Wysadzenie Nord Stream. Orban rzuca oskarżenia

Ci, którzy zamknęli rurociąg Przyjaźń, wysadzili też Nord Stream. Ukraina jest zainteresowana chaosem na Węgrzech - oświadczył w czwartek premier Węgier Viktor Orban, cytowany na X przez swojego rzecznika Zoltana Kovacsa. Orban wziął udział w inauguracyjnym posiedzeniu Rady Pokoju w Waszyngtonie.

Premier Węgier Viktor OrbanPremier Węgier Viktor Orban
Źródło zdjęć: © Getty | Nicolas Economou
Malwina Gadawa

Dostawy rosyjskiej ropy płynące na Węgry i Słowację biegnącym przez Ukrainę rurociągiem Przyjaźń zostały wstrzymane 27 stycznia po - jak poinformowała strona ukraińska - rosyjskim ataku na infrastrukturę energetyczną.

Napięte stosunki Węgry-Ukraina

W odpowiedzi na wstrzymanie tranzytu węgierski koncern naftowy MOL zwrócił się w poniedziałek do rządu o uwolnienie strategicznych rezerw surowca, a rząd - do Chorwacji o zezwolenie na transport rosyjskiej ropy rurociągiem Adria. Surowiec ma trafić tą drogą na Węgry w połowie marca.

Nowy rząd w Budapeszcie? Ekspert o scenariuszach na 2026

Węgry oskarżyły Ukrainę o celowe wstrzymywanie dostaw surowca.

Viktor Orban stwierdził, że Bruksela ma obowiązek bronić Węgier i Słowacji, a Budapeszt oczekuje w związku z tym, że Komisja Europejska "wezwie i przesłucha" Ukraińców. "

- Dwa państwa członkowskie UE zostały narażone na ryzyko z powodu ich decyzji - powiedział premier, dodając, że "ci, którzy zamknęli rurociąg Przyjaźń, wysadzili też wcześniej Nord Stream".

Komisja Europejska "musi bronić interesów państw członkowskich, więc musi stanąć po stronie Węgier i Słowacji przeciwko Ukrainie; to jest jej zadanie, tego oczekujemy - zaznaczył węgierski premier.

W ocenie Orbana Ukraina jest zainteresowana wywołaniem chaosu na Węgrzech, aby wpłynąć na politykę wewnętrzną tego kraju przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia tego roku.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl