Notowania

grecja
01.07.2015 18:15

Bankructwo Grecji. Cipras nawołuje do głosowania na "nie"

- Odpowiedź "nie" nie oznacza zerwania z Europą, lecz powrót do Europy wartości. "Nie" oznacza silną presję" - powiedział premier Grecji.

Podziel się
Dodaj komentarz
(GUE/NGL/Flickr (CC BY-NC-ND 2.0))

Premier Grecji Aleksis Cipras ponownie wezwał Greków, by w niedzielnym referendum głosowali na "nie", czyli przeciw przyjęciu pomocy finansowej na warunkach wierzycieli. Dodał, że chce kontynuować negocjacje, a kraj powinien pozostać w strefie euro.

W wystąpieniu telewizyjnym Cipras powiedział, że zagłosowanie przeciwko propozycji kredytodawców Grecji to "decydujący krok ku zawarciu lepszego porozumienia" niż to, które proponowali ostatnio wierzyciele, czyli Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Premier podkreślił też, że ma zamiar kontynuować negocjacje z kredytodawcami po niedzielnym referendum. - Odpowiedź "nie" nie oznacza zerwania z Europą, lecz powrót do Europy wartości; "nie" oznacza silną presję - powiedział.

Zdaniem Ciprasa odrzucenie w plebiscycie propozycji wierzycieli "nie ma związku z pozostaniem Grecji w strefie euro". Zapewnił też, że ograniczenia przepływów kapitałowych narzucone w poniedziałek są tymczasowe, a depozyty bankowe obywateli objęte są gwarancjami.

Wcześniej w środę wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis powiedział, że szybkie uzgodnienie nowego programu pomocy dla Grecji byłoby możliwe pod warunkiem, że władze w Atenach będą chciały porozumienia i będą postępować w sposób konstruktywny.

Dodał, że wynik planowanego na niedzielę referendum w sprawie warunków pomocy będzie "politycznym sygnałem, który greckie społeczeństwo wyśle do UE". - Wynik na "tak" będzie sygnałem pozytywnym - powiedział.

Według unijnych źródeł podczas środowej telekonferencji eurogrupy ministrowie mogą dać zielone światło do rozpoczęcia przez Komisję Europejską oceny sytuacji finansowej Grecji, co będzie wstępnym etapem do negocjacji o nowym programie wsparcia.

Grecka tragedia trwa od lat

Grecja nie zapłaciła raty zadłużenia do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co może odciąć ten kraj od innych źródeł finansowania, a w konsekwencji oznaczać fiasko pięcioletnich starań o utrzymanie Grecji w strefie euro.

Ateny były pod kroplówką finansową eurolandu i MFW od 2010 roku. Otrzymały blisko 240 mld euro z dwóch programów pomocowych. Greckie banki są zasilane dzięki Europejskiemu Bankowi Centralnemu (EBC) i jego pożyczkom ratunkowym, przekazywanym za pośrednictwem banku centralnego (tzw. ELA - emergency liquidity assistance).

Międzynarodowe wsparcie pozwoliło greckiemu państwu na obsługę zadłużenia i wywiązywanie się z wewnętrznych zobowiązań, jednak społeczeństwo poniosło ogromne koszty narzuconych przez wierzycieli cięć i reform. W styczniu 2015 roku lewicowa Syriza pod przywództwem Aleksisa Ciprasa wygrała wybory w Grecji, obiecując koniec zaciskania pasa i renegocjację warunków międzynarodowej pomocy finansowej.

Trwające cztery miesiące negocjacje z pożyczkodawcami zakończyły się jednak fiaskiem. Mimo prób porozumienia w ostatniej chwili i greckiej prośby o nowe wsparcie, we wtorek o północy wygasł drugi program pomocowy dla Grecji, która straciła ostatnią ratę wsparcia w wysokości 7,2 mld euro. Tego samego dnia upłynął termin spłaty części należności wobec MFW w wysokości 1,55 mld euro. Grecja jest pierwszym w historii krajem o rozwiniętej gospodarce, który zalega ze spłatą do Funduszu, co w praktyce uważane jest za niewypłacalność.

Grecy zdecydują się na głębokie reformy?

W niedzielę Grecy mają wypowiedzieć się w referendum, czy akceptują warunki kontynuacji międzynarodowego wsparcia, czyli dalsze cięcia i reformy. Jeśli powiedzą "tak" może to otworzyć drogę do negocjacji nad nowym programem pomocowym; premier Cipras poprosił we wtorek strefę euro o 29 mld euro na obsługę zobowiązań jego kraju, a także o restrukturyzację zadłużenia.

Jak wyjaśnił pragnący zachować anonimowość unijny urzędnik, "czysto hipotetycznie" Grecja może się ubiegać pomoc w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM). Jednak warunkiem otrzymania pomocy byłoby porozumienie o przeprowadzeniu głębokich reform.

- Gdyby podstawą rozmów była ostatnia propozycja instytucji (odrzucona przez Greków - red.), to negocjacje mogłyby pójść dość szybko - ocenił urzędnik. Potem, jak wskazał, porozumienie musiałoby przejść przewidzianą unijnym prawem procedurę. - To zajęłoby około tygodnia, a przy dobrej woli krajów członkowskich, nawet krócej - powiedział urzędnik podkreślając, że są to rozważania wyłącznie teoretyczne.

Taki scenariusz pozwoliłby Atenom na uregulowanie zaległości wobec MFW oraz oddalenie groźby bankructwa i opuszczenia strefy euro. Z kolei wynik referendum na "nie" może oznaczać, że bez międzynarodowej pomocy w nadchodzących tygodniach Grecja będzie mieć trudności z obsługą długu z tytułu obligacji krótkoterminowych, zaś 20 lipca najpewniej nie zdoła spłacić części należności wobec EBC. Bank w każdej chwili może uznać greckie banki za zagrożone niewypłacalnością i odciąć wsparcie, przekazywane za pośrednictwem greckiego banku centralnego w ramach ELA.

W niedzielę EBC utrzymał jak na razie wsparcie na obecnym poziomie 90 mld euro, choć Grecy apelowali o jego zwiększenie. Sytuacja greckich banków pogorszyła się w ostatnich dniach ze względu na reakcje na kryzys klientów, którzy wypłacali ze swoich kont oszczędności wyprowadzając je za granicę. Od poniedziałku władze wprowadziły tymczasowe kontrole przepływu kapitału.

Zaległości wobec MFW mogą też skłonić innych wierzycieli Grecji, głównie strefę euro, do żądania wcześniejszej spłaty obligacji. Rządy krajów eurolandu deklarowały jednak, że nie wystąpią z takimi żądaniami.

Zobacz, jak zareagowało euro na kryzys w Grecji

Zdaniem niemieckiego ekonomisty, szefa Instytutu Ifo w Monachium Hansa-Wernera Sinna pozbawienie greckich banków finansowania w ramach ELA mogłoby w praktyce zapoczątkować proces wyjścia Grecji ze strefy euro. Unijne traktaty nie przewidują możliwości opuszczenia eurolandu, na co wskazywał w ubiegłym tygodniu w Brukseli grecki minister finansów Janis Warufakis. Jednak zdaniem komentatorów, tę przeszkodę da się ominąć. Traktat unijny nie przewidywał także możliwości bailoutu, czyli ratowaniu przeżywającego trudności kraju strefy euro przez innych jej członków. Tymczasem od pięciu lat bailout jest faktem i to nie tylko w przypadku Grecji.

*Co zamiast euro? Może weksle *

W opracowaniu pt. "Tragedia grecka" Sinn pisze, że nawet przy utrzymywaniu kontroli przepływu kapitału greckie banki nie byłyby w stanie udzielać rządowi kredytów, bo wydawane pieniądze i tak nie wracałyby do systemu bankowego, a zostałyby wyprowadzone z kraju oraz trafiłyby na sfinansowanie importu. W takiej sytuacji grecki rząd mógłby być zmuszony do wypłacania pensji urzędniczych i innych zobowiązań w postaci weksli. Podobny przypadek miał miejsce w amerykańskim stanie Kalifornia, która w 2009 i 2010 roku stanęła na skraju bankructwa - przypomina Sinn.

- W sytuacji Grecji emisja weksli mogłaby być pierwszym krokiem w kierunku wprowadzenia nowej greckiej waluty, bo odbudowa konkurencyjności gospodarki dzięki przejściu na nową walutę byłaby bardziej prawdopodobna - ocenia ekonomista. Jego zdaniem przewalutowanie depozytów bankowych, cen i kontraktów na drachmę byłoby możliwe z dnia na dzień albo w ciągu weekendu. Oznaczałoby to też wewnętrzną dewaluację, a jednocześnie pozwoliło automatycznie zredukowało greckie zadłużenie, jeżeli wymiana nastąpiłaby w stosunku 1:1.

Przez pewien czas euro i nowa waluta musiałyby funkcjonować w Grecji równolegle, do czasu wydrukowania i wybicia odpowiedniej ilości nowych banknotów i monet. W ten sposób Grecja przestałaby być członkiem strefy euro.

Tagi: grecja, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, unia, najważniejsze, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz