RPP zdecydowała w wyjątkowych okolicznościach. Prezes zabrał głos
W środę Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o redukcji stóp procentowych. Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego została obniżona z poziomu 4 proc. do 3,75 proc. Decyzja zapadła po dwumiesięcznej pauzie w styczniu i lutym, kiedy to Rada wstrzymywała się od zmian w polityce monetarnej. W czwartek Adam Glapiński wystąpił na konferencji prasowej.
Swoje wystąpienie Adam Glapiński zaczął od wyjaśnienia powodów decyzji RPP. - Taka decyzja była uzasadniona, bo inflacja od wielu miesięcy się obniżała - mówił prezes NBP. Wyjaśnił też, że obecnie wskaźnik znajduje się nawet poniżej "środkowego celu".
Adam Glapiński prezentuje nową projekcję
Szef banku centralnego przeszedł do przedstawienia założeń nowej projekcji inflacyjnej. Zaznaczył, że nie zawiera ona prognoz skutków konfliktu w Iranie: - Dziś poza podbiciem cen paliw trudno ocenić, jakie będą skutki konfliktu.
Inflacja do końca 2028 ma pozostać z celem NBP - mówił Adam Glapiński.
Zgodnie z najnowszą projekcją Narodowego Banku Polskiego, przedstawioną podczas konferencji prasowej po decyzji o stopach, inflacja ma utrzymać się na niskim poziomie w sposób trwały. Prezes NBP Adam Glapiński podkreślił, że obecna ścieżka inflacyjna jest niższa niż prognozowano w listopadzie ubiegłego roku.
Szczególne zadowolenie w banku centralnym budzi poprawa perspektyw dla inflacji bazowej, która w całym horyzoncie projekcji ma kształtować się na poziomie wieloletniej średniej wynoszącej około 2,5 proc. - mówił Adam Glapiński.
Trwała stabilizacja cen
Optymistyczne prognozy NBP znajdują potwierdzenie w analizach zewnętrznych ośrodków - zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. - Powrót inflacji do niskiego poziomu jest trwały - mówił Adam Glapiński, prezes NBP. Z jego wypowiedzi wynika, że nie ma obecnie wątpliwości co do stabilizacji cen w najbliższych latach.
Kluczowe dla tej oceny są perspektywy inflacji bazowej, którą Rada Polityki Pieniężnej uważa za najważniejszy wskaźnik presji cenowej. Jej oczekiwany powrót do średniej z okresu po 2004 roku jest dla RPP sygnałem ugruntowania się dezinflacji.
Od płac po Chiny – co hamuje ceny?
Prezes Glapiński wskazał na cztery główne czynniki, które będą sprzyjać utrzymaniu niskiej inflacji. Pierwszym z nich jest hamująca dynamika wynagrodzeń. W styczniu wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw był najniższy od pięciu lat, co zmniejsza presję na wzrost cen. Drugim elementem jest brak sygnałów przegrzania koniunktury gospodarczej. Styczniowe dane o ujemnej dynamice produkcji przemysłowej i budowlanej sugerują, że popyt nie generuje nadmiernej presji inflacyjnej.
Trzecim czynnikiem jest spadek cen produkcji przemysłowej, który w ostatnich miesiącach nawet się pogłębił. Czwartym, coraz bardziej odczuwalnym zjawiskiem, jest import tanich towarów z Chin. - Tanie towary napływające z Chin obniżają trwale inflację w całej Europie - stwierdził prezes. Jednocześnie zaznaczył, że zjawisko to ma dwie strony medalu. O ile sprzyja niższej inflacji w Polsce, o tyle nasilona konkurencja z Azji osłabia wzrost gospodarczy w całej Unii Europejskiej, w tym również w naszym kraju.
Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na Polskę?
Adam Glapiński mówił, że głównym ryzykiem dla inflacji jest ostatnia eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Konflikt ten ma wpływ na ceny ropy naftowej, gazu i innych surowców energetycznych. Obecnie trudno jest określić, jak długo ten stan będzie się utrzymywał - oceniał.
Zdaniem szefa NBP wzrost cen ropy i gazu jest zewnętrznym szokiem podażowym. - Z jednej strony, jeśli ten wzrost będzie trwały, może on podbić ceny. Z drugiej strony, negatywnie wpłynie na koniunkturę i wzrost PKB, co będzie miało efekt przeciwinflacyjny - wskazywał.
Obecnie trudno jest przewidzieć, jakie będą wszystkie konsekwencje tego konfliktu dla gospodarki światowej i polskiej. Z tego powodu nie są one brane pod uwagę w szerszym zakresie. Jakieś chmury czarne się zebrały, teraz pytanie, czy się szybko rozpłyną. Tego nie wiemy - ocenił Glapiński.
Podkreślił też, że RPP nie jest w stanie przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja na Bliskim Wschodzie i jak będzie wpływać na sytuację w Polsce.
Celem inflacyjnym NBP, o którym mówił prezes Glapiński, jest utrzymanie średniorocznego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) na poziomie 2,5 proc. z dopuszczalnym pasmem wahań od 1,5 proc. do 3,5 proc. Został on wprowadzony przez Radę Polityki Pieniężnej w 2004 roku i jest zgodny ze standardami stosowanymi przez większość banków centralnych na świecie. Jego zadaniem jest "zakotwiczenie" oczekiwań inflacyjnych, co oznacza, że firmy i gospodarstwa domowe mogą planować swoje finanse w oparciu o przewidywalny i stabilny poziom cen. Utrzymywanie inflacji blisko celu jest uznawane za kluczowe dla zrównoważonego wzrostu gospodarczego.
Adam Glapiński pytany o finansowanie programu zbrojeń
W dalszej części konferencji Adam Glapiński odpowiadał na pytania. Jedno z nich dotyczyło środowej konferencji poświęconej możliwościom finansowania zakupów uzbrojenia.
Reakcje polityków i publicystów, które pojawiły się po jego zapowiedziach, określił mianem "niezłej lektury kabaretowej". W jego ocenie krytycy budują własne koncepcje na temat planów banku, a następnie je atakują, mimo że żadne oficjalne i szczegółowe propozycje nie zostały jeszcze przedstawione.
Glapiński wyraźnie rozdzielił kompetencje organów banku centralnego, wskazując, że kwestia finansowania zakupów nie jest przedmiotem obrad Rady Polityki Pieniężnej, która zajmuje się polityką pieniężną, lecz leży w gestii Zarządu NBP odpowiedzialnego m.in. za zarządzanie rezerwami.
Najpierw rząd, potem opinia publiczna
Prezes NBP podkreślił, że koncepcje, choć wewnętrznie oceniane jako dojrzałe, w pierwszej kolejności muszą zostać przedstawione kluczowym decydentom państwowym. Zaznaczył, że prezydent, wicepremier, minister finansów oraz minister obrony narodowej jako pierwsi zapoznają się z rozwiązaniami, a ich opinia - mimo iż NBP jest autorem propozycji - będzie miała istotne znaczenie. Dopiero po tych konsultacjach i wysłuchaniu uwag szczegóły zostaną przedstawione opinii publicznej.
Ja nie przedstawię jeszcze konkretnych propozycji, ponieważ najpierw muszą być one zaprezentowane ministrowi finansów, ministrowi obrony narodowej, wicepremierowi i prezydentowi. Oni muszą się z nimi zapoznać i wyrazić swoje opinie. Dopiero potem będziemy mogli przedstawić je opinii publicznej - mówił Glapiński.
Według Glapińskiego, jest to naturalna kolej rzeczy, wynikająca z potrzeby koordynacji działań w sprawach o strategicznym znaczeniu dla państwa. Dodał, że sama tematyka jest na tyle skomplikowana, że może nie być "fascynująca" dla szerokiego grona odbiorców.
Gwarancja nienaruszalności rezerw
Adam Glapiński, spodziewając się pytań na ten temat, przedstawił trzy kluczowe założenia, które mają towarzyszyć wszelkim działaniom NBP w tej materii. Po pierwsze, zapewnił o konieczności wspomnianej koordynacji z rządem. Po drugie, stanowczo zadeklarował pełną zgodność z obowiązującym porządkiem prawnym. - Będziemy działać ściśle i wyłącznie w granicach mandatu i obowiązujących nas przepisów prawa, w tym Konstytucji i ustawie o NBP - mówił prezes.
Najważniejszą deklaracją była jednak ta dotycząca bezpieczeństwa rezerw walutowych Polski, które stały się głównym przedmiotem krytyki.
Zamierzamy proponować takie działania, które nie będą prowadzić do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw dewizowych - stwierdził Glapiński, dodając, że mówił to już na poprzedniej konferencji, lecz jego słowa zostały przez większość komentatorów zignorowane.
- Chciałbym wyjaśnić kilka kwestii podstawowych. Po pierwsze, potrzebna jest koordynacja działań nad docelowymi rozwiązaniami. Dlatego prezydent i rząd jako pierwsi powinni poznać te rozwiązania i się na ich temat wypowiedzieć. Po drugie, my ze swojej strony zapewniamy, że nasze ewentualne działania będą realizowane w granicach naszego mandatu prawnego i obowiązujących nas przepisów prawa, w tym Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej i ustawy o NBP - wskazywał Adam Glapiński.
Po trzecie, zamierzamy proponować takie działania, które nie będą prowadzić do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw dewizowych. To jest bardzo ważne, ponieważ chcemy zapewnić stabilność naszego systemu finansowego. Niestety, wiele wypowiedzi, które słyszałem, było krytycznych i atakowało nasze plany, mimo że nie wiedzą jeszcze nic o szczegółach. To jest niezrozumiałe i niepotrzebne - zapewnił prezes banku centralnego.
Narodowy Bank Polski, podobnie jak inne banki centralne na świecie, posiada dwa kluczowe organy decyzyjne o odrębnych kompetencjach, co często bywa źródłem nieporozumień w debacie publicznej. Rada Polityki Pieniężnej, składająca się z prezesa NBP i dziewięciu członków, odpowiada wyłącznie za kształtowanie polityki pieniężnej – jej głównym zadaniem jest ustalanie stóp procentowych w celu dbania o stabilność cen.
Z kolei Zarząd NBP, na czele którego również stoi prezes, jest organem wykonawczym. To on zarządza bieżącą działalnością banku, w tym operacjami na rezerwach walutowych, emisją pieniądza czy stabilnością systemu finansowego. Kwestie takie jak potencjalne mechanizmy finansowania zadań państwowych, o ile mieszczą się w mandacie banku, należą właśnie do kompetencji Zarządu, a nie RPP.
RPP obniżyła stopy
Środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej oznacza powrót do cyklu obniżek po przerwie, która trwała dwa miesiące. W lutym RPP utrzymała stopy bez zmian, mimo że część analityków spodziewała się wznowienia cięć już wtedy. Również styczniowe posiedzenie zakończyło się decyzją o pozostawieniu parametrów polityki pieniężnej na niezmienionym poziomie.
Tym razem posiedzenie odbywało się w wyjątkowych okolicznościach rynkowych. W oficjalnym komunikacie zaznaczono, że Rada wzięła pod uwagę sytuację wywołaną trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie. To właśnie eskalacja napięcia w tym regionie sprawiła, że jeszcze do niedawna "pewna" obniżka stała się w oczach części obserwatorów rynku przedmiotem dyskusji.
Ryzyko geopolityczne a wycena złotego
Analitycy rynkowi zwracali uwagę, że wydarzenia z ostatniego weekendu zachwiały wiarą inwestorów w łagodzenie polityki pieniężnej. Eksperci PKO BP w swoim komentarzu przeddecyzyjnym wskazywali, że brak sygnałów deeskalacji napięcia może sugerować dalszy wzrost notowań surowców energetycznych oraz umacnianie się dolara. W ich ocenie to właśnie rozwój wypadków na Bliskim Wschodzie oraz reakcja rynku ropy i gazu będą kluczowe dla apetytu inwestorów na ryzyko, co bezpośrednio przekłada się na notowania polskiej waluty.
Mimo tych zagrożeń ekonomiści PKO BP oceniali, że wpływ samej decyzji RPP na złotego będzie w krótkim terminie marginalny, nawet w scenariuszu, w którym Rada - ze względu na dynamiczne zmiany w otoczeniu globalnym - zdecydowałaby się na utrzymanie stóp bez zmian.
Powrót do luzowania polityki
Decyzja o cięciu kosztu pieniądza jest zgodna z prognozami części ekonomistów, którzy spodziewali się takiego ruchu po zapoznaniu się z najnowszą projekcją inflacyjną. Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego, w rozmowie z Polską Agencją Prasową wskazywał, że marcowa projekcja - czyli prognoza inflacji i PKB przy założeniu niezmienionych stóp - powinna potwierdzić trwały charakter spadku inflacji w ostatnich miesiącach.
Za łagodzeniem polityki przemawiały także twarde dane z gospodarki realnej. Jak zauważył ekspert ING, hamowanie tempa wzrostu płac odnotowane w styczniu sugeruje, że ich wcześniejsze przyspieszenie pod koniec ubiegłego roku miało charakter przejściowy i wiązało się z wypłatami nagród oraz premii rocznych. Dodatkowo, słabsze od oczekiwań wyniki sektora budowlanego i przemysłowego mogą sygnalizować pewne osłabienie aktywności gospodarczej w pierwszym kwartale 2026 roku.
Ostrożność na przyszłość
Mimo powrotu do obniżek otoczenie zewnętrzne stało się dla polskich decydentów znacznie bardziej skomplikowane. Adam Antoniak zwraca uwagę, że konflikt na Bliskim Wschodzie, w tym doniesienia o działaniach zbrojnych z udziałem USA i Izraela, stanowi nowy, istotny czynnik ryzyka. Może on wpłynąć na koniunkturę w dwojaki sposób: z jednej strony wzrost cen ropy naftowej grozi podbiciem wskaźników inflacyjnych, z drugiej - niepewność może ograniczyć wzrost gospodarczy i pogorszyć nastroje inwestycyjne.
W ocenie ekonomisty ING Banku Śląskiego, obecna sytuacja może być argumentem za ostrożniejszym podejściem do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Antoniak sugeruje, że rośnie ryzyko, iż docelowa stopa procentowa nie spadnie tak nisko, jak wcześniej zakładano, czyli do poziomu 3,25 proc. Do momentu wyklarowania się sytuacji geopolitycznej i oceny jej wpływu na procesy cenowe, trudno precyzyjnie określić gotowość Rady do kolejnych cięć w dalszej części roku.
Debata wokół tempa i skali obniżek stóp procentowych toczy się zresztą od kilku miesięcy. Już w grudniu ubiegłego roku członkowie RPP wskazywali, że marcowa projekcja inflacji NBP będzie momentem przełomowym dla dalszych decyzji. W połowie stycznia przedstawiciele Rady podkreślali, że utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie ma na celu dokładniejszą ocenę sytuacji gospodarczej przed podjęciem kolejnych kroków. Dzisiejsza decyzja pokazuje, że mimo niepewności geopolitycznej, RPP zdecydowała się wznowić proces łagodzenia polityki pieniężnej, choć przyszłe ruchy pozostają w dużej mierze uzależnione od rozwoju sytuacji zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej.
Warto przypomnieć, że obecny ruch jest kontynuacją cyklu rozpoczętego w 2025 roku. Wówczas Rada Polityki Pieniężnej decydowała się na obniżki sześciokrotnie, co łącznie sprowadziło stopę referencyjną w dół o 1,75 punktu procentowego. Ostatnia z tamtej serii obniżek miała miejsce w grudniu.