Ostrożny reset na linii Pekin-Pjongjang. Chiny odbudowują wpływy, ale ustępują pola Rosji
Mimo wizyty Kim Dzong Una w Pekinie i wzrostu wymiany handlowej do sześcioletnich maksimów, relacje chińsko-północnokoreańskie pozostają w cieniu sojuszu Pjongjangu z Moskwą. Jak wynika z analizy serwisu NK News, rok 2026 zapowiada się jako czas "utrzymywania równowagi" bez przełomowych umów.
Północna Korea i Chiny spędziły miniony rok na ostrożnym naprawianiu relacji po okresie widocznego ochłodzenia. Choć dyplomacja na szczeblu przywódców została wznowiona, a handel dwustronny wyraźnie odbił, eksperci cytowani przez Jifana Li z NK News ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Zaangażowanie Pekinu wydaje się być efektem ostrożnej kalkulacji w czasie, gdy to Rosja zdominowała portfel dyplomatyczny Pjongjangu.
Symboliczny reset bez konkretów
Najważniejszym wydarzeniem politycznym minionego roku była wrześniowa wizyta Kim Dzong Una w Pekinie z okazji parady w Dniu Zwycięstwa. Było to pierwsze spotkanie z Xi Jinpingiem od ponad sześciu lat. Szczyt ten, choć wysłał silny sygnał o politycznej zbieżności wobec Zachodu, nie przyniósł jednak żadnego wspólnego oświadczenia, formalnych umów ani harmonogramu dalszej współpracy.
Wielki powrót polskiej marki. Prezes ujawnia, co go uratowało
Lee Sang-sook z Koreańskiej Narodowej Akademii Dyplomatycznej zauważa w materiale źródłowym, że choć komunikacja na wysokim szczeblu została reaktywowana, współpraca w zakresie bezpieczeństwa między Pekinem a Pjongjangiem pozostaje ograniczona i "zupełnie inna niż relacje między Rosją a Koreą Północną". Chiny wciąż starają się bowiem sprawiać wrażenie przestrzegania międzynarodowych sankcji.
Symptomatyczna dla obecnego stanu relacji była zmiana w retoryce Pekinu. W relacjach chińskich mediów państwowych ze szczytu Kim-Xi zabrakło wzmianek o denuklearyzacji, która wcześniej była stałym elementem agendy. Co więcej, opublikowana w listopadzie przez chińskie MSZ biała księga dotycząca kontroli zbrojeń całkowicie pominęła ten termin w odniesieniu do Korei.
Kang Jun-young, profesor polityki chińskiej na Hankuk University of Foreign Studies, ocenia dla NK News, że to pominięcie odzwierciedla strategiczny dylemat Pekinu. W jego opinii, Chiny starają się zachować wpływy, zamiast aktywnie odwracać sojusznicze wybory Pjongjangu, który coraz mocniej wiąże się z Moskwą.
Handel wraca, sankcje dziurawe
Wymiana handlowa między sąsiadami utrzymała się na wysokim poziomie przez cały 2025 rok, osiągając w listopadzie sześcioletnie maksimum. Wolumeny handlowe zbliżają się do poziomów sprzed pandemii, co demonstruje determinację Pekinu do wspierania więzi gospodarczych.
Według ustaleń NK News, do Korei Północnej płynął szeroki strumień towarów objętych sankcjami, w tym pojazdy, maszyny, elektronika i sprzęt medyczny. Część z nich była otwarcie oferowana na chińskich platformach handlowych, inne przemieszczały się przez nieformalne sieci logistyczne.
Zdjęcia satelitarne ujawniły istnienie dziesiątek prowizorycznych przepraw rzecznych wzdłuż granicy, wykorzystywanych do transportu pojazdów. Wskazuje to na istnienie trwałej infrastruktury przemytniczej, która uzupełnia oficjalne kanały handlowe, dając jednocześnie Pekinowi możliwość "wiarygodnego zaprzeczenia" (plausible deniability) w kwestii łamania sankcji.
Problem dotyczy również surowców. Choć rezolucje ONZ zabraniają Pjongjangowi eksportu węgla, surowiec ten nadal znajduje nabywców w Chinach, gdzie wykorzystywany jest w przemyśle i ogrzewnictwie. Dowodem na to są cytowane w raporcie chińskie akta sądowe z prowincji Guangdong. W 2025 roku zapadł tam wyrok w sprawie przemytu północnokoreańskiego węgla, co stanowi rzadkie publiczne potwierdzenie, że nielegalne ładunki docierają aż na południe Chin.
Peter Ward, pracownik naukowy Instytutu Sejong, komentuje w materiale źródłowym, że egzekwowanie sankcji przez Chiny ogranicza się do "zachowywania pozorów na poziomie rządu centralnego". Ograniczona presja zewnętrzna pozwala na selektywne podejście do przepisów.
Turystyka i strefy specjalne: Rosjanie uprzywilejowani
Mimo ożywienia handlowego, granica pozostaje w dużej mierze zamknięta dla ruchu osobowego z Chin. Pjongjang prowadzi w tym zakresie politykę wyraźnie różnicującą partnerów.
W minionym roku Korea Północna na krótko otworzyła Specjalną Strefę Ekonomiczną Rason dla zachodnich turystów, by cofnąć tę decyzję po niespełna trzech tygodniach. Co istotne, chińscy turyści nadal nie mają wstępu do Rason, podczas gdy rosyjscy obywatele mogli odwiedzać nowo otwarty kurort Wonsan Kalma. Kontrast ten jest wyraźny – przed pandemią setki tysięcy Chińczyków odwiedzało Koreę Północną, obecnie ten ruch jest zamrożony.
Sytuacja wygląda nieco lepiej w przypadku podróży biznesowych. Pjongjang po cichu zezwolił ograniczonej liczbie chińskich kupców i inwestorów na wjazd do Rason, zazwyczaj na podstawie formalnych zaproszeń. W ostatnim czasie zasady te zostały nieco poluzowane, umożliwiając jednodniowe wizyty.
Théo Clément, niezależny konsultant ds. relacji gospodarczych Chiny-KRLD, zwraca uwagę na "sprzeczne dynamiki" w strefie Rason. Z jednej strony strefa ta stała się kanałem dla wrażliwej współpracy z Rosją, służąc jako pośrednik w transporcie towarów. Z drugiej strony, lokalni chińscy przedsiębiorcy z prowincji Jilin wywierają presję na ponowne otwarcie granicy.
Clément podkreśla jednak, że chiński model zaangażowania, opierający się na handlu sektora prywatnego o niskim wolumenie i słabym transferze technologii, paradoksalnie zwiększa zależność Korei Północnej w sposób sprzeczny z jej zasadami rozwoju gospodarczego. Współpraca z Rosją wydaje się dla Pjongjangu obecnie bardziej opłacalna niż drobne transakcje z przygranicznymi przedsiębiorcami.
Prognoza na 2026: Równowaga strachu i interesów
Chiny i Korea Północna weszły w rok 2026 z relacjami, które wydają się cieplejsze, ale w praktyce pozostają ograniczone. Brak planów kolejnych szczytów czy jasnej mapy drogowej współpracy wskazuje na istnienie "szklanego sufitu".
Pekin wydaje się zadowolony z roli stabilizatora, który zapewnia, że Korea Północna pozostaje buforem przeciwko obecności USA na półwyspie, jednocześnie starając się równoważyć rosnące wpływy Rosji. Pjongjang z kolei uzyskał dyplomatyczne uznanie poprzez wizytę Kima w Pekinie, nie ustępując ani na krok w kwestii swojego statusu nuklearnego.
Zdaniem profesora Kanga, cytowanego w podsumowaniu raportu, trudno spodziewać się dramatycznej poprawy relacji, ale też ich załamania. Ekspert przewiduje utrzymanie swoistego status quo. "Jeśli pomyślimy o przeszłości jako 100 w najlepszym momencie i 10 w najgorszym, ten rok prawdopodobnie będzie oscylował wokół 50 – rodzaju utrzymywanej równowagi" – konkluduje Kang.