Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|
aktualizacja

To nas nie ominie. Od każdej umowy zlecenie zapłacimy pełne składki. Straci każdy, kto dorabia

244
Podziel się:

Od marca 2023 roku od wszystkich umów cywilnoprawnych będą pobierane składki emerytalne, rentowe, wypadkowe i chorobowe. Wciąż nie wiadomo, czy te zmiany obejmą umowy o dzieło. Zdaniem ekspertów to najgorszy moment na takie decyzje. Spirala inflacyjna i płacowo-cenowa się rozkręca, a koszty pracodawców rosną. Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, uderzy to w osoby, które dorabiają do domowych budżetów. Efekt będzie taki, że część pracowników ucieknie w szarą strefę.

To nas nie ominie. Od każdej umowy zlecenie zapłacimy pełne składki. Straci każdy, kto dorabia
Zdaniem ekspertów w sytuacji rozkręcającej się inflacji i spirali płacowo-cenowej to najgorszy moment na nowe rozwiązania (Adobe Stock)

Komisja Europejska w końcu zaakceptowała polski Krajowy Plan Odbudowy. To oznacza, że Polska będzie mogła uzyskać dostęp do ok. 36 mld euro z unijnego Funduszu Odbudowy.

Pieniądze dostaniemy jednak dopiero po wykonaniu części tzw. kamieni milowych zapisanych w KPO. Jednym z nich jest odprowadzanie pełnych składek od wszystkich umów cywilnoprawnych. Z założeń do KPO wynika, że już od marca 2023 roku będą od nich pobierane składki emerytalne i rentowe, wypadkowe i chorobowe.

Przypomnijmy, że obecnie obowiązek opłacania składek na ubezpieczenia społeczne na umowie zlecenie dotyczy tylko sytuacji, gdy jest ona jedynym tytułem do ubezpieczenia. W przypadku kolejnych umów zleceń opłaca się tylko składkę zdrowotną, dzięki temu otrzymujemy wyższe wynagrodzenie.

Od marca 2023 roku to się zmieni. W praktyce to oznacza, że przedsiębiorcy zapłacą wyższe składki od wynagrodzeń osób, które pracują np. na kilku umowach zlecenie. Z kolei pracownicy zatrudnieni na takich umowach dostaną z tego powodu niższe wynagrodzenie.

Nie wiadomo, czy zmianami będą objęte również umowy o dzieło. Eksperci, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, są podzieleni. Część z nich uważa, że ta zmiana obejmie wszystkie umowy cywilnoprawne, a do nich zaliczają się także umowy o dzieło. Inni skłaniają się ku temu, że umowy o dzieło nie będą objęte reformą.

Część pracowników ucieknie w szarą strefę

Co te zmiany oznaczają w praktyce? - Jeżeli będziemy odprowadzali pełne składki od drugiej i kolejnej umowy zlecenie, które obecnie są objęte dobrowolnym ubezpieczeniem, a teraz staną się obowiązkowe, to osoby zatrudnione na takich umowach dostaną niższe wynagrodzenie. Z kolei pracodawca będzie musiał od nich odprowadzić składki, co wiąże się ze wzrostem kosztów pracy – wyjaśnia Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego w rozmowie z money.pl.

To jednak nie koniec zmian. Obecnie składka chorobowa w przypadku umowy zlecenie jest dobrowolna. Jednak z założeń do KPO wynika, że od marca 2023 roku będzie obowiązkowa w przypadku każdej umowy zlecenie. Tymczasem obecnie składkę w wysokości 2,45 proc. odprowadzają obowiązkowo tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę. Teraz będzie dotyczyło to osób na umowie zlecenie.

Do wprowadzenia tych rozwiązań rząd przymierzał się od dawna, ale wcześniej się na to nie zdecydował. Zdaniem ekspertów obecnie zyska na tym głównie państwo, a konkretnie Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, który będzie zasilony środkami pochodzącymi ze składek odprowadzanych od kolejnych umów cywilnoprawnych.

Jak to przełoży się z kolei na rynek pracy? Zdaniem prezesa Instytutu Emerytalnego wprowadzenie konieczności odprowadzania pełnych składek od wszystkich umów cywilnoprawnych może spowodować, że część pracowników zatrudnionych na takich umowach ucieknie w szarą strefę. – Jeśli za wykonanie tej samej pracy dostaną niższą kwotę, będą chcieli coś z tym zrobić. Niektórych pracodawców również nie będzie stać na utrzymanie takich pracowników – tłumaczy Antoni Kolek.

Dalszy ciąg pod materiałem wideo

Zobacz także: Zamiast szaleństw zaciskanie pasa. ZUS udostępnił najnowsze prognozy emerytalne

Nie wiadomo, ile będziemy zarabiać za rok

Zdaniem naszych rozmówców sam pomysł odprowadzana pełnych składek od wszystkich umów zleceń  jest pożądanym rozwiązaniem. Teoretycznie ma pozytywnie wpłynąć m.in. na wysokość naszych emerytur, które mają wzrosnąć. Zwracają jednak uwagę, że nie powinno się ich przeprowadzać w obecnej sytuacji makroekonomicznej.

– Wszystkie koszty idą w górę, pracodawcy sami nie wiedzą, ile za rok będą płacić pracownikom. Nie wiadomo także, ile wyniesie średnie wynagrodzenie przy tym poziomie inflacji – mówi Antoni Kolek.

Według niego każda dodatkowa danina będzie ogromnym obciążeniem zwłaszcza dla osób, które np. dorabiają sobie do etatu, lub są zatrudnieni na kilku umowach zlecenie.

W sytuacji rozkręcającej się inflacji i spirali płacowo-cenowej to najgorszy moment na takie rozwiązania. Można to było zrobić kilka lat temu, gdy była dobra koniunktura, ale wtedy rząd się wystraszył. Teraz będzie musiał to zrobić, ale w dużo gorszej sytuacji niż kilka lat temu - twierdzi Antoni Kolek.

Czy od umów o dzieło też będą odprowadzane pełne składki?

Wśród ekspertów nie ma także zgody co do tego, czy założenia do KPO będą odnosiły się do umów o dzieło. – Uważam, że zgodnie z tym, co znajduje się w KPO, zmiana dotyczy wszystkich umów cywilnoprawnych, czyli zarówno umów zlecenie, jak i o dzieło. Wskazuje na to informacja zawarta w tym dokumencie, że praca, którą wykonujemy, powinna być jednolitym kontraktem i mieć jedną podstawę formalno-prawną, zwłaszcza w przypadku osób, które działają na czyjeś zlecenie – mówi Antoni Kolek.

Adwokat Bartosz Grube jest jednak innego zdania.

– Już wcześniej przymierzano się do tego, aby oskładkować umowy o dzieło. Jednak w tym wypadku główny problem polega na tym, że trudno jest przypisać składkę do określonego okresu. Umowy o dzieło są tzw. umowami rezultatu, trwają do określonego momentu, czyli wykonania umowy. Trudność objęcia ich ubezpieczeniem pojawia się także w momencie, gdy okaże się, że wykonawca nie zdąży z oddaniem dzieła na czas. Obecnie nie ma więc skutecznej możliwości objęcia ubezpieczeniem tego typu umów – wyjaśnia adwokat.

Ekspert zwraca uwagę także na terminy. – Zgodnie z założeniami do KPO wdrożenie reformy powinno być zrealizowane do 31 marca 2023 roku. Tymczasem jest połowa 2022 roku i nadal nie ma projektu. W kwestii legislacyjnej nie jest to skomplikowane, ale w przypadku dostosowania rynku do takich zmian jest karkołomnym zadaniem. Moim zdaniem ten termin powinien być wydłużony – dodaje Bartosz Grube.

Nie wiadomo, co pracodawcy dostaną w zamian

Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan, uważa, że odprowadzanie pełnych składek od wszystkich umów cywilnoprawnych wygeneruje dodatkowe koszty, zarówno po stronie pracodawców pokrywających składki, jak i pracowników.

- Uważamy, że te rozwiązania powinny poczekać. Kolejną kwestią jest ich zasadność. Rząd argumentuje ich wprowadzenie potrzebą unikania segmentacji rynku pracy. W tym kontekście warto przypomnieć, że już w tej chwili każda umowa zlecenie, jeśli jest naszą jedyną umową, podlega pełnemu oskładkowaniu – informuje ekspert.

Zdaniem Roberta Lisickiego proponowane zmiany uderzą głównie w osoby aktywne na rynku pracy, które wykonują wiele zadań. - To kolejny element, który martwi przedsiębiorców. W dodatku ten temat nie był jeszcze przedmiotem dyskusji ze stroną rządową i partnerami społecznymi — dodaje.

Według niego w tym kontekście warto postawić pytanie, co pracodawcy dostaną w zamian, w momencie, gdy dokłada im się nowe koszty.

Mateusz Żydek, rzecznik prasowy firmy Randstad Polska uważa jednak, że wpływ tych zmian na rynek pracy nie będzie tak istotny. - Dane ZUS pokazują, że skala takiego zatrudnienia nie jest w Polsce duża. ZUS mówi np. o 1,7 milionie umów o dzieło zawartych w zeszłym roku. Oskładkowanie umów cywilnoprawnych będzie oznaczało jednak większe koszty dla firm, ale ich skala w kontekście całej gospodarki nie będzie tak ogromna. Część przedsiębiorców może rozważyć inną formę zlecania zadań, np. poszukiwanie podwykonawców, czyli firm lub osób, które prowadzą działalność gospodarczą i mogą się rozliczać za pomocą faktury – komentuje.

Dodaje, że w przypadku umów o dzieło największe wyzwanie może pojawić się w przypadku branży mediów, kultury i sztuki, gdzie takie umowy pojawią się w związku z przeniesieniem praw autorskich i często stanowią podstawę współpracy pomiędzy pracodawcą a twórcą. - Ten sektor, dotknięty mocno przez pandemię, może szukać rozwiązań związanych z samozatrudnieniem – wyjaśnia Mateusz Żydek.

Pomysł ma głównie charakter fiskalny

Katarzyna Siemienkiewicz, ekspertka Pracodawców RP uważa z kolei, że zmiany, które rząd chce wprowadzić od marca przyszłego roku, pogorszą znacząco sytuację osób, które dorabiają do pensji. - To niekoniecznie uderzy w firmy, ale przede wszystkim dotknie tych, którym umowy cywilnoprawne umożliwiają uzyskanie dodatkowych pieniędzy do domowych budżetów. Teraz to zostanie ograniczone, co nie będzie korzystne dla rynku pracy – twierdzi.

Ekspertka zastanawia się także nad ewentualnymi zyskami, jakie przyniosą te zmiany. - Mam wrażenie, że idea oskładkowania wszystkich umów ma głównie charakter fiskalny, a ich bezpośrednim celem jest zwiększenie wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – mówi.

Natomiast Antoni Kolek uważa, że wprowadzenie zmian zapisanych w KPO będzie trudne, a zaproponowany termin ich wdrożenia raczej nie będzie utrzymany. - Trudno będzie rządowi wytłumaczyć swoim wyborcom, wśród których jest duża grupa, która pracuje na umowach zlecenie, dlaczego mają teraz dostawać mniej – mówi.

W resorcie rodziny trwają prace analityczne

Wysłaliśmy również pytania do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Chcieliśmy się dowiedzieć, czy obowiązek odprowadzania składek od wszystkich umów cywilnoprawnych obejmie także umowy o dzieło. Zapytaliśmy też o to, czy ubezpieczenie chorobowe, które teraz jest dobrowolne dla zleceniobiorców, stanie się obowiązkowe.

W odpowiedzi resort poinformował, że ten temat był dyskutowany już od wielu lat i był ujęty w różnych dokumentach, poruszany był także na forum Rady Dialogu Społecznego.

- Obecnie trwają prace analityczne w zakresie oskładkowania umów cywilnoprawnych. Określenie zakresu zmian i przyjęcie konkretnych rozwiązań dotyczących umów cywilnoprawnych będzie możliwe po zakończeniu prac analitycznych – napisał wydział prasowy ministerstwa w przesłanym do nas komentarzu.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
rynek pracy
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(244)
Mietek
2 miesiące temu
Umowy o dzieło to (zwykle) umowy dla tych "uprzywilejowanych" (głównie "tfurców" - błąd zamierzony) i innych, którzy zarabiają krocie. Oczywiście, że będą się migać, aby do polskiej piramidy finansowej jak najmniej dorzuć.
omega
2 miesiące temu
O to PiS chodzi!! Każdy Polak dziadem.Tylko wybrańcy prezesa zasługują by żyć godnie.
TEA
2 miesiące temu
MAFIA PIS POPIERA TYLKO PATOLOGIE NIC NIE ROBIC A KASA SIE ZAWSZE ZNAJDZIE POPIERAC TYLKO TAKI RZAD
Jan Bul
2 miesiące temu
Kaczy raj, gdzie wolno jeszcze narodowi zbierać chrust. Nigdy więcej PiS.
spoko
2 miesiące temu
Szara strefa była zawsze. Wystarczy sprawdzić zatrudnionych w sklepach przy ulicy Sienkiewicza i bocznych w Kielcach. Niewiele osób ma umowy.
...
Następna strona