Miliard za miejsce w Radzie Pokoju. Tak zareagował minister finansów

- Miliarda dolarów w budżecie na Radę Pokoju z całą pewnością nie ma - powiedział "Rzeczpospolitej" minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. - Są ważniejsze zadania do sfinansowania niż uczestnictwo w tej radzie - dodał.

Minister finansów Andrzej DomańskiMinister finansów Andrzej Domański
Źródło zdjęć: © Getty | Beata Zawrzel
Malwina Gadawa

Domański w rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreślił, że decyzja o uczestnictwie w międzynarodowych porozumieniach wymagałaby uchwały Rady Ministrów. Ale to nie wszystko, przy ewentualnym podejmowaniu decyzji o przystąpieniu bądź nie do Rady Pokoju konieczna będzie tzw. duża ratyfikacja, przewidziana w Konstytucji. Wymagana jest zgoda Sejmu i Senatu w formie ustawy.

Za dołączenie do Rady Pokoju USA opłat nie pobierają, ale już za stałe członkostwo kraje mają płacić co najmniej 1 mld dol. Prezydent Trump ma być jej - potencjalnie dożywotnim - przewodniczącym i to on ma decydować o tym, kto zostanie zaproszony do członkostwa w tym gremium.

Minister finansów i gospodarki podkreślił, że wiążące się z członkostwem zobowiązania finansowe i prawne wymagałyby dokładnej analizy, ale teraz budżet nie przewiduje takiej kwoty na ten cel.

Inauguracja Rady Pokoju. Trump podziękował Nawrockiemu

Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, rząd nie zamierza się spieszyć z ewentualnym procesem ratyfikacji przystąpienia do nowego gremium powołanego przez Trumpa. Wręcz jest ciche oczekiwanie, że sprawa rozejdzie się po kościach i Sejm nie będzie miał nad czym głosować. Natomiast Pałac Prezydencki rozważa, czy Karol Nawrocki mógłby brać udział w spotkaniach Rady np. w charakterze obserwatora.

Najbardziej przekonany do uczestnictwa polskiego prezydenta w tym gremium międzynarodowym jest PiS.

"A odpowiadając wprost: miliarda dolarów w budżecie na to z całą pewnością nie ma. Są ważniejsze zadania do sfinansowania niż uczestnictwo w tej radzie" - powiedział Domański.

Trump o Radzie Pokoju: będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co będziemy chcieli

Prezydent USA Donald Trump zainaugurował w czwartek lansowaną przez siebie Radę Pokoju. W ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego uczestniczyli przedstawiciele 19 innych państw, w tym Węgier, Bułgarii i Argentyny. Nieobecni byli urzędnicy z Rosji i większości państw europejskich.

Trump oświadczył, że Rada będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie. Ocenił przy tym, że ONZ ma "olbrzymi potencjał", który jednak nie został w pełni wykorzystany.

- Gdy ta Rada zostanie w pełni uformowana, będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co będziemy chcieli. I będziemy to robić we współpracy z ONZ - oświadczył Trump podczas ceremonii w kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Według początkowych zapowiedzi Rada Pokoju miała nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Projekty dokumentów, jakie publikowano w prasie, sugerują jednak, że ma zajmować się rozwiązywaniem konfliktów na całym świecie.

Wybrane dla Ciebie