Kondycja polskiego przemysłu uległa w czerwcu zauważalnemu pogorszeniu. Główny wskaźnik S&P Global PMI, który obrazuje zdrowie sektora produkcyjnego, spadł do poziomu 46,1 punktu z 49,4 punktu notowanych w maju. Wartość poniżej granicy 50 punktów oznacza kurczenie się branży, a taki stan utrzymuje się w naszym kraju już 14. miesiąc z rzędu. Obecny odczyt jest najsłabszym wynikiem od lipca 2023 r.
Główną przyczyną tak słabego wyniku jest gwałtowny spadek nowych zamówień, w tym również tych pochodzących z eksportu. Klienci ograniczają swoje budżety, co bezpośrednio przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie na polskie towary. Fabryki w odpowiedzi redukują produkcję oraz dostosowują wielkość zatrudnienia do bieżących potrzeb, nie przedłużając części umów z pracownikami.
Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"
Ekspert o pogłębieniu spowolnienia w przemyśle
Przedstawiciele firmy badawczej przygotowującej raport nie mają wątpliwości, że sytuacja jest trudna. Zwracają uwagę na rosnące sterty niesprzedanych towarów w magazynach, co jest naturalną konsekwencją braku nowych klientów.
– W czerwcu pogłębiło się spowolnienie w polskim przemyśle. Gwałtowniejszy spadek nowych zamówień doprowadził do ponownego obniżenia produkcji, a wskaźnik PMI odnotował największy miesięczny spadek od połowy 2022 r. – mówi Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence. – Spadek produkcji był najsilniejszy od prawie roku, jednak mimo to zapasy niesprzedanych towarów wzrosły w najszybszym tempie od 21 miesięcy. Optymizm biznesowy gwałtownie spadł, utrzymując się jedynie nieznacznie powyżej neutralnego progu – dodaje analityk.
Nadzieja w spadającej inflacji
Pozytywnym aspektem czerwcowych danych jest osłabienie presji kosztowej. Tempo wzrostu cen surowców oraz gotowych wyrobów opuszczających fabryki było najwolniejsze od 3 miesięcy. Dla przeciętnego konsumenta oznacza to mniejsze ryzyko gwałtownych podwyżek na sklepowych półkach w najbliższym czasie. Zmiany te mogą wpłynąć na przyszłe decyzje zakupowe Polaków i ulżyć ich portfelom.
Badanie nastrojów zbiegło się w czasie z ważnymi wydarzeniami na arenie międzynarodowej, które mogą zaważyć na przyszłości rynków i kosztach logistyki.
Okres zbierania danych za czerwiec rozpoczął się 11 czerwca, czyli przed podpisaniem memorandum o porozumieniu w sprawie zaprzestania działań wojennych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem 17 czerwca, i zakończył się 24 czerwca. Jeśli negocjacje posuną się dalej, dane za lipiec będą uważnie obserwowane pod kątem potencjalnego odbicia nastrojów – wyjaśnia Trevor Balchin z S&P Global Market Intelligence. – Czerwcowe dane przyniosły nieco optymizmu odnośnie do inflacji - zarówno ceny surowców, jak i ceny wyrobów gotowych wzrosły w najwolniejszym tempie od trzech miesięcy. Jeżeli spadek presji cenowej utrzyma się w trzecim kwartale, popyt może się ożywić – podsumowuje ekspert.
Przyszłość polskiego sektora przemysłowego zależy teraz w dużej mierze od tego, czy globalne spowolnienie gospodarcze ustąpi miejsca ożywieniu popytu. Przedsiębiorcy wciąż zmagają się z problemami logistycznymi i wysokimi kosztami energii, jednak ustępująca inflacja daje przestrzeń do ostrożnego optymizmu na drugą połowę roku.