Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Marcin Walków
Marcin Walków
|

PiS ma w ręku granat, który może za chwilę wybuchnąć. "Cena paliwa pójdzie w górę"

673
Podziel się:

Orlen nie może sobie pozwolić, by przed wyborami ceny paliwa wzrosły, ani by paliwa na stacjach zabrakło - mówi money.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw. Dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl uważa, że ceny paliw muszą pójść w górę - i to już niebawem. Pojawiają się też porównania do sytuacji na Węgrzech.

PiS ma w ręku granat, który może za chwilę wybuchnąć. "Cena paliwa pójdzie w górę"
W rękach państwowego Orlenu jest 65 proc. rynku paliw w Polsce. Na zdj. premier Mateusz Morawiecki i Daniel Obajtek, prezes Orlenu (East News, Wojciech Olkusnik)

Według ostatniego raportu e-petrol.pl w ciągu tygodnia benzyna potaniała średnio o 8 groszy na litrze, a olej napędowy o 6 gr. Średnia cena Pb95 na stacjach w Polsce to 6,6 zł/l. Za litr Pb98 trzeba zapłacić 7,19 zł, a za diesla ON 6,43 zł.

W czwartek Komisja Europejska opublikowała kolejny cotygodniowy raport na temat cen paliw w Unii Europejskiej. Wynika z niego, że najpopularniejszą benzynę Pb95 taniej niż w Polsce można zatankować już tylko w Rumunii, Bułgarii i na Malcie, a olej napędowy w Bułgarii i na Malcie.

Tymczasem "notowania ropy pozostają blisko tegorocznych maksimów i jednocześnie najwyższych poziomów od listopada ubiegłego roku" - wskazuje Dorota Sierakowska, analityk rynków surowcowych w DM BOŚ. Ropa WTI w USA kosztowała około 87 dol. za baryłkę, natomiast Brent w Londynie około 90 dol. za baryłkę. A złoty osłabia się wobec dolara. Eksperci zwracają jednak uwagę, że notowań ropy nie można wprost przełożyć na ceny paliw w detalu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Obniżka stóp procentowych i cen paliw na stacjach. "Są zawyżone. Powinny być o 30-40 proc. niższe"

Co się dzieje na rynku paliw w Polsce?

O niepokojach związanych z sytuacją na rynku paliw pisaliśmy już w ostatnich dniach. Transportowcy - głosem związku Transport i Logistyka Polska (TLP) - zaapelowali do premiera o pilną interwencję na hurtowym rynku paliw. Zwracają uwagę na dwa zjawiska. "Brak możliwości hurtowego zakupu niezakontraktowanego oleju napędowego, a także wzrost cen o ponad 60 groszy na litrze dostępnego jeszcze na rynku hurtowym oleju napędowego" - wskazują w apelu.

Konsekwencją tej sytuacji jest brak możliwości skorzystania przez przewoźników z tzw. opcji paliwowych zawartych w kontraktach długoterminowych, gdyż odnoszą się one tylko do ceny bazowej SPOT, która jest obecnie nierynkowo zaniżona - dodają.

Podobne głosy płynęły od rolników, którzy hurtowo kupują olej napędowy do ciągników i maszyn rolniczych. Pojawiają się też sygnały o tym, że na części stacji paliwa po prostu nie ma.

Z czego to wynika? Paliwo w polskich rafineriach tanieje - metr sześcienny (1000 l) benzyny Pb95 kosztuje o prawie 53 zł mniej, a diesla aż o 139 zł mniej niż tydzień wcześniej.

"Takie poziomy cen w rafineriach, przy obserwowanych na rynku międzynarodowym zwyżkach powodują, że import diesla staje się nieopłacalny" - tłumaczą eksperci e-petrol.pl.

Orlen: dostawy paliwa bez zakłóceń

Zapytaliśmy Orlen o problemy z dostępnością paliw na rynku hurtowym, a także o docierające do nas głosy o brakach paliwa również na stacjach tej sieci. Państwowy koncern konsekwentnie odpowiada, że "dostawy benzyny i oleju napędowego na stacje Orlen przebiegają bez zakłóceń".

W ostatnich dniach odnotowaliśmy zwiększony popyt na paliwo, co miało związek z końcem letniej promocji cenowej. W tym roku cieszyła się ona jeszcze większym powodzeniem niż w ubiegłym, a ostatnie dni okazały się rekordowe. W odpowiedzi na to firma wzmocniła logistykę, dzięki czemu nie odnotowujemy obecnie sygnałów o brakach - informuje Orlen w odpowiedzi na pytania money.pl.

Ekspert: ceny paliwa wzrosną po wyborach

- Orlen nie może pozwolić sobie ani na to, by przed wyborami ceny paliwa wzrosły, ani na to, by tego paliwa na stacjach zabrakło. To wyglądałoby jeszcze gorzej - uważa Dawid Czopek, zarządzający w Polaris FIZ, ekspert rynku paliwowego. Gdyby czarny scenariusz miał się jednak ziścić, to, jego zdaniem, "Orlen skądś paliwo sprowadzi na polski rynek, choćby miał to zrobić po kosztach".

Czy zatem na rynku paliw mamy do czynienia z odbezpieczonym granatem, który wybuchnie dopiero po wyborach? - Moim zdaniem po wyborach cena paliwa pójdzie w górę, jeśli nic się nie zmieni. Oczywiście, nie będzie tak, że w poniedziałek 16 października obudzimy się rano i na dystrybutorach zobaczymy 7 zł za litr. Jednak już przy braku presji związanej z wyborami, cena będzie zmierzała w kierunku realnych cen rynkowych - ocenia ekspert.

Scenariusz węgierski?

W listopadzie 2021 r., aby chronić portfele obywateli, rząd Viktora Orbana wprowadził oficjalne limity cen paliwa na stacjach. Przez rok Węgrzy mogli kupować benzynę i olej napędowy za nie więcej niż 480 forintów za litr (wówczas około 5,5 zł).

W grudniu 2022 r. tamtejszy rząd zdjął ograniczenia, a do dystrybutorów ustawiły się kolejki, aby zatankować jeszcze po niższych cenach. Po zniesieniu limitu ceny paliw znów szybko wzrosły do poziomu odpowiadającego wówczas 7,3 zł za litr benzyny i prawie 8 zł za litr diesla. W efekcie kryzys gospodarczy się pogłębił, a inflacja podskoczyła.

O sytuacji na Węgrzech pisał wówczas sam Daniel Obajtek, prezes Orlenu.

Katastrofa paliwowa na Węgrzech to efekt zbytniej ingerencji w zasady wolnego rynku. Teraz brakuje tam paliw i jest drożej niż na polskich stacjach. Ostrzegałem przed takim scenariuszem, kiedy politycy opozycji nawoływali, by ceny paliwa sztucznie obniżać - stwierdził na platformie X (dawniej Twitter) w grudniu 2022 r.

Sytuacje Węgier i Polski nie są identyczne. Tam wprowadzono oficjalny limit cen paliwa i utrzymywano go przez rok, u nas takiego oficjalnego limitu nie ma. Jednak analitycy i ekonomiści wskazują, że niskie ceny paliw w Polsce mogą być wynikiem decyzji politycznych, a nie sytuacji rynkowej. Od lipca 2023 r., w ślad za wzrostem notowań ropy naftowej, koszty tankowania rosły m.in. w Czechach i na Węgrzech, ale nie w Polsce. Zwrócili na to uwagę nawet analitycy banku Goldman Sachs, o czym w money.pl pisaliśmy jako pierwsi.

Sam Daniel Obajtek i Orlen odwoływali się do argumentu Węgier, gdy w styczniu wobec polskiego koncernu formułowano zarzuty o sztuczne zawyżanie cen paliw pod koniec roku, by od 1 stycznia, mimo przywrócenia 23-proc. stawki podatku VAT na paliwa, utrzymać ceny benzyny i diesla na dotychczasowym poziomie. Nazwano to "cudem na Orlenie". Koncern przekonywał, że do manipulacji cenami nie dochodziło.

W ubiegłym tygodniu w rozmowie z money.pl były minister gospodarki Janusz Steinhoff, dopytywany, czy Polsce grozi scenariusz węgierski, odpowiedział:

Otóż to. I my idziemy tym śladem. Orban w tej kwestii cofnął się do czasów Kadara (sekretarza Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej w latach 1956-1988 - przyp. red.).

- Kaczyński z Obajtkiem cofają nas do czasów Władysława Gomułki, Gierka czy Jaruzelskiego. Wtedy była gospodarka nakazowo-rozdzielcza, a cena była wypadkową decyzji politycznej, a nie rynkowej, bo rynek nie funkcjonował. Teraz jest podobnie - dodał Steinhoff.

"Ceny paliw będą musiały wzrosnąć". I to w najbliższych tygodniach

- Z naszych analiz wynika, że nie mamy na polskim rynku problemu z brakiem paliwa, ale z brakiem taniego paliwa, czyli w cenach hurtowych Orlenu. Sytuacja jest napięta od około dwóch tygodni - podkreśla dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl w rozmowie z money.pl.

Ceny paliw będą musiały wzrosnąć w najbliższych tygodniach z powodów ekonomicznych - dodaje Bogucki.

Odnosi się także do porównań ze scenariuszem węgierskim w kontekście kolejek na stacjach. - Jeśli dowiedzielibyśmy się, że jutro ceny podskoczą o kilkanaście procent, to kolejki są raczej pewne. Widzieliśmy kolejki i tankowanie "na zapas" po agresji Rosji na Ukrainę. Nie spodziewam się jednak teraz gwałtownego skoku cen paliw, o ile sytuacja na świecie nagle się nie zmieni - ocenia ekspert.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(673)
MMM
7 miesięcy temu
Pis ma granat, a kom. Policji miał granatnik. Czy ktoś zginął? Nie. Więc wszystko ok. Trochę więcej zapłacimy na stacji paliw.
Marek
7 miesięcy temu
Cała akcja z emigrantami była zaplanowana ktoś ma pakt jak 17 września 1939
belfegor666
7 miesięcy temu
Jak na podstawie nielegalnego rozporządzenia zarobić i się nie narobić? Numer stary jak PZPR=PC=PIS. 1. Pod byle pretekstem wprowadzasz przePISy wykańczające upatrzone firmy; 2. Protestujących uspokajasz, że czuwasz nad nimi i pomoc jest w drodze; 3. Ofiary rzężą o pomoc, bo licząc na Ciebie, wyzbyły się majątku, by ratować firmę; i tym sposobem dotarliśmy do punktu 4, w którym decydujesz, czy przejęcie będzie Cię kosztowało trochę więcej, ale okradany będzie Ci wdzięczny, że całe życie harował żeby wyjść na zero, czy naprawdę korzystasz z okazji. Jeżeli to pierwsze to dogadujesz się z już byłym właścicielem, bierzesz interes za grosze i czekasz na zmianę przePISów. Jeżeli to drugie, to zręcznie wskakujemy w punkt 5. W którym rzeczony pacjent jeszcze się miota, ale od czego mamy służby fiskalne? One sprawnie doprowadzają nas do pkt 6. Czyli do upadłości upatrzonej firmy, do sądu gospodarczego, który nie dyskutuje z faktami i ogłasza upadłość i do syndyka, który przypadkiem razem z nami służy do mszy. Punkt 7. jest naszym szczęśliwym, bo tuż po przejęciu firmy, dzięki całkowitemu zbiegowi okoliczności, okaże się, że kaczy "rzont" ogłosi program pomocy dla interesującego nas sektora gospodarki i dostaniemy fajne transfery pomocowe w postaci bezzwrotnych pożyczek i niskooprocentowanych kredytów. Mała uwaga: pojawienie się tęczowego faceta w czarnej sukience, może znacząco przyspieszyć ten proces. Niech mi ktoś powie, że w Polsce PZPR=PC=PIS nie można dorobić się szybko i uczciwie.
bogu
7 miesięcy temu
W Wirtualnej Polsce dzień bez straszenia, szczucia, plucia i judzenia to dzień stracony?
KOMY
7 miesięcy temu
Walków, wyjaśnij mi sens tego bełkotu...
...
Następna strona