Przemysł strefy euro w odwrocie. Grudniowy raport PMI rozczarowuje
Grudniowe dane HCOB PMI wskazują na ponowne osłabienie sektora przemysłowego w strefie euro. Produkcja spadła pierwszy raz od lutego, a popyt na europejskie towary maleje w tempie najszybszym od niemal roku, co stawia pod znakiem zapytania trwałość ożywienia.
Koniec roku przyniósł wyraźne pogorszenie kondycji europejskiego przemysłu, co potwierdzają najnowsze odczyty indeksu PMI opracowane przez S&P Global. Główny wskaźnik HCOB Eurozone Manufacturing PMI obniżył się w grudniu do poziomu 48,8 pkt., wobec 49,6 pkt. odnotowanych w listopadzie. Jest to najniższy wynik od dziewięciu miesięcy, który jednocześnie pogłębił dystans do granicy 50 pkt., oddzielającej wzrost od regresu. Szczególnie niepokojący jest spadek subindeksu produkcji, który po dziewięciu miesiącach nieprzerwanych wzrostów osunął się do poziomu 48,9 pkt., co stanowi 10-miesięczne minimum.
Główną przyczyną hamowania fabryk jest gwałtowny spadek nowych zamówień, który w grudniu przybrał na sile. Słabość popytu była widoczna zwłaszcza w handlu międzynarodowym, gdzie zamówienia eksportowe malały najszybciej od 11 miesięcy. Firmy, próbując ratować wolumeny sprzedaży, decydowały się na dalsze obniżki cen produktów gotowych, mimo że same mierzyły się z rosnącymi kosztami produkcji. Inflacja kosztów wejściowych osiągnęła bowiem najwyższy poziom od 16 miesięcy, napędzana głównie przez drożejące metale przemysłowe, takie jak miedź i cyna.
Milioner szczerze do bólu. "Czułem się debilem"
Niemiecki przemysł w głębokim dołku
Analiza regionalna pokazuje ogromne rozbieżności między poszczególnymi gospodarkami wspólnoty. Na dnie zestawienia znalazły się Niemcy, gdzie indeks PMI spadł do poziomu 47,0 pkt., notując najsilniejsze pogorszenie warunków operacyjnych od lutego ubiegłego roku. Podobne negatywne tendencje wystąpiły we Włoszech, gdzie wskaźnik osiągnął 9-miesięczne minimum (47,9 pkt.), oraz w Hiszpanii, która po długim okresie wzrostów nieoczekiwanie powróciła do strefy regresu z wynikiem 49,6 pkt.
Zupełnie inne sygnały płyną natomiast z Francji, która stała się pozytywnym zaskoczeniem grudniowego raportu. Francuski przemysł odnotował wzrost indeksu do poziomu 50,7 pkt., co jest najlepszym wynikiem od 42 miesięcy i sygnałem najsilniejszej ekspansji od połowy 2022 roku. Liderem zestawienia pozostała Grecja z wynikiem 52,9 pkt., wyprzedzając Irlandię oraz Holandię, choć w tych dwóch ostatnich krajach dynamika wzrostu uległa osłabieniu.
Popyt na produkty przemysłowe ze strefy euro ponownie spowalnia. Znacznie mniejsza liczba zamówień, spadające zaległości w realizacji zleceń oraz dalsza redukcja zapasów to najbardziej oczywiste wskaźniki tego zjawiska. Nie jest zaskoczeniem, że w takim otoczeniu firmy kontynuują redukcję zatrudnienia. Przedsiębiorstwa nie wydają się ani zdolne, ani chętne do budowania dynamiki na nadchodzący rok, lecz zamiast tego zachowują ostrożność, co jest trucizną dla gospodarki – komentuje dr Cyrus de la Rubia, główny ekonomista Hamburg Commercial Bank.
Nadzieja na odbicie w 2026 roku
Mimo bieżących trudności i trwającej od połowy 2022 roku niemal nieustannej recesji w sektorze, przedsiębiorcy wykazują zaskakujący optymizm w prognozach długoterminowych. Oczekiwania dotyczące produkcji w perspektywie najbliższego roku są obecnie najsilniejsze od lutego 2022 roku, czyli od momentu bezpośrednio poprzedzającego inwazję Rosji na Ukrainę. Nadzieje te opierają się na przewidywanym wpływie niemieckich programów stymulacyjnych oraz rosnących wydatkach na obronność w całej Europie.
– Przemysł znajduje się w recesji niemal nieprzerwanie od połowy 2022 roku. Rok 2025 zapowiadał się jako ten, w którym nastąpi przełom. Spowolnienie rzeczywiście wyraźnie zelżało, ale nie udało się wejść na ścieżkę trwałego wzrostu. Na rok 2026 istnieje jednak nadzieja, że niemiecki program stymulacji gospodarczej i rosnące wydatki na obronność w całej Europie tchną nowe życie w branżę – wskazuje dr Cyrus de la Rubia.
Obecna sytuacja jest jednak skomplikowana przez problemy w łańcuchach dostaw. Grudniowe dane pokazały, że średni czas oczekiwania na dostawy od dostawców wydłużył się w stopniu największym od października 2022 roku. Utrudnia to firmom negocjowanie niższych cen surowców, nawet w obliczu słabej koniunktury. Dodatkowym obciążeniem pozostaje rynek pracy – redukcja etatów w fabrykach trwa już ponad dwa i pół roku, co odzwierciedla dążenie firm do ograniczania kosztów w niepewnym otoczeniu makroekonomicznym. Eksperci podkreślają, że kluczowa dla odzyskania stabilności w nadchodzącym roku będzie ekspansywna polityka fiskalna poszczególnych państw członkowskich.