- Trump ewidentnie ukląkł, ale nie w przypadku Chin - komentuje w rozmowie z money.pl Piotr Kuczyński, analityk z Domu Inwestycyjnego Xelion. - Według mnie to jest nadal groźne, ale pozwólmy się światu cieszyć. Indeksy giełdowe w USA wystrzeliły, jest szaleństwo - komentuje.
- Sekretarz skarbu Scott Bessent mówił, że jest szansa, że USA dogadają się ze sprzymierzeńcami. I wygląda na to, że w Białym Domu wygrała ta frakcja, która chciała się dogadać - ocenia. - Świat się cieszy, Trump się ugiął, przynajmniej przed sojusznikami. Osobną sprawą jest to, czy uda się dogadać za 90 dni. To się okaże, na razie nie wiemy - zastrzega.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
- Według mnie na razie radość jest przedwczesna, bo jeśli mamy do czynienia z takimi decyzjami administracji USA po kilku tygodniach, to czego możemy się spodziewać przez resztę kadencji? To jest duży znak zapytania według mnie - zwraca uwagę.
Odnosi się też do kolejnego odwetu USA na Chinach. Podczas gdy wobec innych krajów Trump zawiesił cła na 90 dni, to w przypadku Chin podniósł je ze 104 do 125 proc. - USA chcą stworzyć sytuację "wszyscy przeciwko Chinom". To jest groźne, bo jeśli Chiny poczują się zagonione do kąta, to może się okazać, że odgryzą się w taki sposób, że trudno będzie się z tego pozbierać - przestrzega.
Nagła decyzja Trumpa
"Biorąc pod uwagę brak szacunku, jaki Chiny okazały światowym rynkom, niniejszym podnoszę taryfę nałożoną na Chiny przez Stany Zjednoczone Ameryki do 125 proc., ze skutkiem natychmiastowym" - stwierdził Trump we wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
"Z drugiej strony, biorąc pod uwagę fakt, że ponad 75 krajów wezwało przedstawicieli Stanów Zjednoczonych (...) w celu negocjacji w sprawie rozwiązania omawianych kwestii dotyczących handlu, barier handlowych, ceł, manipulacji walutowych i ceł niepieniężnych, a te kraje nie podjęły, na moją zdecydowaną sugestię, żadnych działań odwetowych przeciwko Stanom Zjednoczonym, zdecydowałem o 90-dniowej przerwie i znacznie obniżonej wzajemnej taryfie celnej w tym okresie, wynoszącej 10 proc., również ze skutkiem natychmiastowym" - dodał.
Po tym ogłoszeniu indeks S&P 500 zyskał 6 proc. i wzrósł do poziomu ponad 5300 pkt. Z kolei Dow Jones Industrial Average wzrósł o 5,7 proc., a Nasdaq Composite o 8 proc. Tymczasem przez ostatnie dni rynki dużo traciły.
Sekretarz skarbu: zobaczyliśmy udaną strategię negocjacyjną
Jak powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu decyzji sekretarz skarbu Scott Bessent, powodem wstrzymania ceł nie był chaos i spadki na giełdzie, lecz przytłaczająca liczba państw chcących negocjować warunki handlu z USA.
- Zobaczyliśmy udaną strategię negocjacyjną, którą prezydent Trump wdrożył tydzień temu (kiedy podczas "Dnia Wyzwolenia" zostały ogłoszone cła - przyp. red). Skłoniła ona ponad 75 krajów do negocjacji. To wymagało wielkiej odwagi, wielkiej odwagi, aby pozostał na kursie aż do tego momentu - stwierdził Bessent. - Tydzień temu w tym samym miejscu mówiłem: nie stosujcie odwetu, a zostaniecie nagrodzeni. Więc każdy kraj na świecie chce przyjść i negocjować. Jesteśmy gotowi ich wysłuchać - dodał.
Do tego zwrotu dochodzi dzień po tym, gdy prezydent i jego rzeczniczka Karoline Leavitt zapewniali, że nie rozważa on 90-dniowego zawieszenia ceł. Ogłoszeniem decyzji wydawał się zaskoczony nawet przedstawiciel USA ds. handlu (USTR) Jamieson Greer, który w chwili ogłoszenia pauzy występował przed komisją budżetową Izby Reprezentantów. Jak przyznał, dowiedział się o decyzji Trumpa podczas wysłuchania, choć dodał, że były na ten temat dyskusje. Przepytujący go kongresmen Demokratów Steven Horsford wybuchł gniewem i zaczął krzyczeć na Greera, oskarżając administrację o manipulację rynkiem.