Temat Zielonego Ładu wypłynął w kampanii. Obaj kandydaci się mylą
Temat Zielonego Ładu wypłynął w kampanii. Obaj kandydaci się mylą
Nie jest prawdą, że Zielonego Ładu już nie ma i że Polska może go odrzucić. Pytani przez nas eksperci tłumaczą, co tak naprawdę musi się stać, żeby zrezygnować z jego fundamentalnych założeń w obliczu powrotu tematu na finiszu kampanii wyborczej.
Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki mylą się ws. Zielonego Ładu
Zielony Ład to unijna strategia wzrostu zainicjowana w 2019 r., zawierająca pakiet inicjatyw politycznych kierujących UE na drogę transformacji ekologicznej, a ostatecznie - ku neutralności klimatycznej, którą ma osiągnąć do 2050 r.
Jego zdaniem "Trzaskowski przykrył chwilowym wyjątkiem dla rolnictwa resztę - czyli jakieś 95 proc. Zielonego Ładu".
Założenia Zielonego Ładu nie zniknęły. Nadal funkcjonuje raportowanie ESG (Environmental, Social, and Governance, czyli Środowisko, Społeczeństwo i Ład Korporacyjny - przyp. red.) o wpływie działalności firmy na środowisko. Tak samo istnieje ETS (European Union Emissions Trading System, czyli Europejski System Handlu Emisjami - przyp. red.), który wszedł do porządku prawnego UE w 2003 r. Oczywiście pewne założenia mogą się zmieniać, co jest normalne na przestrzeni lat, ale nikt w UE nie powie, że Zielonego Ładu już nie ma - zaznacza Wiech.
To jednak inna inicjatywa, na co uwagę zwróciło Stowarzyszenie Demagog, pisząc, że "Komisja Europejska ogłosiła nowe programy, próbujące godzić ograniczenie emisji gazów cieplarnianych z rozwojem gospodarczym, to nie zrezygnowała z celów Zielonego Ładu, a przyjęte w jego ramach przepisy wciąż obowiązują".
ETS, ugorowanie i dyrektywa budynkowa
Zielony Ład to nie tylko inicjatywy rolnicze jak ugorowanie czy zmniejszenie do 2030 r. o połowę stosowania pestycydów chemicznych. To także przepisy gwarantujące prawo do naprawy urządzeń, które można naprawić, np. lodówek czy pralek, dyrektywa budynkowa oraz ETS.
Natomiast najbardziej znanym pakietem w ramach Zielonego Ładu jest "Fit for 55", który zakłada redukcję emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 r. w porównaniu z poziomem z 1990 r. Elementem pakietu jest dyrektywa budynkowa dotycząca charakterystyki energetycznej budynków (EPBD), którą przyjęto w 2024 r., a wszystkie państwa UE muszą ją zaimplementować do 29 maja 2026 r. Głównym celem nowych regulacji jest redukcja zużycia energii w budynkach.
Dyrektywa budzi spore obawy wśród Polaków, co pokazało badanie zlecone przez ING Bank Śląski. Dotyczą one wysokich kosztów i braku pewności, że inwestycja się opłaci. Pisaliśmy o tym w money.pl.
- Dyrektywa budynkowa jest bardzo źle napisana na poziomie unijnym. Ma niejasne konstrukcje prawne, można je różnie interpretować, co budzi niepokój przy przeniesieniu przepisów na grunt krajowy. Mamy duży problem z wdrożeniem tej dyrektywy, tak samo, jak z ETS, gdzie jesteśmy w ogonie UE. Nie zrobiliśmy nic, a ceny uprawnień będą rosnąć. Kandydaci na prezydenta nie powinni mówić, że Zielony Ład nie istnieje lub że zostanie odwołany. Ład zostanie z nami na lata i kluczowa jest spójna komunikacja w podjęciu tego wyzwania. Niestety żaden z rządów o tym nie myśli - przekonuje Wiech.
Nie jest prawdą, że Polska może odrzucić Zielony Ład. To nie jest jeden dokument, a szereg różnych aktów prawnych - od pakietu "Fit for 55", po Wspólną Politykę Rolną i dyrektywę RED o źródłach odnawialnych. Jest tylko jeden sposób, żeby wycofać się z tego wszystkiego - to wyjście z UE - wyjaśnia Wiech.
- Zielony Ład nie jest jednym aktem prawnym, który można "odrzucić" czy wycofać, lecz kompleksowym pakietem inicjatyw politycznych i legislacyjnych. Na pakiet ten składają się m.in. dyrektywy, rozporządzenia, akty delegowane i wykonawcze, porozumienia polityczne oraz strategie sektorowe - potwierdza Aleksandra Knap, doktorantka Akademii Leona Koźmińskiego, sekretarz Interdyscyplinarnego Centrum Badawczego nad transformacją energetyczną "Energy for a new world".
Knap dodaje, że "państwo członkowskie UE jest zobowiązane m.in. do implementowania dyrektyw. Zgodnie z art. 288 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, dyrektywa wiąże co do rezultatu, ale pozostawia państwom członkowskim swobodę co do form i środków jej osiągnięcia, a także bezpośredniego stosowania rozporządzeń, które obowiązują w całości i mają zastosowanie we wszystkich państwach członkowskich bez potrzeby implementacji. To państwa członkowskie są odpowiedzialne za prawidłową, pełną i skuteczną implementację dyrektyw.
Państwo członkowskie nie może jednostronnie odrzucić przyjętych aktów unijnych bez naruszenia prawa UE, a zatem bez narażenia się na procedury naruszeniowe i ewentualne sankcje. Odrzucenie całości Zielonego Ładu w sposób legalny i skuteczny byłoby możliwe tylko przez wspólne działanie państw członkowskich - tłumaczy Knap.
Jakub Wiech podkreśla, że nawet w przypadku wyjścia z UE na dany kraj może wpływać szereg unijnych przepisów: - Przykład Wielkiej Brytanii pokazał, że nie jest to proste i łatwe. Gros przepisów unijnych zostawili. Politycy spłycają narrację o Zielonym Ładzie. Zresztą samo wyjście z UE byłoby skrajnie nieodpowiedzialne.
Referendum ws. Zielonego Ładu?
Nawrocki w kampanii wyborczej obiecywał m.in. obniżenie cen energii o 33 proc. W tym kontekście zwrócił niedawno uwagę na rozprawę przed Trybunałem Konstytucyjnym zaplanowaną na 27 maja. TK ma ocenić, czy unijne regulacje wokół Zielonego Ładu są zgodne z polską Konstytucją oraz na ile UE może ingerować w politykę energetyczną państwa.
Referendum nie byłoby tu wiążące. Nawet jeśli Polacy odrzuciliby Zielony Ład w głosowaniu.
Przeprowadzenie referendum - nawet wiążącego w porządku krajowym - nie miałoby skutku prawnego wobec obowiązywania prawa unijnego w Polsce - tłumaczy Aleksandra Knap.
To efekt zasady pierwszeństwa prawa UE. Jak wyjaśnia ekspertka, zobowiązania wynikające z członkostwa w UE mają charakter wiążący i trwały. Państwa przystępując do UE, zgodziły się przestrzegać wspólnego porządku prawnego, w tym implementować dyrektywy i stosować rozporządzenia.
- Ubolewam nad gigantycznym bałaganem, który jest w Polsce wokół Zielonego Ładu. Jego poszczególne elementy mogą się zmieniać, ale już z nami pozostanie. W 2027 r. ma wejść system ETS 2, który podniesie rachunki Polakom. Biedni będą cierpieć, bo żaden z polityków nie przygotowuje kraju do wprowadzania unijnych przepisów. To wina naszych elit, które nie wywiązują się z powierzonych im obowiązków - podsumowuje Jakub Wiech.
Piotr Bera, dziennikarz money.pl
Piotr Bera
Od wiosny 2022 r. na pokładzie money.pl. Wcześniej pracował w "Gazecie Wrocławskiej", "Gazecie Wyborczej" i portalu wroclaw.pl. Jest absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego.