Polska 1 października 2025 r. wdrożyła system kaucyjny, co oznacza, że wszyscy musieliśmy przyzwyczaić się do zupełnie nowych zasad zwrotu opakowań po napojach. Pomimo tego, że system działa już wiele miesięcy, emocje wśród części konsumentów i polityków nadal buzują.
"Idiotyzm", "śmieciarze". Politycy ostro o systemie kaucyjnym
"Od początku byliśmy przeciw temu idiotyzmowi. Mam nadzieję, że posłowie, którzy wygłupili się wprowadzeniem systemu kaucyjnego, zmądrzeli przez te kilka lat i tym razem zagłosują rozsądnie - za likwidacją" - napisał niedawno na platformie X Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji.
WIDEOWyścig gigantów po Żabkę. Analityk zwraca uwagę na "przeciek"
W podobnym tonie wypowiedział się polityk rządowej koalicji. Poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Dowhan skierował w tej sprawie ostrą interpelację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy. Opakowania, w których zawsze zostanie napój, sok czy cokolwiek innego, przecież fermentują i się rozlewają
Polityk narzeka, że obywatele wożą w samochodach brudne pojemniki, a następnie stoją w długich kolejkach po odbiór własnych pieniędzy. Według parlamentarzysty maszyny w marketach często się zacinają, a pełne pojemniki śmierdzą i przyciągają owady.
Dowhan uważa, że poprzedni mechanizm segregacji odpadów funkcjonował dobrze, a obecny to upokorzenie dla całego społeczeństwa. W interpelacji przypomina również o innych kontrowersyjnych nakazach, takich jak papierowe słomki czy przymocowane na stałe nakrętki.
W rozmowie z money.pl, kilka dni temu, zmienił jednak ton. Stwierdził, że jego krytyki nie należy odczytywać jako wezwania do likwidacji całego systemu.
Polacy "śmieciarzami" na własne życzenie? Recykling niezgodnie z planem
Dlaczego państwo polskie zdecydowało się na nowe podejście do recyklingu? Główny powód to rygorystyczne wymogi europejskie oraz dotychczasowe problemy z poziomem recyklingu. Zwykła domowa segregacja odpadów do żółtych pojemników okazała się niewystarczająca do spełnienia unijnych norm. Trzeba było poszukać skuteczniejszego narzędzia, aby uniknąć kar i drastycznie zwiększyć odzysk cennych surowców.
Specjaliści do spraw ochrony środowiska widzą szerszy kontekst wprowadzonych zmian.
System kaucyjny powstał jako jedna z odpowiedzi na światowy kryzys zanieczyszczenia plastikiem oraz zwiększenia ponownego wykorzystania surowców. Nie jest on unikalny w skali światowej. Od wielu lat z powodzeniem stosują go chociażby Niemcy, a i w Polsce w przeszłości butelki zwrotne oferowała chociażby Coca-Cola
- Obecnie wciąż może borykać się z pewnymi "chorobami wieku dziecięcego" i może wymagać dopracowania, ale stanowi pożyteczne narzędzie i zachęca do recyklingu opakowań. Owszem, w niektórych miejscach liczba butelkomatów może być niewystarczająca do potrzeb mieszkańców, ale sporo mniejszych sklepów, w tym osiedlowych, włączyło się do akcji mimo braku butelkomatów. Zatem sam system wymaga ulepszeń, ale nie likwidacji - dodaje.
Po co to wszystko
Stanowisko resortu klimatu jasno określa priorytety na najbliższe lata. Ministerstwo tłumaczy, że nowy mechanizm ma przede wszystkim promować ponowne wykorzystanie opakowań i zapobiegać zaśmiecaniu lasów, parków czy plaż. Urzędnicy podają konkretne cele do zrealizowania. Poziom selektywnej zbiórki musi wynieść co najmniej 77 proc. w latach 2025-2028 i aż 90 proc. od 2029 r.
Dodatkowo przepisy wymuszają użycie materiałów z recyklingu w nowych produktach. Zawartość takich tworzyw w jednorazowych butelkach plastikowych, wliczając w to zakrętki i wieczka, musi stanowić minimum 25 proc. od 2025 r. oraz 30 proc. od 2030 r.
Polski rząd przypomina, że w Europie z podobnych rozwiązań korzysta już 180 milionów osób, czyli więcej niż 1/4 populacji kontynentu.
Z danych resortu klimatu wynika, że w Niemczech zwrot plastikowych butelek PET sięga 97 proc., a w Norwegii - 95 proc. Bardzo dobrym przykładem dla Polski jest również Litwa. Nasi sąsiedzi uruchomili program w 2016 r. i tylko w ciągu dwóch lat osiągnęli wynik zwrotów na poziomie 90 proc. Polskie władze liczą na powtórzenie tego scenariusza.
Wąskie gardło, czyli technologia i logistyka
Samo postawienie maszyn w marketach nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów operacyjnych. Zwraca na to uwagę Rafał Staniszewski z firmy Envipco Polska, który podkreśla, że o komforcie obywateli decyduje przepustowość urządzeń oraz ich niezawodność.
Sprzęt musi radzić sobie z ogromnym ruchem w weekendy, po świętach czy w sezonie wakacyjnym. Każdy przestój maszyny lub przepełniony pojemnik natychmiast wywołuje frustrację klientów i dezorganizuje pracę załogi sklepu.
- Wielkość placówki handlowej nie zawsze decyduje o liczbie zwracanych butelek. - Niewielki sklep osiedlowy może przyjmować znacznie więcej opakowań, niż sam sprzedaje, stając się naturalnym punktem zwrotu dla lokalnej społeczności - mówił Staniszewski, cytowany przez wiadomoscihandlowe.pl.
Z oficjalnych danych wynika, że w ciągu pierwszego półrocza działania programu obywatele oddali łącznie 2,3 mld opakowań. Rekord padł w czerwcu, kiedy do butelkomatów i kasjerów trafiło aż 700 mln puszek i butelek.