Tankowce zrobiły w tył zwrot. Tak wyglądała sytuacja przed atakiem armii USA
W nocy z piątku na sobotę amerykańska armia dokonała ataku na stolicę Wenezueli, co oficjalnie potwierdził Donald Trump. Godziny przed startem operacji tankowce zmierzające do tego państwa zawracały w obawie przed reakcją amerykańskiej marynarki wojennej, jak podał Bloomberg.
"Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę, prezydenta Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju. Operacja ta została przeprowadzona we współpracy z amerykańskimi organami ścigania. Szczegóły wkrótce. Dzisiaj o godz. 11.00 w Mar-a-Lago odbędzie się konferencja prasowa. Dziękujemy za uwagę!" - poinformował prezydent USA Donald Trump we wpisie na platformie Truth Social.
Wcześniej Stany Zjednoczone prowadziły blokadę - "kwarantannę", jak woleliby amerykańscy urzędnicy - tankowców z tzw. floty cieni, które umożliwiały reżimowi Nicolasa Maduro handel ropą.
W piątek agencja Bloomberga informowała o kolejnych tankowcach z tzw. floty cieni, które zawróciły w obawie przed marynarką wojenną USA. Co najmniej siedem statków zmieniło kierunek lub zatrzymało się na morzu w odpowiedzi na działania Stanów Zjednoczonych, które grożą konfiskatą jednostek powiązanych z wenezuelskim eksportem surowca.
Nie gryzie się w język. "Na budowie najważniejsza jest modlitwa"
Eskalacja napięć z Wenezuelą
Prezydent USA Donald Trump oskarżył Wenezuelę o wykorzystywanie dochodów z ropy naftowej do finansowania działalności przestępczej, w tym przemytu narkotyków i terroryzmu.
W ramach kampanii nacisku, USA przeprowadziły ataki na łodzie podejrzane o przemyt, co doprowadziło do śmierci ponad 100 osób, a także przejęły dwa tankowce: Skipper i Centuries, które obecnie znajdują się u wybrzeży Teksasu.
Wenezuela kategorycznie odrzuciła te zarzuty i określiła działania USA jako nielegalne. Dodatkowym przykładem eskalacji była informacja o uderzeniu w obiekt na terenie Wenezueli, który rzekomo służył do przewozu narkotyków. Ponadto, nałożono sankcje na cztery chińskie firmy i cztery statki związane z handlem wenezuelską ropą.
Konsekwencje dla wenezuelskiej gospodarki
Dane, które przytoczyła agencja Bloomberga, wskazują, że wszystkie statki, które unikają wenezuelskich wód karaibskich, mogą przewozić w sumie 12,4 mln baryłek ropy.
Cztery z nich zawróciły, a trzy inne zatrzymały się na morzu. Z tego powodu, magazyny ropy w Wenezueli zaczynają się zapełniać, co zmusiło państwową spółkę Petroleos de Venezuela SA do zamknięcia kilku szybów naftowych. Produkcja w kluczowym rejonie Orinoco, gdzie wytwarzana jest większość ropy w kraju, spadła o 25 proc. do 29 grudnia w porównaniu z poziomami z połowy grudnia.
Skutki zakłócenia eksportu ropy dodatkowo obciążają wenezuelską gospodarkę, już osłabioną siedmioletnimi amerykańskimi sankcjami naftowymi. Ropa to jeden z podstawowych zasobów finansujących gospodarkę Wenezueli.
Tymczasem amerykański gigant naftowy Chevron Corp kontynuuje wydobycie wenezuelskiej ropy w ramach licencji uzyskanej w porozumieniu z Departamentem Skarbu USA.
Źródło: Bloomberg