Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
brexit
07.02.2019 17:26

Theresa May upomniała Tuska za jego język. "Nie był pomocny"

Premier Zjednoczonego Królestwa Theresa May w rozmowie ze stacją BBC powiedziała, że zwróciła uwagę Donaldowi Tuskowi na język, którego użył pod adresem autorów brexitu. Jak stwierdziła stwierdzenie o "specjalnym miejscu w piekle" "nie było pomocne". Same rozmowy o rozwodzie nie przyniosły żadnego postępu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Theresa May po spotkaniu nie miała najlepszego humoru (Fot: STEPHANIE LECOCQ)

Spotkania Theresy May z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i szefem Komisji Europejskiej Jeanem-Claudem Junckerem miały być ostatnią szansą na przełom ws. brexitu. Po rozmowach opinia publiczna dostała ze strony szefowej brytyjskiego rządu jedynie zapewnienie o woli dalszej ciężkiej pracy na rzecz doprowadzenia do rozwodu z Unią Europejską.

- Przewodniczący Junkcer i ja zgodziliśmy się na rozpoczęcie rozmów, by znaleźć sposób na przejście przez proces oraz znaleźć sposób, by odpowiedź na obawy parlamentu i zdobyć w ten sposób większość (dla poparcia umowy - red.) - stwierdziła May. W trakcie krótkiego spotkania z dziennikarzami ani razu nie wykluczyła "twardego brexitu" w razie niepowodzenia rozmów oraz podkreślała, że jest zdeterminowana, by 29 marca Zjednoczone Królestwo opuściło Unię Europejską. To o tyle istotne, że brytyjska prasa informowała o pomyśle części ministrów, by brexit opóźnić o 8 tygodni do 24 maja.

Burza po wypowiedzi Tuska. "Słowa niepotrzebne"

Szefowa rządu Jej Królewskiej Mości wyraźnie postawiła Brukseli swój warunek. Jak stwierdziła, dla przekonania parlamentu niezbędne są "prawnie wiążące zmiany" w umowie o wyjściu z UE dot. tzw. backstopu. To on stanowi o braku poparcia dla umowy. 29 stycznia parlament oficjalnie upoważnił premier do rozmów dot. zmian w tekście.

- Zamierzam przeprowadzić brexit na czas i będę twardo negocjować, by do tego doszło. Zamierzam to zrobić dla brytyjskiej opinii publicznej - zapewniła May.

Zdjęcie przykrywa słowa

Rozmowy z Junkcerem i Tuskiem, w relacji May, były "zdecydowane", ale "konstruktywne". Jak wskazują komentatorzy i media, zdjęcia Theresy May z Donaldiem Tuskiem pokazują jak napięte relacje panują między politykami i to ono chyba najlepiej ilustruje "zdecydyowany" styl rozmów. W rozmowach nie pomogła z pewnością także wypowiedź Tuska o "specjalnym miejscu w piekle" dla architektów brexitu, którzy nie mieli planu na jego realizację.

- W rozmowie z przewodniczącym Tuskiem odniosłam się do języka, którego użył. Nie było to pomocne i spowodowało szeroką konsternację w Zjednoczonym Królestwie. Przypomniałam mu, że powinniśmy razem pracować, by zapewnić przyszłe bliskie relacje między Unią Europejską i Zjednoczonym Królestwem - dodała.

O tym, że rozmowy nie przyniosły rezultatów, poinformował także Donald Tusk. Tym razem jednak ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że "rozmowy będą kontynuowane".

Bolesna porażka i brak oczekiwań

Do spotkania doszło po kilku spektakularnych porażkach Theresy May. Najpierw musiał opóźnić o kilka tygodni głosowanie nad tekstem umowy rodowodowej z Unią Europejską, by 15 stycznia tego roku przełknąć gorzką pigułkę najwyższej w historii porażki premiera w Izbie Gmin - 202 poparło wynegocjowany tekst, przeciwko było 432. Parlamentarzyście nie chcieli zgodzić się na zapis o tzw. "backstopie", który gwarantuje brak twardej granicy między Irlandią a Irlandią Północną

Brytyjskie media przed spotkaniem nie miały wątpliwości – "zerowe oczekiwania na jakikolwiek postęp". To fragment korespondencji BBC. Z kolei w uchodzącym za konserwatywny tabloidzie "Daily Express" znalazło się zdanie o powszechnym przekonaniu, że Theresa May opuści Brukselę "z pustymi rękami". Komunikaty wysłane przez polityków po rozmowach, potwierdziły słuszność tych przypuszczeń.

Miejsce w piekle

W przekonaniu o tym, że Bruksela nie wyciągnie ręki do szefowej rządu Jej Królewskiej Mości, utwierdził 6 lutego przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Jego wypowiedź o "specjalnym miejscu w piekle" dla architektów brexitu, którzy nie przygotowali planu jego przeprowadzenia, była jedną z najczęściej cytowanych na Wyspach.

Brak postępu w rozmowach zwiększa prawdopodobieństwo tzw. twardego brexitu, czyli bezumownego wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. W takim wypadku z dnia na dzień na brytyjsko-unijnej granicy stanie granica celna. A to może wywołać gigantyczny chaos – już dziś wiadomo, że rząd z Londynu podpisał umowy z prywatnymi przewoźnikami promowymi, by zapewnić transport dla ciężarówek zmierzających m.in. do portu w Dover.

Przygotowania na najgorsze

Jak pisaliśmy przed kilkoma dniami, biznes przestał oglądać się na polityków i rozpoczął przygotowania na najgorszy scenariusz. Największe sieci handlowe zapełniają magazyny znacznie większą ilością towaru niż zazwyczaj, a apteki zwiększają zapasy w taki sposób, by wystarczała przynajmniej na 6 miesięcy.

Twardy brexit uderzy także w londyńskie City, a w efekcie w budżetowe wpływy rządu Theresy May. Ostatniego dnia stycznia Sąd Najwyższy zgodził się na przeniesienie 15 proc. majątku (około 190 mld euro) banku Barclays do Dublina, a rynek Lloyd’s od kilku miesięcy przenosi swój biznes do spółki zależnej zarejestrowanej w Brukseli. Takie posunięcia pozwolą na dalsze prowadzenie działalności w Unii Europejskiej, choć znacznie zmniejszą obroty biznesu na samych Wyspach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
07-02-2019

J23=!!=!!=!!To badziewiak dyplomatyczny! Nigdy nie przejawiał chęci pomocy innym! Karierowicz, oszust

07-02-2019

maniekCo rude to wredne i mściwe

07-02-2019

jacki tak ma robotę u Niemca

Rozwiń komentarze (843)