Ropa może jeszcze zdrożeć. Naftowi giganci ostrzegają
Szefowie największych amerykańskich koncernów naftowych ostrzegli administrację Donalda Trumpa, że zamknięcie cieśniny Ormuz może jeszcze bardziej podbić ceny ropy i pogłębić globalny kryzys energetyczny. Przez ten szlak transportowana jest około jedna piąta światowych dostaw surowca - opisuje "The Wall Street Journal".
Szefowie największych amerykańskich firm naftowych przekazali administracji USA ostrzeżenia dotyczące możliwego dalszego wzrostu cen energii. Podczas spotkań w Białym Domu przedstawiciele branży wskazywali, że zamknięcie cieśniny Ormuz mogłoby doprowadzić do poważnych zakłóceń na globalnym rynku ropy.
W rozmowach z urzędnikami uczestniczyli m.in. dyrektorzy generalni koncernów ExxonMobil, Chevron oraz ConocoPhillips. Według osób zaznajomionych ze sprawą ostrzegali oni, że zakłócenia w przepływie ropy przez ten kluczowy szlak transportowy mogą zwiększyć zmienność na światowych rynkach energii.
Szef ExxonMobil Darren Woods miał podczas rozmów zaznaczyć, że ceny ropy mogą wzrosnąć jeszcze powyżej obecnych poziomów, jeśli napięcia na rynku będą się nasilać, a inwestorzy zaczną spekulacyjnie podbijać notowania surowca - podaje "The Wall Street Journal".
Podobne obawy mieli wyrazić także szef Chevrona Mike Wirth oraz dyrektor generalny ConocoPhillips Ryan Lance.
Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł
Ropa kosztuje już 100 dolarów
W ostatnich dniach ceny ropy gwałtownie wzrosły. Notowania amerykańskiej ropy wzrosły z około 87 dolarów za baryłkę w środę do około 99 dolarów w piątek, a obecnie wynosi ok. 100 dolarów.
Wzrost cen nastąpił mimo działań mających uspokoić rynek, takich jak rekordowe uwolnienie około 400 mln baryłek ropy ze strategicznych rezerw oraz czasowe złagodzenie sankcji na rosyjską ropę.
Jak czytamy, według przedstawicieli branży działania te nie wystarczą, jeśli sytuacja wokół cieśniny Ormuz będzie się dalej pogarszać.
Kluczowy szlak energetyczny
Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych na świecie. Każdego dnia przepływa przez nią około jedna piąta globalnych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego.
Eksperci ostrzegają, że jej długotrwałe zamknięcie mogłoby doprowadzić do poważnego kryzysu energetycznego i jeszcze większej presji na światową gospodarkę.
– Świat nie potrzebuje ropy za 120 dolarów. To spowoduje poważne szkody gospodarcze – powiedział Steven Pruett, szef firmy Elevation Resources.
Administracja szuka rozwiązań
Biały Dom analizuje różne możliwości ograniczenia presji na ceny ropy. Wśród rozważanych działań jest dalsze złagodzenie sankcji wobec rosyjskiej ropy, zwiększenie uwalniania rezerw strategicznych oraz zmiany w przepisach dotyczących transportu ropy między portami USA.
Administracja rozważa również zwiększenie dostaw ropy z Wenezueli. Według przedstawicieli władz prowadzone są rozmowy z amerykańskimi firmami energetycznymi dotyczące ewentualnych inwestycji w tamtejszy sektor naftowy.
Jednocześnie przedstawiciele branży podkreślają, że nawet zwiększenie produkcji w Stanach Zjednoczonych nie zastąpi w krótkim czasie ogromnych ilości surowca transportowanych przez cieśninę Ormuz. Analitycy szacują, że obecnie za tym szlakiem pozostaje od 9 do 10 mln baryłek ropy dziennie.
Zdaniem części menedżerów branży naftowej rynek musi przygotować się na dłuższy okres wysokich cen energii. Choć w krótkim czasie może to zwiększyć zyski producentów, w dłuższej perspektywie grozi spowolnieniem gospodarczym i spadkiem popytu na paliwa.
Źródło: The Wall Street Journal