Uzależnienie od importu energii i surowców słono kosztuje Europę [OPINIA]
Nadszedł czas, abyśmy zrozumieli, czym jest gospodarka obiegu zamkniętego: szansą na dobrobyt, inwestycją w naszą przyszłość i zabezpieczeniem przed kolejnym kryzysem - pisze w opinii dla money.pl Jessika Roswall, komisarz UE do spraw środowiska, odporności wodnej i konkurencyjnej gospodarki o obiegu zamkniętym.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Wojna to chaos. Niszczy życie, źródła utrzymania, gospodarkę i środowisko. Chaos na Bliskim Wschodzie, którego jesteśmy teraz świadkami, szybko rozprzestrzenia się na cały świat. Zamknięcie cieśniny Ormuz przyniosło natychmiastowe i dotkliwe konsekwencje: od początku wojny koszty importu paliw kopalnych do UE wzrosły o ponad 24 mld euro.
Konsekwencje dotyczą nie tylko energii: rolnicy w całej Europie już dziś borykają się ze wzrostem cen nawozów sztucznych, brakuje surowców takich jak benzyna ciężka, która jest podstawą przemysłu chemicznego. Obawiam się, że ten chaos będzie się rozprzestrzeniał. Długoterminowe skutki dla europejskiej gospodarki i transformacji ekologicznej, bezpieczeństwa żywnościowego i kluczowych technologii, takich jak półprzewodniki, mogą być katastrofalne.
Odkrycie w wagonie z węglem. Pociąg z Białorusi wzbudził podejrzenia
Nieunikniony wstrząs
Europa nie po raz pierwszy cierpi z powodu zbyt dużej zależności od wrażliwych łańcuchów dostaw i nadmiernego polegania na innych. Pandemia COVID-19, sześciodniowa blokada Kanału Sueskiego w 2021 r. oraz rosyjska inwazja na Ukrainę uderzyły w obywateli Unii Europejskiej i przemysł. Ostatnio byliśmy świadkami wykorzystywania łańcuchów dostaw jako broni w coraz bardziej skonfliktowanym świecie.
W ubiegłym roku Chiny zablokowały wywóz metali ziem rzadkich, tymczasowo zmuszając europejskich producentów samochodów do zamykania swoich salonów. Chociaż wstrząsy te były w dużej mierze poza naszą kontrolą, ich skutki były w pełni przewidywalne. Każdy kryzys, od prawdziwych wojen, przez wojny handlowe, po globalną pandemię, narażał Europę. W obecnej sytuacji jesteśmy na łasce kolejnego, nieuniknionego wstrząsu.
UE może wyciągnąć z tego dwa jasne wnioski.
Po pierwsze, jesteśmy nadal zbyt zależni od gazu, ropy naftowej i tego, co się z niej produkuje. Paliwa kopalne są siłą napędową naszych społeczeństw, ale jednocześnie stanowią wielkie obciążenie pod względem geopolitycznym, gospodarczym i środowiskowym. Musimy przełamać tę toksyczną zależność. Najtańszą baryłką ropy naftowej jest ta, której nie zużyjemy.
Po drugie, musimy pilnie zmniejszyć naszą zależność od innych i wrażliwość na zakłócenia niestabilnych łańcuchów dostaw. Przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym, która odzyskuje i ponownie wykorzystuje materiały krytyczne i strategiczne, zamiast je wyrzucać, znacznie zmniejszyłoby zapotrzebowanie na ich import i pomogłoby nam uwolnić się od istniejących ograniczeń w łańcuchu dostaw.
Uwolnić potencjał
Potencjał jest ogromny. Jedna tona komponentów smartfona może dostarczyć podmiotom zajmującym się recyklingiem ilość złota i miedzi zazwyczaj ekstrahowaną z 2 tys. ton wydobytej skały. W Europie o obiegu zamkniętym odzysk materiałów z baterii mógłby do 2040 r. zaspokoić połowę popytu UE na kobalt. Znaczną część naszego importu fosforu, w tym z Rosji, można zastąpić fosforem odzyskiwanym ze ścieków. Biogaz może zaspokoić 10 proc. zapotrzebowania Europy na gaz, a bionafta może zrekompensować niedobory związane z paliwami kopalnymi.
W Europie ubogiej w zasoby działania takie są oczywistością. Mniejsze zużycie ropy naftowej i mniejsza zależność zewnętrzna oznaczają większą autonomię strategiczną, większe bezpieczeństwo gospodarcze i większą konkurencyjność. Dlatego musimy odzyskać każdy wartościowy gram z każdej tony materiału. Oznacza to wydajniejszą produkcję, projektowanie i użytkowanie oraz lepszą symbiozę przemysłową, w ramach której przedsiębiorstwa wymieniają się materiałami, energią, wodą i odpadami.
Transformacja w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym postępuje, ale robimy to zbyt wolno i sporadycznie. Odzyskiwany jest tylko jeden procent niektórych metali ziem rzadkich. Jeden procent materiałów pochodzących z rozbiórki budynków jest ponownie wykorzystywany. I tylko jeden procent zużytych ubrań – z których wiele ma bazę petrochemiczną – jest poddawany recyklingowi.
Słabe punkty systemu
UE pracuje nad zmianą tej sytuacji. Jeszcze w tym roku akt w sprawie gospodarki o obiegu zamkniętym wzmocni jednolity rynek surowców wtórnych, a drugi akt – w sprawie biotechnologii – stworzy rynki materiałów pochodzenia biologicznego, powstałe m.in. poprzez przekształcanie odpadów w energię i nawozy.
Nowe szanse pojawią się także dla przemysłu, który dysponuje znacznymi, wciąż niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi i może szybko zwiększyć produkcję od tworzyw sztucznych o obiegu zamkniętym po bionaftę. Wybór europejskich produktów opartych na obiegu zamkniętym lub bioproduktów sprawi, że przedsiębiorstwa staną się bardziej odporne i mniej podatne na zagrożenia związane z geopolityką lub rynkami światowymi.
Podobnie jak poprzednie kryzysy, konflikt na Bliskim Wschodzie uwypuklił słabe punkty naszego liniowego, wysokoemisyjnego systemu. Pokazał też, co musimy zmienić. Nadszedł czas, abyśmy zrozumieli, czym jest obieg zamknięty: szansą na dobrobyt, inwestycją w naszą przyszłość i zabezpieczeniem przed kolejnym kryzysem.
Jessika Roswall, komisarz Unii Europejskiej do spraw środowiska, odporności wodnej i konkurencyjnej gospodarki o obiegu zamkniętym