Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
oprac. Martyna Kośka
|

Pracownik spisywał nadgodziny. Firma wypłaci mu 33 tys. zł

92
Podziel się

Pracownik firmy zajmującej się holowaniem uszkodzonych pojazdów wyliczył swoje nadgodziny na 33 tys. złotych. Przekonał łódzki sąd, że pracodawca nie rozliczył się z nim za wykonaną pracę. Jako dowód przedstawił własnoręczne zapiski dotyczące godzin pracy.

Pracownik spisywał nadgodziny. Firma wypłaci mu 33 tys. zł
Pracownik przekonał sąd, że czas spędzony w domu to też był czas w pracy (Flickr)
bDRSOCCZ

Powód zatrudniony był w firmie holującej uszkodzone samochody. W trakcie zatrudnienia z własnej inicjatywy zaczął prowadzić notatnik, w którym zapisywał przepracowane godziny nadliczbowe. Doszedł do wniosku, że od października 2015 r. do grudnia 2017 r. wypracował nadgodziny, za które należało mu się 33 tys. zł. Po tym, jak z końcem 2017 r. rozwiązał umowę o pracę, wystąpił do spółki o wypłatę wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Pracodawca zakwestionował sposób wyliczenia owych nadgodzin. Sprawa trafiła do sądu – relacjonuje "Express Ilustrowany".

Mężczyzna jako jedyny pracownik nie przyjeżdżał co rano do siedziby firmy, lecz w domu czekał na telefoniczną informację o zleceniu do wykonania. Następnie jechał pod wskazane miejsce i odholowywał uszkodzony samochód. Średnio dziennie miał 4-5 zleceń, w weekendy o jedno lub dwa więcej.

W przerwie między zleceniami mógł wrócić do domu i tam czekać na kolejny telefon.

bDRSOCDb
Zobacz także: Wynagrodzenia w pandemii - jedni stracili, inni zyskali. Co z podwyżkami?

Prezes spółki odmówił wypłaty pieniędzy za nadgodziny, gdyż przekonywał, że takowych zwyczajnie nie było. Twierdził, że to powód narzucił firmie określony sposób pracy (z domu), a firma poszła mu na rękę. Trudno więc upierać się przy tym, że czas spędzony w domu w oczekiwaniu na informację o zleceniu to praca – argumentował w sądzie.

bDRSOCDh

Sąd nie dał wiary twierdzeniom pozwanej firmy. Nie uwierzył, że strony umowy uzgodniły, że mężczyzna będzie świadczył pracę w ramach dyżuru domowego, a wynagrodzenie będzie otrzymywał wyłącznie za godziny spędzone "w terenie" przy wykonywaniu zleceń holowania. Takie postanowienie nie znalazło się bowiem w umowie.

Ostatecznie na wyroku zaważyło to, że pracodawca nieprawidłowo podszedł do swoich obowiązków w zakresie ewidencjonowania czasu pracy. Skoro nie zliczał, ile tak naprawdę pracuje powód i określił sposobu rozliczania czasu pracy w umowie, to należy dać pierwszeństwo twierdzeniom powoda. Sąd apelacyjny, do którego odwołała się firma, podtrzymał orzeczenie w mocy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bDRSOCDC
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(92)
JANUSZ
2 dni temu
nareszcie znalazł się jeden mądry BRAWO
xxx
2 dni temu
BRAWO !!!! janusz biznesu chciał oszukać (jak zwykle) Trafiła kosa na kamień !!!
fagadagio
2 dni temu
czyżby RAFPOL.. ?? brawo.. za takie złodziejstwo to tylko kara
bDRSOCDD
zerg
2 dni temu
Jesli to precedens, to mamy lawine pozwów ze strony wiekszosci kierowcow oczekujacych w domu na zlecenie
Konrados
2 dni temu
Proste, umowa ktora byla sporządzona przez pracodawcę była do ...brawo pracownik.
...
Następna strona