Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Martyna Kośka
|

Przed pandemią pracowali średnio w 35 miejscach. Od miesięcy żyją z oszczędności

2
Podziel się:

Średnio 30 tys. zł zadłużenia mają obecnie siłownie. W sumie zadłużenie branży fitness przekroczyło na początku roku 14 mln zł. Wciąż nie ma informacji, kiedy obiekty sportowe będą mogły zgodnie z zasadami wznowić działalność.

Przed pandemią pracowali średnio w 35 miejscach. Od miesięcy żyją z oszczędności
Obiekty sportowe mają średnio 30 tys. zł zadłużenia (Pixabay)

Prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki zwrócił uwagę, że szczególnie dotkliwy dla branży był lockdown na przełomie roku - informuje PAP.

- Styczeń był zazwyczaj miesiącem największego obłożenia klubów i przypływu klientów zmobilizowanych postanowieniami noworocznymi. W lutym następował zwykle spadek zadłużenia - wskazał.

Tym razem trudno się takiego efektu spodziewać. Rosną tylko długi.

Zobacz także: Branża fitness nie ma wyjścia. "Pomoc od rządu praktycznie nie istnieje"

Średnie zobowiązanie siłowni wynosi obecnie ponad 30 tys. zł i w czasie pandemii wzrosło o ponad 6 tys. zł. O takim zadłużeniu mogą pomarzyć rekordziści: firmy z Mazowsza i Śląska mają do spłacenia odpowiednio 2,8 mln zł i 2,3 mln zł.

Wcale nie lepsze jest położenie instruktorów i trenerów, którzy wprawdzie nie muszą ponosić kosztów związanych z utrzymaniem obiektów sportowych, lecz za to przez większą część 2020 r. byli bez środków do życia.

Z danych Polskiej Federacji Fitness wynika, że blisko 90 proc. z nich wykonuje zawód w oparciu o inną umowę niż umowa o pracę. Najczęściej swój zawód wykonują na podstawie umowy zlecenia, pracując średnio w 35 obiektach.

Kluby mają nadzieję, że gdy tylko zostaną odmrożone, klienci nie będą odkładać pierwszych treningów i od razu wznowią karnety.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(2)
taka prawda
rok temu
Siłownie to nie tylko ludzie, którzy chcą nabrać masy, to również ludzie, którzy chcą się odchudzić. Moja żona, dietetyk, ma kilku pacjentów, którzy przeszli koronę. Przeszli ją dosyć ciężko. Przeszli ją po zrzuceniu dość sporej ilości zbędnych kilogramów dzięki diecie i ćwiczeniom. Jakie mieli by szanse w walce z koroną gdyby musieli jeszcze dźwigać dodatkowy ciężar, można się tylko domyślać.
Jarek
rok temu
Elektorat PiS sie modli do Rydzyka a nie chodzi do fitness klubu wiec Prezio nie ma motywacji zeby otworzyc silownie