Przedstawiciele polskich władz uczestniczą w tym roku we wszystkich spotkaniach roboczych i ministerialnych G20, a zaproszenie zawdzięczają Stanom Zjednoczonym, które w 2026 r. kierują pracami grupy. Polska jest jedynym państwem spoza stałego składu, które dopuszczono do tegorocznych rozmów światowych liderów polityki i gospodarki.
"Rzeczpospolita" przypomina, że pierwsze oficjalne posiedzenie mamy już za sobą. W kwietniu w Waszyngtonie spotkali się ministrowie finansów i szefowie banków centralnych. Polskę reprezentowali Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, oraz prezes NBP Adam Glapiński.
Kolejne rozmowy w gronie najsilniejszych gospodarek świata zaplanowano na 31 sierpnia w Asheville w Karolinie Północnej, a następne na 15 października w Bangkoku, przy okazji konferencji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.
WIDEO"Rozmawialiśmy ponad rok temu". Uchyla rąbka tajemnicy ws. żołnierzy USA w Polsce
Amerykanie wyznaczyli tegorocznej agendzie cztery kierunki: handel, deregulację i wzrost gospodarczy, innowacyjność oraz energetykę.
Jak opisuje "Rzeczpospolita", zgodnie z kalendarzem na 2026 r. przedstawiciele państw członkowskich odpowiedzialni za innowacje spotkają się we wrześniu w Raleigh-Durham, sektor energetyczny będzie tematem wrześniowych obrad w Houston, a sprawy handlowe trafią na stół w Milwaukee na przełomie września i października.
Od Houston po Miami
Pod koniec października do Atlanty zjadą szefowie dyplomacji. Polski MSZ już potwierdził, że na tym spotkaniu pojawi się Radosław Sikorski.
Klamrą całego roku będzie grudniowy szczyt G20 w Miami. Wśród zaproszonych przywódców znajdzie się prezydent Karol Nawrocki, który zaproszenie otrzymał osobiście od Donalda Trumpa.
To właśnie amerykański prezydent pozostaje najmocniejszym orędownikiem wprowadzenia Polski do grupy na stałe - podkreśla "Rz". Jak czytamy, nieraz dawał do zrozumienia, że szybko rosnąca gospodarka i pozycja polityczna w środkowej Europie predestynują Warszawę do stałego miejsca w tym gronie.
Dotychczasowy udział Polski w rozmowach Biały Dom ocenia wysoko. "Wkład Polski w dyskusje G20 w roku, w którym USA są gospodarzami szczytu, był znaczący i niezwykle doceniany. Jako 20. co do wielkości gospodarka świata, Polska odgrywa kluczową rolę w globalnym przemyśle i finansach" - komentuje dla "Rz" amerykańska administracja.
Po Amerykanach stery w grupie przejmą Brytyjczycy. Tamtejszy resort dyplomacji zaznaczał niedawno, że dostrzega rosnące znaczenie Polski na arenie międzynarodowej i nie wyklucza jej ściślejszej współpracy z G20.
Polska jako reprezentant "Nowej Europy"
Kłopot w tym, że G20 nie ma statusu formalnej organizacji międzynarodowej. W odróżnieniu od NATO czy Unii Europejskiej nie wypracowano tu żadnych procedur przyjmowania nowych uczestników.
Mimo to polska dyplomacja stara się o obecność przy stole nie tylko teraz, w roli gościa Waszyngtonu, ale również w kolejnych latach. Chodzi o to, by "w dyskusji uwzględniona była również polska perspektywa na globalne wyzwania gospodarcze".
Zdaniem zwolenników takiego rozwiązania skorzystałaby na nim także sama grupa. Polska jest w niej jedynym głosem "Nowej Europy", czyli państw, które weszły do Unii Europejskiej po 2000 r. i dziś uchodzą za przykład udanych reform społecznych oraz szybkiego rozwoju. Właśnie w takich kategoriach patrzy na nasz kraj administracja w Waszyngtonie.
Wyjątkowy głos Polski w Europie Środkowo-Wschodniej jest potrzebny w G20, a Stany Zjednoczone wspierają starania Polski o pełne członkostwo w G20 - komentuje dla "Rz" Biały Dom.
Pozostałe państwa regionu, podobnie jak część krajów Europy Zachodniej, mają w G20 reprezentację zbiorową w postaci Unii Europejskiej. UE - obok Unii Afrykańskiej - należy do grupy jako członek niebędący państwem.
Źródło: "Rzeczpospolita"