Populacja Polski. Kiedy będzie nas tyle, co przed wojną?

II RP była powierzchniowo krajem znacznie większym niż dzisiejsza Polska, za to mniejszym jeśli chodzi o ludność. Jednak wtedy rodziło się bardzo dużo dzieci, a dziś mamy "stały niż demograficzny". Czy zatem pod względem ludności III RR zrówna się z II RP? - Pytanie nie "czy", ale "kiedy" - mówią eksperci.

rynekTłumy ludzi na rynku w Sanoku, rok 1938
Źródło zdjęć: © NAC, WP | Narodowe Archiwum Cyfrowe
Mateusz Madejski

355 tys. - tyle dzieci według wstępnych szacunków GUS-u miało się urodzić w 2020 roku. To najgorszy wynik od lat. Eksperci jednak zaskoczeni nie są.- Populacja Polski będzie się kurczyć. Trudno z tym polemizować - mówi w rozmowie z money.pl prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, dyrektorka Instytutu Statystyki i Demografii SGH.

Jak dodaje, długookresowo nie pomogło 500+, nie pomagają specjalne emerytury dla matek czwórki dzieci, a także wydłużenie urlopów macierzyńskich.

Spójrzmy zatem na sprawę z perspektywy historycznej. Kiedy będzie nas tyle, ile w ostatnich latach II RP?

"Baby doom" zamiast "baby boom". Dzietność na dramatycznym poziomie. Co dalej?

Teoretycznie trochę "zapasu" mamy. Obecnie jest nas nieco ponad 38 mln. W 1938 mieszkańców Polski było niecałe 35 mln.

Oczywiście trudno spodziewać się, że nagle populacja Polski skurczy się o kilka milionów - o ile nie stanie się nic nieoczekiwanego. Jednak jak zauważa prof. Chłoń-Domińczak, tendencja w kwestii dzietności jest w Polsce bardzo wyraźna.

Narodzin w Polsce jest obecnie niewiele - nie tylko w porównaniu z początkiem lat 90. Również za PRL-u było ich zdecydowanie więcej. W latach 50. narodzin było nawet 780 tys. rocznie. Potem ta liczba spadła, ale i tak nowych Polaków rodziło się zwykłe 500-600 tys. rocznie. Kolejny boom to początek lat 80. i ok. 700 tys. narodzin rocznie.

- Od lat 90. mamy stosunkowo niską dzietność, a to powoduje niże demograficzne. Te roczniki zakładają nowe rodziny, ale baza nowych rodziców się kurczy. Skoro mniej jest dzieci, mniej w przyszłości będzie rodziców. Trudno ten trend odwrócić - mówi profesorka SGH.

To i tak stosunkowo niewiele w porównaniu z II RP. W rekordowych latach 1923, 1924, 1925 i 1930 nowych narodzin było nawet ponad milion.

Czy dałoby się w najbliższej przyszłości osiągnąć podobne wyniki? Eksperci nie mają wątpliwości - to zupełnie nierealne. Kiedy zatem populacja III wyrówna się z tą z III RP? Według analizy GUS-u z 2014 roku stanie się to około 2045 roku.

To jednak nie koniec złych informacji, bo i potem populacja będzie się kurczyć. Prognozy GUS-u nie wychodzą poza 2050 rok, ale wtedy ma być Polaków nieco poniżej 34 milionów. Dalej sięgają analizy Eurostatu. Według nich w 2070 roku będzie nas mniej niż 31 milionów, a dekadę później - nieco ponad 29 mln. W 2100 ma być nas już tylko 27,6 mln.

"Można pomóc matkom"

Skoro, jak uważają demografowie, trend jest właściwie nie do odwrócenia, to co powinniśmy teraz robić? Zdaniem prof. Chłoń-Domińczak trzeba patrzeć na te zachodnie kraje, które mają jednak wyższy przyrost naturalny niż Polska. Według ekspertki wzorem mogłaby być dla nas Irlandia czy kraje skandynawskie.

- Powinniśmy wziąć pod uwagę obecne bariery, przez które rodziny nie decydują się na dzieci. Na pewno jest to dostępność żłobków czy przedszkoli. Tych jest ciągle za mało, choć w ostatnich latach widzimy poprawę. Trzeba pamiętać, że tylko 12 proc. dzieci do 2 lat chodzi do żłobka - mówi ekspertka.

- Dwa to zapewnienie bezpieczeństwa rodzinom, prowadzenie stabilnej polityki prorodzinnej. Zawsze poczucie bezpieczeństwa wpływa na dzietność. Niestety, tu niewiadomą jest pandemia. Ta powoduje niepewność, a to na pewno nie sprzyja podejmowaniu decyzji o powiększeniu rodziny - dodaje.

A czy może pomóc nam imigracja? Zdaniem ekspertki na pewno powinniśmy przyciągać mieszkańców innych krajów. - Jednak trzeba szeroko patrzeć na problemy demograficzne i wspierać dzietność we wszystkich kierunkach - mówi.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.