Rumunia ofiarą eksplozji krytycznego wskaźnika. Szok może rozlać się po Europie
Rumunia otwiera niechlubny ranking państw z najwyższym wzrostem cen - wynika z najnowszych danych Eurostatu. Podczas gdy większość Europy trzyma wskaźniki w ryzach, eksperci ostrzegają, że wkrótce wszystkich może czekać potężny szok paliwowy.
Rumunia zdecydowanie oderwała się od reszty kontynentu pod względem dynamiki wzrostu cen. W marcu zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych (HICP) w tym kraju poszybował do poziomu 8,3 proc. To wynik, który stawia to państwo na pozycji absolutnego i samodzielnego lidera inflacji w Unii Europejskiej, daleko przed resztą stawki - podaje Bankier.pl.
Przepaść między liderem a kolejnymi państwami jest ogromna. Z zestawienia wynika, że drugie miejsce zajęła Słowacja z wynikiem o ponad połowę niższym, wyprzedzając nieznacznie Chorwację. Analityk portalu Bankier.pl, Krzysztof Kolany, zwraca uwagę, że zajedwie w sześciu państwach unijnych wskaźnik ten przekroczył barierę trzech procent. Na przeciwległym biegunie znalazły się z kolei gospodarki, w których wzrost cen jest niemal niedostrzegalny. W tej grupie przoduje Dania, a tuż za nią plasują się między innymi Cypr oraz Czechy, gdzie wskaźniki oscylują w okolicach lub poniżej jednego procenta.
Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł
Widmo szoku paliwowego nad Europą
Choć lutowe dane dla strefy euro, wskazujące na średnią inflację rzędu 1,9 proc., idealnie wpisują się w cel Europejskiego Banku Centralnego, eksperci ostrzegają przed nadmiernym optymizmem. Krzysztof Kolany w swoim tekście stanowczo podkreśla, że statystyki z drugiego miesiąca roku są już całkowicie nieaktualne. Wynika to z faktu, że w lutym ceny w kategorii nośników energii były wyraźnie niższe niż rok wcześniej, co działało na europejskie rynki silnie deflacyjnie.
Sytuacja uległa jednak drastycznej zmianie. Według prognoz przytaczanych przez Bankier.pl, marcowe ceny energii mogą być wyższe od ubiegłorocznych o kilkanaście procent. Taki gwałtowny skok kosztów na stacjach paliw ma potencjał, by samodzielnie podbić cały europejski wskaźnik HICP o blisko półtora punktu procentowego. To oznacza, że kraje, które dotychczas cieszyły się względną stabilnością, mogą wkrótce ponownie zmierzyć się z zauważalną presją inflacyjną, a łagodne odczyty z początku roku przejdą do historii.
Polska opuszcza inflacyjną czołówkę
Na tle europejskich zawirowań i nadchodzącego szoku energetycznego, sytuacja nad Wisłą prezentuje się stosunkowo stabilnie. Z danych udostępnionych przez Eurostat wynika, że polska inflacja HICP wyniosła 2,5 proc., co pozwoliło naszemu krajowi wypaść z niechlubnej grupy unijnych liderów drożyzny. Jeszcze jesienią ubiegłego roku wskaźnik ten oscylował w okolicach trzech procent, co pokazuje wyraźną tendencję spadkową w polskiej gospodarce.
Warto przy tym odnotować różnicę między miarą europejską a tą stosowaną lokalnie. Jak informował Główny Urząd Statystyczny, liczona według polskiej metodologii inflacja konsumencka (CPI) ukształtowała się w lutym na poziomie 2,1 proc., osiągając najniższą wartość od dwóch lat. Jak przypomina portal Bankier.pl, rozbieżności te wynikają z faktu, że obie miary stosują odmienne systemy wag i biorą pod uwagę nieco inne koszyki wydatków gospodarstw domowych. Niezależnie jednak od przyjętej metodologii, Polska na ten moment skutecznie oddaliła się od inflacyjnego peletonu, na którego czele samotnie pędzi dziś Rumunia.