W jego mieście ma się rozwijać zbrojeniówka. Czeka na podpis prezydenta. "Założyłem się"
- To inwestycje niezbędne nie tylko dla naszego miasta czy regionu, ale przede wszystkim dla kraju. One nie mogą czekać - przekonuje w rozmowie z money.pl prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, odnosząc się do rozwoju przemysłu zbrojeniowego w mieście i okolicach. I wskazuje, dlaczego podpis prezydenta pod ustawą ws. SAFE jest kluczowy.
Rządowa ustawa, która przewiduje stworzenie specjalnego funduszu pozwalającego na wdrożenie unijnego programu SAFE, wciąż czeka na podpis prezydenta. Karol Nawrocki nie podjął jeszcze w tej sprawie decyzji. Ma na to czas do 20 marca i się nie spieszy, okazując dodatkowo duży sceptycyzm wobec ustawy.
Przypomnijmy, w ramach programu Polska ma otrzymać ok. 180 mld zł w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek, które zostaną przeznaczone na zakupy sprzętu wojskowego w Europie. Według deklaracji rządu niemal 90 proc. kwoty ma trafić do polskiego przemysłu.
Nawrocki szykuje weto ws. SAFE? Zaskakujące słowa Tuska
Bydgoszcz czeka na zbrojeniowy skok
Bydgoszcz może być jednym z miast, które najmocniej skorzystają na unijnym programie SAFE. W regionie już działają ważne spółki zbrojeniowe, a równolegle planowane są kolejne inwestycje: rozbudowa produkcji amunicji, nowa fabryka pod miastem i projekty MON wokół lotniska.
Najbardziej zaawansowany projekt dotyczy Nitro-Chemu. Spółka dostała 113 mln zł rządowego wsparcia na linie technologiczne do elaboracji amunicji 155 mm.
Bydgoskie Zakłady Chemiczne Nitro-Chem są przodującym producentem materiałów wybuchowych, w tym trotylu na świecie. Produkty firmy trafiają niemal na wszystkie kontynenty, a wśród klientów są np. Stany Zjednoczone, Turcja, Kanada, Niemcy, Włochy, Ukraina, Hiszpania, Norwegia, Szwecja, Wielka Brytania czy Francja.
Na tym jednak nie koniec. Według zapowiedzi rządu do końca 2028 roku w Polsce powstaną trzy nowe fabryki amunicji, w tym jedna właśnie pod Bydgoszczą.
Ma to pozwolić na osiągnięcie od 2028 r. zdolności produkcji 180 tys. sztuk amunicji kalibru 155 mm, a także znacząco zwiększyć możliwości w zakresie pozostałych rodzajów amunicji wielkokalibrowej.
W Białych Błotach pod Bydgoszczą działa BELMA, producent systemów minersko-zaporowych. Spółka jest kluczowa dla realizacji programu obronnego Tarcza Wschód. I tu planowany jest wzrost produkcji.
"Założyłem się, że prezydent podpisze tę ustawę"
- W Bydgoszczy i okolicach zlokalizowane są firmy, które stanowią 10 proc. potencjału Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Każda z naszych spółek ma ogromne znaczenie dla obronności kraju i każda z tych spółek ma w sposób znaczący zwiększyć swoje moce produkcyjne - mówi w rozmowie z money.pl prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski.
- Mówimy o takich firmach, jak Nitro-Chem - specjalizującej się w produkcji materiałów wybuchowych i amunicji, BELMA - producencie min, czy Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2, które specjalizują się zarówno w serwisowaniu samolotów F-16, jak i w rozwoju technologii dronów. Jest też wiele prywatnych spółek, które dostarczają produkty na rzecz polskiej armii. Bydgoszcz stoi przemysłem zbrojeniowym. Nasze miasto wybrały także jednostki NATO. Wojsko Polskie również u nas zainwestuje, ale o szczegółach nie można jeszcze mówić - tłumaczy.
Decyzja ws. programu SAFE to kluczowa decyzja dla tych firm. To inwestycje niezbędne nie tylko dla naszego miasta czy regionu, ale przede wszystkim dla kraju. One nie mogą czekać - przekonuje samorządowiec.
- Nie możemy zapominać, że im większy jest biznes, tym więcej pieniędzy wpływa do kasy miasta, a to napędza kolejne inwestycje, które tworzą nowe miejsca pracy - przypomina prezydent Bydgoszczy.
Negatywnie ocenia przedstawioną przez prezydenta propozycję ustawy "SAFE 0 proc.", którą Karol Nawrocki reklamuje jako alternatywę dla unijnego programu SAFE - To jest kpina z zarządzania państwem i igranie z ogniem - komentuje Rafał Bruski. Wierzy jednak, że prezydent ostatecznie podpisze rządową ustawę ws. programu SAFE.
- Założyłem się, że prezydent podpisze tę ustawę, nie będzie miał odwagi zrobić inaczej, jeżeli jest w miarę rozsądnym człowiekiem, bo te inwestycje muszą być zrealizowane - podkreśla prezydent Bydgoszczy.
Oto czego oczekuje biznes
- Program SAFE może stać się jednym z kluczowych narzędzi finansowania rozwoju europejskiego przemysłu obronnego w najbliższych latach. Dla polskich firm, zarówno największych podmiotów sektora, jak i szerokiego zaplecza kooperantów oraz dostawców to szansa na realny impuls inwestycyjny i zwiększenie zdolności produkcyjnych w odpowiedzi na rosnące potrzeby bezpieczeństwa Polski i całej Europy - przekonuje w komentarzu dla money.pl Jacek Cieplak, wiceprezes zarządu Pracodawców RP, organizacji, której członkiem jest m.in. Polska Grupa Zbrojeniowa.
Z perspektywy przedsiębiorców najważniejsze jest jednak, by program jak najszybciej przeszedł z etapu deklaracji do etapu wdrożenia. Firmy, a także samorządy związane z lokalizacją zakładów przemysłu obronnego, wciąż czekają na konkretne mechanizmy finansowania, jasne zasady oraz listę projektów, które będą mogły zostać uruchomione - mówi wiceprezes Pracodawców RP.
I dodaje, że biznes potrzebuje dziś przede wszystkim przewidywalności.
- Jasny harmonogram wdrażania SAFE i realny dostęp do środków będą warunkiem planowania inwestycji, rozbudowy mocy produkcyjnych i skutecznego wzmacniania europejskich zdolności obronnych - przekonuje Cieplak.
Prezydencki "SAFE 0 proc." w Sejmie
Prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, który trafił we wtorek do Sejmu, ma umożliwić realizację programu "Polskiego SAFE 0 proc.", zaprezentowanego przez prezydenta i szefa NBP w kontrze do unijnego SAFE.
Zgodnie z projektem ustawy w Banku Gospodarstwa Krajowego ma zostać utworzony "Polski Fundusz Inwestycji Obronnych w celu finansowania modernizacji technicznej polskich Sił Zbrojnych oraz innych zadań służących wzmocnieniu bezpieczeństwa i odporności państwa".
Środki funduszu mają pochodzić z: wpłaty z zysku NBP oraz ewentualnych kredytów, pożyczek i obligacji, odsetek od wolnych środków w złotych przekazywanych w depozyt oraz odsetek od wolnych środków w walutach obcych i innych tytułów.
Co warto podkreślić, zapisy ustawy odbierają budżetowi państwa wszystkie ewentualne wpłaty z zysku Narodowego Banku Polskiego. Zysk ten ma trafiać wyłącznie do Funduszu Inwestycji Obronnych, co oznacza, że obecny i kolejne rządy byłyby całkowicie pozbawione ewentualnych wpływów z NBP.
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki przekonywał we wtorek, że projekt ma pozwolić na wygenerowanie ok. 200 mld zł na armię w ciągu 4–5 lat bez uszczuplania rezerw Narodowego Banku Polskiego.
Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl