Teraz budżet ugrzęźnie w TK. Świat finansów wzruszy ramionami [OPINIA]
Prezydent Nawrocki wybrał mało szkodliwy ruch - podpisał budżet i następczo skierował do TK. Tam budżet ugrzęźnie choćby dlatego, że Trybunał nie ma pełnego składu, w którym ten wniosek musi być rozpatrywany. Świat finansów nawet drgnięciem kursu złotego na tę decyzję nie zareaguje - przekonuje w opinii dla money.pl analityk Piotr Kuczyński.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne. Poniższy tekst nie jest rekomendacją redakcji ws. inwestowania, z którym zawsze wiąże się ryzyko.
Wiadomo jest "od zawsze", że tworzenie projektu budżetu to sztuka, która czasem się udaje, a czasem wymaga nowelizacji. Polski budżet na 2026 rok został utworzony w trudnych warunkach. Owszem, zakładamy wysoki wzrost gospodarczy (3,5 proc.) i inflację (3 proc.), ale jest duże prawdopodobieństwo, że wzrost będzie wyższy (i dochody z tego powodu też), ale inflacja niższa (co dochody obniża).
Uwag do budżetu jest wiele, ale...
Mamy potężne koszty sztywne takie jak na przykład 800 plus, czy 13. i 14. emerytura. Musimy też wydawać dużo na zbrojenia, a sytuacja na linii Europa-USA nie pozwala na zmniejszenie tych wydatków. Nic więc dziwnego, że założony deficyt jest potężny (271 mld złotych), a zadłużenie, tak jak liczy to Eurostat, wzrośnie w tym roku do 66,7 proc. PKB. Według naszej statystyki będzie to około 53 proc., co uchroni nas od przekroczenia limitu 60 proc. PKB zapisanego w Konstytucji.
Nawrocki czy Tusk? "To katolik ale w Boga nie wierzy"
Do każdego projektu budżetu można mieć wiele uwag dlatego nie dziwi mnie to, że prezydent Nawrocki je ma. Wiadomo, że jest przeciwnikiem tego rządu, więc jego mocna krytyka ministra finansów jest zrozumiała. Ja mam wiele uwag do ministra Domańskiego (na przykład uważam podniesienie CIT dla banków za błąd), ale uważam, że w sprawie budżetu nie miał zbyt dużego wyboru. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
Widać jednak, że prezydent (niestety) po prostu musiał zaznaczyć swój brak zgody i dlatego przesłał budżet do Trybunału Konstytucyjnego. Można się było jednak obawiać, że nie podpisze i prześle do TK. To oczywiście byłby niepotrzebny i szkodliwy ruch, ale katastrofy z tego powodu by nie było. Rząd realizowałby wydatki i cały budżet zgodnie z przedłożonym we wrześniu Sejmowi projektem. Problemem było to, że Sejm i Senat wprowadzili trochę poprawek, które nie mogłyby być realizowane, co rządowi utrudniłoby życie.
Prezydent Nawrocki wybrał jednak mało szkodliwy ruch - podpisał budżet i następczo skierował do TK. Tam budżet ugrzęźnie choćby dlatego, że TK nie ma pełnego składu, w którym ten wniosek musi być rozpatrywany. W tej sytuacji budżet wraz z poprawkami Sejmu i Senatu będzie w pełni realizowany, a świat finansów nawet drgnięciem kursu złotego na tę decyzję prezydenta nie zareaguje.
Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion