Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KIB
|

Polacy nie odpuszczają w kwestii zakazu handlu. Podziały jak były, tak są

5
Podziel się:

Blisko 40% Polaków chce zaostrzenia przepisów wobec sklepów, które obchodzą zakaz handlu w niedziele, oferując usługi pocztowe. Większość z nich ma 30-39 lat. Niemal tyle samo osób jest temu przeciwnych.

Polacy nie odpuszczają w kwestii zakazu handlu. Podziały jak były, tak są
Polacy niezmiennie podzieleni w sprawie niedzielnego handlu (money.pl, KOS)

Do tego ponad połowa badanych uważa, że takie ograniczenia w obecnej sytuacji rynkowej i pandemicznej są zbędne. Komentujący wyniki eksperci podkreślają, że prowadzenie ww. działalności nie jest obejściem prawa, a wyjściem naprzeciw potrzebom klientów. Ponadto przekonują, że poprawa kondycji handlu w trakcie pandemii jest w interesie kupujących, zwłaszcza najmniej zasobnych, w tym emerytów.

Polacy uważają, że ustawodawca powinien wprowadzić dodatkowe regulacje prawne wobec sklepów, które "obchodzą" zakaz handlu w niedziele, wprowadzając usługi pocztowe. Tak twierdzi 39,8% ankietowanych. 41,4% nie zgadza się z tym, a 18,8% nie ma wyrobionej opinii. Jak komentuje dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, to odzwierciedla podział polityczny Polaków. Ekspert zaznacza, że argumenty ekonomiczne nie potwierdzają racjonalności zamykania sklepów w niedziele, a społeczne wskazują na alternatywne możliwości, np. większą płacę za pracę w ww. dniu.

– Polaryzacja postaw społeczeństwa jest wynikiem różnic światopoglądowych i indywidualnych sytuacji dotyczących dostępu do sklepów prowadzących działalność w niedziele niehandlowe. Zwolennikami utrzymania ograniczenia z obowiązującymi wyłączeniami są respondenci, którzy nie odczuwają większych trudności z robieniem zakupów w niedziele lub mają wystarczającą ilość czasu na realizowanie ich w tygodniu – tłumaczy Renata Juszkiewicz, Prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Zobacz także: Zakaz handlu zostanie doprecyzowany. Skończy się otwieranie sklepu na placówkę pocztową

Z kolei Maciej Ptaszyński, Wiceprezes Polskiej Izby Handlu, podkreśla, iż nie ma mowy o żadnym obchodzeniu zakazu. Placówki, które otwierają się na podstawie tzw. wyjątku pocztowego, działają w granicach prawa. I to jest potwierdzone rozbudowaną linią orzeczniczą sądów. Zdaniem eksperta, to zrozumiałe, że klienci obawiają się braku możliwości zrobienia zakupów lub odebrania przesyłek w dni wolne w znajdujących się blisko ich domów małych sklepach, prowadzonych przez polskich przedsiębiorców. Zgodnie z badaniami Izby, konsumenci wykorzystują je do przyjmowania paczek równie często jak oddziały Poczty Polskiej. A możliwość sprawnego działania e-commerce podczas pandemii jest niezwykle ważna. Natomiast, według danych Izby, większość ww. placówek handlowych otwiera się w niedziele na podstawie wyjątku od ustawy, pozwalającego w tym dniu stanąć właścicielowi za ladą.

– Polacy dostrzegają mankamenty i fikcyjność rozwiązania, które ogranicza ich wolność i prawo do wyboru, w jaki sposób chcą spędzać czas w niedziele. Ponadto nie możemy mówić o obchodzeniu przepisów, jeśli sklepy mające status placówki pocztowej działają w niedziele, gdyż jest to zgodne z obowiązującym prawem – dodaje Renata Juszkiewicz.

Z sondażu wynika również, że zwolennicy dodatkowych regulacji mają najczęściej 30-39 lat. Z kolei przeciwnicy zaostrzenia zakazu mają zazwyczaj 18-29 lub ponad 60 lat. Najczęściej są mieszkańcami woj. opolskiego, mazowieckiego bądź zachodniopomorskiego. Przeważnie żyją w największych miastach lub liczących przynajmniej 200 tys. ludności. W większości zarabiają miesięcznie ponad 9 tys. zł netto i mają wyższe lub średnie wykształcenie. Karol Kamiński z centrum analiz rynkowych Grupy AdRetail, wydawcy serwisu zakupowego Ding.pl, zwraca uwagę na to, że lekko odwraca się trend w grupie seniorów. Wcześniej właśnie im najbardziej zależało na zakazie, a teraz zmieniają opinie. W przypadku osób młodych sprawa jest oczywista. Aktywni konsumenci wolą mieć non stop dostęp do sklepów.

– Za handlem w niedziele są przede wszystkim ludzie aktywni zawodowo, z dużych i średnich miast. Możliwość robienia zakupów w dogodnym dla siebie czasie jest dla nich istotna. Dodatkowo dla wielu osób wybieranie produktów nieżywnościowych, np. odzieży czy sprzętu sportowego, to okazja do wyjścia na przykład z rodziną. Jest to szczególnie ważne po okresach lockdownów, gdy ludzie odzyskali swobodę – wyjaśnia Krzysztof Poznański, Dyrektor Zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Co ciekawe, przeciwnicy zaostrzenia przepisów w większości nie zdradzają swoich preferencji wyborczych. Natomiast wśród zwolenników poszczególnych ugrupowań przeważają sympatycy Szymona Hołowni oraz Koalicji Obywatelskiej. Z kolei orędownicy dodatkowych regulacji prawnych głównie mają poglądy prawicowe lub sympatyzują z formacją Kukiz15.

– Preferencje polityczne mogą nie mieć takiego znaczenia, jak kwestie społeczne i czysto handlowe. Warto przypomnieć, że istotą wprowadzenia zakazu było zamknięcie sklepów, żeby pracownicy mogli spędzać więcej czasu ze swoimi rodzinami. Tymczasem można spotkać się z opiniami, że pracodawcy ściągają ich do pracy pod pozorem świadczenia innych usług, np. pocztowych. W takim kontekście sam zakaz staje się dość absurdalny – ocenia Kamiński.

Według badania, 52,9% Polaków uważa zakaz handlu w niedziele za niepotrzebny i bezsensowny w obecnej sytuacji gospodarczej i pandemicznej. Zupełnie odwrotną opinię ma 35,5% ankietowanych. Z kolei 11,6% jest niezdecydowanych. Krzysztof Poznański przypomina, że przy wprowadzaniu tego ograniczenia nie uwzględniono oczekiwań społeczeństwa. I dodaje, że nigdy nie popierała go większość badanych, a ostatnio ilość zwolenników niedzielnej sprzedaży rośnie. Ale nie wszyscy eksperci zgadzają z tak postawioną tezą.

– We wrześniu ub.r. ponad 53% badanych było za całkowitym powrotem handlu w niedziele, a blisko 34% – przeciwko. Zatem nie widać specjalnej różnicy. Natomiast z pewnością jest tak, że w niektórych okresach szala przeciwników i zwolenników lekko przechyla się w którąś stronę, ale nie są to zbyt znaczące skoki. I co ważniejsze, później sytuacja wraca mniej więcej do punktu wyjścia – dodaje ekspert z serwisu Ding.pl.

Badanie też pokazuje, że najczęściej osoby mające 50-59 lat oraz więcej uważają, że w obecnej sytuacji zakaz jest niepotrzebny. Taki pogląd wyrażają głównie mieszkańcy woj. zachodniopomorskiego, lubskiego i mazowieckiego. Żyją oni przeważnie w miejscowościach liczących od 20 do 49 tys. ludności oraz w największych miastach. Przeciwnikami ograniczenia są też Polacy zarabiający od 5 do blisko 7 i ponad 9 tys. zł netto, z wyższym lub ze średnim wykształceniem.

– Osoby te traktują sprawy ekonomiczne i socjalne w kategoriach racjonalnych, widząc absurd zakazu w sytuacji, gdy handel stara się nadrobić pandemię i wykorzystać sukces e-commerce. I trzeba wyraźnie dodać, że na poprawie jego kondycji zyskają wszyscy konsumenci, a przede wszystkim emeryci, w których najbardziej uderzają rosnące ceny – zapewnia dr Faliński.

Ci, którzy nie wskazują żadnej sympatii politycznej, głównie widzą bezsens utrzymywania obecnie zakazu handlu. Z kolei wśród zadeklarowanych zwolenników konkretnych ugrupowań przeważają wybory Koalicji Obywatelskiej, Ruchu Polska 2050 i Lewicy. Natomiast Polacy o przeciwnym zdaniu najczęściej wskazują Zjednoczoną Prawicę i formację Kukiz15.

Wyniki pochodzą z badania opinii publicznej przeprowadzonego w drugiej połowie czerwca br. metodą CAWI (wywiad internetowy) przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Gazety Wyborczej. Wzięło w nim udział ponad 1100 dorosłych Polaków. Próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku, wielkości miejscowości, wykształcenia oraz regionu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
MondayNews
KOMENTARZE
(5)
już bez tłoku
rok temu
(Nareszcie oboje) jesteśmy z mężem emerytami. Dobrze wiemy, jak wyglądają markety w soboty, bo z racji czasu pracy w korpo do niedawna byliśmy skazani na zakupy właśnie w końcu tygodnia. W Warszawie, tu gdzie mieszkamy, praktycznie nie ma innych sklepów, bo markety wszystko zeżarły, a te ostatki są nędzne w ofertę i 2 - 3-krotnie droższe, więc prawie nie ma wyboru. Teraz możemy odpocząć, od korpo i od takich zakupów. Zostawiamy to "młodym wilkom", niech zobaczą, że życie boli. Zakupy robimy sobie spokojnie w tygodniu, jak się da, to poza miastem, w mniejszych miejscowościach. Bo lubimy się powłóczyć, też w tygodniu, poza szczytem. Taki polski emeryt, bo na niemiecki styl życia jednak nas nie stać.
Syla
rok temu
Kto to pisze?…”Polacy uważają, że ustawodawca powinien wprowadzić dodatkowe regulacje prawne wobec sklepów, które "obchodzą" zakaz handlu w niedziele, wprowadzając usługi pocztowe. Tak twierdzi 39,8% ankietowanych. 41,4% nie zgadza się z tym...” To celowe sterowanie tymi mniej bystrymi? Chyba, że są to skutki edukacji zaocznej? Albo ja miałam dziwnych nauczycieli? Z tego fragmentu tekstu wynika ewidentnie, że większość Polaków jednak nie chce dodatkowych regulacji!
wyPAD2020
rok temu
Wystarczy wymienić ustawodawcę i znowu będzie normalnie. Każdy będzie mógł pracować kiedy chce, a nie kiedy mu jakieś urzędasy pozwolą lub nie. Może już wystarczy tego socjalizmu 2.0
Zarobiona
rok temu
Madki i niepracujący maja czas na zakupy w tygodniu, czyli pewnie te 30 %. Reszta walczy w sklepie w soboty
pawel
rok temu
Ja moze nie w temacie ale ILE OSOB STRACILO PRACE Z POWODU ZAMKNIECIA SKLEPOW W NIEDZIELE ???