PiS chce budowy nowego portu. Eksperci pytają: po co i za ile
Budowa portu bałtyckiego, powiązanego z elektrownią jądrową, która stanie w nadmorskim Choczewie, to nowy pomysł Prawa i Sprawiedliwości. Eksperci wskazują jednak, że projekt wymaga dodatkowych analiz, aby uzasadnić inwestycję o wartości miliardów złotych.
Jarosław Kaczyński przedstawiając program budowy "Portu Haller" wskazał, że chodzi o budowę nowego portu w pobliżu elektrowni atomowej w Choczewie, który będzie jednak powiązany z infrastrukturą w Gdańsku i Gdyni.
PiS proponuje budowę nowego portu. Ekspert komentuje
- To port, który będzie położony w miejscu, które będzie wyjątkowo sprzyjające, bo tam i tak musi powstać port związany z budową elektrowni, jednocześnie to miejsce dobrze skomunikowane, gdzie będzie można przeprowadzić tę budowę szybko i łatwo - ocenił.
KE naciska ws. reformy PIP. Pełczyńska-Nałęcz: Bezprecedensowa sytuacja
Poseł Kacper Płażyński, szef sejmowej komisji gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej wskazał, że chodzi o wydatki sięgające 5 mld zł, które i tak są konieczne dla budowy elektrowni. Powstałą infrastrukturą można będzie - mówił - wykorzystać do budowy portu RORO (ang. roll-on, roll-off), czyli portu dostosowanego przede wszystkim do obsługi promów i statków transportujących pojazdy kołowe, w tym przede wszystkim ciężarówki i naczepy.
Inwestycja w zdolności przeładunkowe RORO i budowa "Portu Haller" jest zdaniem Płażyńskiego konieczna ze względu na rozwój szlaków handlowych - obsługiwanych w dużej mierze przez TIRy - szlaków handlowych łączących Morze Adriatyckie oraz Morze Czarne z Morzem Bałtyckim. Jak dodał, nowe trasy na przechodzących przez Polskę szlakach mają być gotowe w ciągu najbliższych kilku lat.
"Rzeczpospolita" pisze, że inwestycja budzi wątpliwości z powodu braku pewnych danych potwierdzających jej rentowność. Brakuje szczegółowych badań dotyczących przewidywanego wolumenu ładunków czy potencjalnych korzyści ekonomicznych.
Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, wyraża sceptycyzm wobec propozycji. Zaznacza brak analiz wskazujących na faktyczne zapotrzebowanie na taki port oraz jego ekonomiczną zasadność.
"PiS lubi rzucać godnościowe hasła wielkich projektów, ale potrzebny jest konkret, by móc to ocenić i nie skończyło się np. jak budowa nowego bloku węglowego w Ostrołęce, na której straciliśmy ok. 1 mld zł" - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ekspert.
Pierwsza polska elektrownia atomowa ma powstać we wsi Lubiatowo i Kopalino w nadmorskiej gminie Choczewo, między Łebą na zachodzie a Jastrzębią Górą na wschodzie. Ma mieć trzy bloki w technologii AP1000 Westinghouse o łącznej mocy 3750 MW. Wykonawcą będzie konsorcjum Westinghouse-Bechtel. Wylanie tzw. pierwszego betonu jądrowego planowane jest na 2028 r., a rozpoczęcie komercyjnej pracy pierwszego bloku ma nastąpić w 2036 r.