Oszuści podszywają się pod mObywatela. Mogą wyczyścić konto bankowe
Przestępcy znaleźli nowy sposób na kradzież pieniędzy z kont bankowych. Wykorzystują fałszywe wiadomości SMS od rzekomego mObywatela. Ofiara myśli, że płaci mandat, a w rzeczywistości oddaje oszustom pełen dostęp do swojej karty płatniczej.
Serwis Niebezpiecznik ostrzega przed nową kampanią phishingową, która uderza w finanse Polaków. Przestępcy wysyłają wiadomości tekstowe, a jako nadawca wyświetla się nazwa państwowego systemu mObywatel. Wiadomość informuje o rzekomym wykroczeniu drogowym i konieczności uregulowania kary.
Wiadomość zawiera link. Kiedy użytkownik w niego kliknie, trafia na fałszywą stronę internetową. Witryna pozwala sprawdzić rzekome punkty karne. Weryfikacja zawsze kończy się komunikatem o mandacie w wysokości 200 złotych, który trzeba natychmiast opłacić. Następnie na ekranie pojawia się formularz. Strona prosi w nim o podanie pełnych danych z karty płatniczej.
Kierowcy kontra agresja na drogach. "5 milionów ludzi już sobie pomaga"
Pułapka w cyfrowym portfelu
W tym momencie następuje kluczowy etap oszustwa, który prowadzi do kradzieży oszczędności. Redakcja portalu Niebezpiecznik dokładnie opisuje ten mechanizm w swoim komunikacie.
– Jeśli ktoś je wprowadzi i potwierdzi transakcję "płatności" w aplikacji swojego banku, to jego karta płatnicza zostanie dodana do walleta Google, dzięki czemu przestępcy będą nią mogli płacić bez konieczności proszenia o potwierdzenia transakcji i wyzerują konto ofiary – ostrzegają specjaliści do spraw cyberbezpieczeństwa.
Złodzieje w ten sposób omijają bankowe systemy weryfikacji. Kiedy karta trafia do cyfrowego portfela w telefonie przestępcy, system nie wymaga już dodatkowej autoryzacji przy kolejnych transakcjach. Oszust zyskuje swobodny dostęp do pieniędzy i w krótkim czasie potrafi wyczyścić konto do zera.
Jak chronić swoje pieniądze
Atak jest bardzo niebezpieczny, ponieważ oszuści wykorzystują prawdziwą nazwę nadawcy. Telefon traktuje fałszywą wiadomość jako autentyczną. System grupuje ją w jednym wątku z prawdziwymi komunikatami, które użytkownik otrzymywał od rządu w przeszłości. To zjawisko nosi nazwę spoofingu i skutecznie usypia czujność ofiary.
Ochrona przed utratą oszczędności wymaga przestrzegania kilku zasad. Przede wszystkim należy dokładnie analizować adresy internetowe w wiadomościach przed podaniem jakichkolwiek danych. Oszuści tworzą linki, które zawierają człony "gov" oraz "pl", ale sam adres nie kończy się oficjalną domeną rządową. Drugi ważny krok to uważne czytanie komunikatów z banku. Kiedy klient akceptuje operację w aplikacji bankowej, musi sprawdzić cel autoryzacji. Komunikat jasno wskazuje, czy użytkownik potwierdza zwykłą płatność, czy może dodaje kartę do portfela Google Pay. Zawsze warto też weryfikować kwotę oraz odbiorcę przelewu.
Eksperci z serwisu Niebezpiecznik instruują również, co należy zrobić po kontakcie z fałszywą stroną. Jeśli użytkownik tylko otworzył link, ale nie wpisał danych karty, jego finanse pozostają bezpieczne. Sytuacja wygląda inaczej, gdy ofiara uzupełniła formularz. W takim przypadku trzeba natychmiast skontaktować się ze swoim bankiem i zablokować kartę. Szybka reakcja stanowi jedyną szansę na uratowanie środków na koncie.
Źródło: Niebezpiecznik.pl/Sekurak.pl