- Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych oze-sroze dofinansowanych z dopłat. My mamy nasz miks węglowy, mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich - grzmiał Przemysław Czarnek na początku marca podczas swojego wystąpienia w Krakowie.
Fraza oze-sroze przylgnęła do kandydata PiS na urząd premiera. Niedługo później okazało się, że Czarnek sam korzysta z instalacji fotowoltaicznej, choć jak przekonywał, w jego przypadku nie jest ona szczególnie opłacalna, a w dodatku jest niebezpieczna. Eksperci wytykali politykowi manipulacje w tym zakresie.
Burza po słowach Czarnka. Temat "OZE-sroze" wywołał emocje w Sejmie
Pytany o sprawę w Polsat News Radosław Sikorski przyznał, że też używa paneli fotowoltaicznych. - Mam OZE, mam tańszy prąd, czasem rachunki schodzą nawet do zera - powiedział minister spraw zagranicznych.
- Czarnek jak ma OZE, jeszcze w dodatku w starym systemie jak ja, to to, co produkuje latem, zimą może odzyskać nawet w 80 proc. Oczywiście, że ma niższe rachunki i nie wiem, dlaczego szczuje ludzi przeciwko energetyce odnawialnej - dodał szef MSZ.
Jak stwierdził, energia odnawialna przyczynia się do bezpieczeństwa narodowego. - Rosjanie uderzają w ukraińskie elektrownie, jak ktoś ma OZE, to prąd nadal ma - zauważył Sikorski.