kulturę inwestowania długoterminowego w aktywa bardziej ryzykowne i wygenerować dodatkowy flow na rynek akcji, to skutki będą bardzo pozytywne, jeśli chodzi o głębokość, płynność polskiej giełdy, dostępność kapitału, szczególnie dla mniejszych, średnich firm, które dzisiaj mają z tym większy kłopot – podkreśla Kamil Kliszcz z biura maklerskiego PKO BP.

- W dłuższym terminie jest szansa, że "ugiełdowienie" polskiej gospodarki może wpłynąć na obniżenie premii za ryzyko i niższe koszty kapitału, zwiększenie jakości alokacji nadwyżek kapitałowych, co docelowo powinno się przekładać na nieco wyższy wzrost gospodarczy – dodaje.

Szacowane skutki OKI
Szacowane skutki OKI © AI PKO BP | PKO BP AI

Ekonomiści PKO BP liczbę nowych kont szacują na ok. 800 tys. rocznie w ciągu dwóch pierwszych lat, a następnie około 500 tys. rocznie w kolejnych dwóch latach. Jest to pochodna stosunkowo niewielkiej liczby aktualnych inwestorów – niecałe 3 mln osób aktywnie uczestniczy w rynkach kapitałowych lub posiada rachunki w funduszach inwestycyjnych, podczas gdy liczba osób zatrudnionych wynosi ponad 16 mln, a liczba emerytów – około 6,5 mln. Jak zakładają, po 2030 r. program osiągnie stan równowagi, liczba nowych rachunków będzie wynosić około 200 tys. rocznie, a średnie saldo na rachunku będzie rosło o 10 tys. PLN rocznie.

Według naszych szacunków napływ brutto w ciągu najbliższych kilku lat może wynieść ponad 20 miliardów złotych, a po unettowieniu, czyli uwzględnieniu tego, że część tych pieniędzy będzie pochodziła z konwersji z istniejących rachunków maklerskich, to będzie kilkanaście miliardów złotych. To będzie już istotny strumień, który będzie budował te przepływy na polskim rynku – podkreśla Kamil Kliszcz.

Jak szacuje PKO BP, przy przyjętych założeniach, w ciągu trzech lat aktywa OKI mogłyby przekroczyć 100 mld zł, a roczny napływ środków wyniósłby ok. 0,8 proc. PKB.

Wybrane dla Ciebie