USA mocno nadepnęły na odciski Chinom i Rosji. "Po cichu mogą się cieszyć" [OPINIA]

Uderzenie USA na Wenezuelę dokonane w okresie między Nowym Rokiem i weekendem zakończyło się sukcesem USA. Inaczej zresztą być nie mogło, skoro gigant uderza na karła. To nie jest biblijna opowieść o Dawidzie i Goliacie - pisze w opinii dla money.pl analityk Piotr Kuczyński.

Rosja x ChinyPrezydent Rosji Władimir Putin oraz przywódca Chin Xi Jinping
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor
Piotr Kuczyński
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Do tego uderzenia USA szykowały się od dawna. Opowiadano bajki o kartelach narkotykowych (tak naprawdę trzeba ich szukać w Meksyku), niszczono łodzie, w których "zapewne" przewożono narkotyki. Zabijanie ludzi bez dowodów to nie jest coś, co ja mógłbym pochwalić.

Najważniejsze jednak jest to, że poparcie dla Donalda Trumpa od dłuższego już czasu nurkuje. Obiecał niższe ceny, a tymczasem jego polityka celna po prostu musiała je podnieść. Co w takiej sytuacji można zrobić? Szczególnie, że w listopadzie są w USA wybory parlamentarne i Partia Republikańska może stracić władzę w Izbie Reprezentantów. Otóż najlepiej wygrać jakąś wojenkę, pojmać dyktatora, pokazać go wyborcom i pławić się w pochwałach.

Pokazał to już w 1997 roku film "Fakty i akty", w którym to doradca polityczny i producent filmowy fabrykują wojnę w Albanii, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od skandalu seksualnego z udziałem prezydenta USA. Co prawda tutaj raczej nie ma problemu seksualnego (chociaż akta Epsteina bardzo Trumpowi szkodzą), ale wojenka z tyranem zdecydowanie w wielu miejscach będzie się podobała.

Nie gryzie się w język. "Na budowie najważniejsza jest modlitwa"

Ludzie będą zachwyceni

Na początku warto wyraźnie powiedzieć, że Nicolás Maduro jest/był de facto dyktatorem, bo wielokrotnie fałszował wybory. Miliony ludzi uciekły z Wenezueli, której gospodarkę Maduro doprowadził do zapaści. Oczywiste jest więc, że ci ludzie (i szerokie spektrum międzynarodowej opinii publicznej) będą zachwyceni usunięciem Maduro i tym, że w Wenezueli najpewniej zapanuje "pax Americana". Nie znaczy to jednak, że trzeba się tym działaniem USA cieszyć.

Można powiedzieć, że USA realizują właśnie swoją nową doktrynę bezpieczeństwa, w której zachodnia półkula to jest ich ogródek i oni tam będą rządzić. Jako żywo przypomina to "doktrynę Monroe" sprzed 200 lat. Brakuje tylko definitywnego oświadczenia o nieingerencji USA w sprawy europejskie.

Jak pamiętam Donald Trump i jego ruch MAGA mówił ciągle o wycofaniu się USA z roli globalnego policjanta. Nie wiem, czy MAGA będzie zachwycona kolejną wojną. Poza tym prezydent nie może rozpocząć wojny bez zgody Kongresu. Tutaj takiej zgody nie było, ale prawnicy Trumpa już znajdują (bardzo wątpliwe) uzasadnienie dla tej wojenki.

Tym jednak niech się martwią Amerykanie. Dla świata ważne jest to, że USA mocno nadepnęły na odciski Chinom i Rosji. Te dwa państwa mają swoje interesy w Wenezueli. Rosja wspiera Wenezuelę głównie militarnie i symbolicznie. Chiny nie tylko pozostają głównym filarem przetrwania reżimu Nicolása Maduro, ale coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność w obliczu narastającej presji militarnej USA. Chiny są obecnie odbiorcą niemal całego wenezuelskiego eksportu ropy naftowej (ok. 85-90 proc.).

Pstryczek dla Chin i Rosji

Niedawno media doniosły o chińskim supertankowcu Thousand Sunny, który płynie do Wenezueli mimo blokady morskiej ogłoszonej przez USA. Pekin zapowiedział w tej sprawie skargę do ONZ, nazywając działania Waszyngtonu "jednostronnym zastraszaniem". Można więc powiedzieć, że Trump postanowił uderzyć zanim tankowiec dopłynie.

Od września 2023 r. relacje Chiny – Wenezuela mają status "partnerstwa na każdą pogodę". To najwyższy stopień w chińskiej hierarchii dyplomatycznej (dzielony m.in. z Rosją i Pakistanem). Chiny są największym wierzycielem Wenezueli i traktują Wenezuelę jako kluczowy przyczółek swoich wpływów w Ameryce Łacińskiej oraz ważny element strategii dywersyfikacji źródeł energii.

Rosja już wyraziła swoje niezadowolenie z akcji USA. Chiny podczas pisania tego tekstu jeszcze milczały, ale można być pewnym, że będą bardzo niezadowolone (delikatnie mówiąc). Pytanie tylko, czy oprócz niezadowolenia nie podejmą jakichś działań w stosunku do USA (eksport metali ziem rzadkich, srebro itp.). Tak być nie musi, bo USA mogą zainstalować w Wenezueli reżim, który będzie nadal bardzo współpracował z Chinami, ale takie rozwiązanie wydaje mi się być mało prawdopodobne.

Nie jest to jedyne geopolityczne zagrożenie. Rosja i Chiny będą oczywiście protestowały, ale po cichu mogą się nawet cieszyć. Skoro USA może na swoim podwórku usunąć rząd, który im się nie podoba to przecież to samo może robić Rosja w Ukrainie, czy Chiny na Tajwanie. Nie wiem, czy Donald Trump i jego doradcy wzięli to pod uwagę. Jeśli nie wzięli to znaczy, że gra wejdzie na wyższy poziom, który nie spodoba się wielu krajom (a z pewnością nie podoba się Ukrainie i Polsce).

Cisza przed burzą?

Oczywiście pozostaje pytanie o to jak w poniedziałek zareagują rynki finansowe. Jeśli groźby Chin i Rosji będą mało poważne to świat nie zadrży w posadach. W końcu to przecież usunięty tyran w kraju, który ma największe na świecie zapasy ropy naftowej. I najpewniej USA o to właśnie chodzi, a nie o żadne narkotyki. To prawda, że większość wenezuelskich złóż to tzw. ropa ciężka i ultraciężka. Jest ona gęsta i zanieczyszczona siarką, co sprawia, że jej wydobycie i rafinacja są znacznie droższe i trudniejsze technologicznie niż w przypadku "lekkiej" ropy z Bliskiego Wschodu.

Międzynarodowe sankcje gospodarcze (głównie ze strony USA) oraz niestabilność polityczna pod rządami Nicolása Maduro znacząco ograniczają możliwości eksportu i pozyskiwania zagranicznego kapitału, więc Wenezuela eksportowała niecałe 10 proc. tego, co produkują USA i Arabia Saudyjska. Można jednak oczekiwać, że kapitał amerykański i technologia amerykańska dość szybko doprowadzą do gwałtownego zwiększenia wydobycia.

Można więc w poniedziałek oczekiwać taniejącej ropy naftowej, a rynek walutowy i rynki akcji będą reagowały na to, co powiedzą Chiny i Rosja. Nie jest w interesie USA wejście na wojenną ścieżkę (szczególnie z Chinami), więc ostrożnie zakładam, że świat z odejściem Maduro szybko się pogodzi. Pamiętać jednak trzeba, że będzie się też musiał zgodzić z działaniami USA, Chin i Rosji na "ich podwórkach", a to nie jest nic pozytywnego.

Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion

Wybrane dla Ciebie
Funt brytyjski umacnia się względem złotego. Kurs GBP/PLN wyraźnie rośnie
Funt brytyjski umacnia się względem złotego. Kurs GBP/PLN wyraźnie rośnie
Majątek Maduro w Szwajcarii zamrożony. Cztery lata restrykcji
Majątek Maduro w Szwajcarii zamrożony. Cztery lata restrykcji
Koniec specustawy dla Ukraińców. Rząd zmienia zasady pobytu
Koniec specustawy dla Ukraińców. Rząd zmienia zasady pobytu
Zełenski stawia na technologię. Twórca "Armii Dronów" szefem MON
Zełenski stawia na technologię. Twórca "Armii Dronów" szefem MON
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 5.1.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 5.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 5.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 5.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 5.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 5.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 5.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 5.1.2026
Brytyjczycy masowo wybierają Polskę. Rafał Brzoska: Czas na drenaż mózgów
Brytyjczycy masowo wybierają Polskę. Rafał Brzoska: Czas na drenaż mózgów
Koniec ery Maduro w Wenezueli. Rosja może stracić 17 mld dolarów
Koniec ery Maduro w Wenezueli. Rosja może stracić 17 mld dolarów
Pizza Index zwiastował upadek Maduro. Nocna operacja USA w Wenezueli
Pizza Index zwiastował upadek Maduro. Nocna operacja USA w Wenezueli
Koniec ery Google? ChatGPT zagarnia rynek giganta
Koniec ery Google? ChatGPT zagarnia rynek giganta
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl