WAŻNE
TERAZ

Nie żyje poseł Łukasz Litewka. Zginął w wypadku

Audyt rządu PO-PSL. Eksperci wątpią w szczerość intencji polityków PiS

Bilionowy dług publiczny, złoty mercedes dla szefa spółki skarbu państwa, czy pięciometrowa lista firm poszkodowanych przy budowie autostrad i dróg ekspresowych – taki obraz po rządach PO i PSL wyłania się z przedstawionego przez obecny rząd audytu poprzedniej władzy. Jednak eksperci studzą nastroje.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/Paweł Supernak
Agata Kalińska

Bilionowy dług publiczny, złoty mercedes dla szefa spółki skarbu państwa, czy pięciometrowa lista firm poszkodowanych przy budowie autostrad i dróg ekspresowych – taki obraz po rządach PO i PSL wyłania się z przedstawionego przez obecny rząd audytu poprzedniej władzy. Jednak eksperci studzą nastroje. – Z wystąpień ministrów nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, a cały audyt jest raczej aktem politycznym, nie diagnozą gospodarczą – mówią w rozmowach z money.pl

Audyt poprzedniej ekipy rządowej był głównym wydarzeniem dnia. Premier Beata Szydło rozpoczęła swoje wystąpienie przed dziesiątą rano, a kolejni ministrowie jej rządu przemawiali do późnego popołudnia. Temat: zaniechania i błędy poprzedników.

Ile straciliśmy przez PO

- Szacujemy, że Polacy przez rządy Platformy Obywatelskiej i PSL stracili ok. 340 mld zł - mówiła podczas swojego wystąpienie premier Szydło. - To mogło być osiem lat obowiązywania programu 500 plus, 5 tys. nowo wybudowanych przedszkoli, 250 nowych szpitali i 1500 km autostrad - wyliczała.

Z wystąpienia ministra finansów Pawła Szałamachy można się było dowiedzieć, że za czasów rządów koalicji PO-PSL budżet państwa mógł tracić rocznie do 60 mld zł z powodu niskiej ściągalności podatków, m.in. VAT i CIT. Minister skarbu Dawid Jackiewicz opowiadał o patologiach w spółkach Skarbu Państwa: jeden z prezesów miał się domagać złotego mercedesa, inny kuloodpornych szyb w gabinecie, kolejny - ochrony dla całej rodziny na koszt spółki. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk rozwijał długi na pięć metrów rulon z listą firm poszkodowanych przy budowie dróg i zgłaszających roszczenia wobec GDDKiA. Wicepremier i minister rozwoju mówił o długu publicznym, który za rządów PO-PSL miał przekroczyć bilion złotych, krytykował też wysokość udziału kapitału zagranicznego w polskiej gospodarce.

Szefowa rządu nie wyjaśniła jednak, skąd wzięła się suma 340 mld zł, które Polacy mieli stracić przez rządy PO-PSL. - Problem z tymi wyliczeniami polega na tym, że nie mamy żadnego dokumentu, w którym by wyjaśniono, skąd rząd je wziął. Przypuszczam, że na te 340 mld zł poskładano różne elementy – na przykład ubytki z luki podatkowej, o której wspominał minister finansów – mówi w rozmowie z money.pl ekonomista, profesor Stanisław Gomułka.

W sukurs przychodzi rządowy profil na twitterze, gdzie zamieszczono informację, że straty wynikają właśnie z tej luki podatkowej.

Jednak podczas swojego wystąpienia minister Szałamacha mówił o 60 mld zł, nie o 40 mld zł. Jeżeli chcielibyśmy je mnożyć przez osiem lat rządów poprzedniej ekipy, to wyjdzie 480 mld zł, nie 320 mld zł, ani nie 340 mld zł, o których mówiła premier Szydło.

- Jak rozumiem, na przedstawioną przez rząd Beaty Szydło liczbę 340 mld zł składa się przede wszystkim spadek wpływów podatkowych - wskazuje ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju Rafał Trzeciakowski. - Trudno w całości za ten spadek obwiniać rząd PO-PSL, powodem był również kryzys w gospodarce światowej i dokonania poprzedniego rządu Jarosława Kaczyńskiego - dodaje.

Obraz

Jak wskazuje Trzeciakowski, zarówno Komisja Europejska, jak i i OECD od lat wzywają Polskę do uproszczenia VAT i ograniczenia liczby stawek, ale działania poprzedniego rządu nie były wystarczające. - Zmniejszenie wpływów z podatku CIT w 80 proc. można wyjaśnić spadkiem rentowności brutto przedsiębiorstw niefinansowych. Jednak wpływy od przedsiębiorstw finansowych, w tym banków, pozostały stabilne, a to je właśnie rząd PiS postanowił obłożyć dodatkowym podatkiem. W przypadku PIT jedną z głównych przyczyn spadku wpływów podatkowych były zmiany uchwalone przez rząd PiS z lat 2005-2007, które w pełni weszły w życie już za rządów PO, czyli ulga na dzieci i zmiana stawek PIT - mówi ekonomista.

Dług i wyprzedaż spółek

Ekonomiści są zgodni, że rząd PO-PSL zostawił po sobie kłopotliwy spadek w postaci ogromnego długu publicznego i rozdmuchanego deficytu. - Rzeczywiście zarówno dług publiczny, jak i deficyt są zbyt duże. Być może, gdyby ten temat pojawił się w kampanii wyborczej, to politycy powstrzymaliby się od składania obietnic, które zarówno ten deficyt, jak i ten dług będą dalej powiększać - ocenia profesor Gomułka.

Rafał Trzeciakowski dodaje, że Polska od lat jest wśród krajów UE o największym deficycie sektora publicznego. - Ostatnią kompleksową próbą naprawy finansów państwa był plan Hausnera w 2004 roku, ale nie został w pełni przeprowadzony. Rząd PiS z lat 2005-2007 przyczynił się do problemu, kiedy w szczycie koniunktury jednocześnie obniżył podatki i podniósł wydatki państwa. Dotąd negatywne skutki permanentnych deficytów były maskowane przez szybki wzrost gospodarczy, ale w przypadku jego spowolnienia, np. na skutek zawirowań w strefie euro, na rynkach wschodzących albo dekoniunktury w USA, problem stanie się znacznie poważniejszy - przewiduje ekonomista.

Obraz

Odnosząc się do wypowiedzi ministra skarbu państwa, że poprzedni rząd wyprzedawał majątek bez żadnego planu, Trzeciakowski wskazuje, że Polska wypada najgorzej w indeksie własności państwowej OECD, który pokazuje, w ilu sektorach gospodarki działalność prowadzą przedsiębiorstwa państwowe. - 17 spośród 50 największych firm wg „Listy 500” Rzeczpospolitej to firmy z udziałem skarbu państwa. Tylko one w 2015 roku zatrudniały 425 tys. osób. W przypadku rządu PO-PSL nie mieliśmy do czynienia z pośpieszną prywatyzacją, tylko wręcz przeciwnie, raczej z hamowaniem procesu prywatyzacji, co było jednym z największych zaniechań tego rządu - ocenia ekspert.

Polityka, nie gospodarka

Eksperci zwracają uwagę, że jeżeli chodzi o zagadnienia ściśle ekonomiczne czy gospodarcze, to przedstawiciele rządu nie powiedzieli nic nowego. - Dzisiejsze zarzuty widzę jako element walki politycznej, a nie jako informowanie społeczeństwa o czymś, czego to społeczeństwo wcześniej nie wiedziało. Na mówienie o deficycie, o długu publicznym, czy o luce podatkowej był czas w kampanii wyborczej. I wtedy był czas na wyciąganie wniosków. Teraz wnioski wyciągną agencje ratingowe - uważa profesor Gomułka.

Pytany, czy tego typu debata może wpłynąć na ocenę wiarygodności kredytowej Polski, która ma być opublikowana w piątek, ocenia, że to nie ma większego znaczenia. - Debata dotyczyła faktów z przeszłości. A analityków interesuje stan obecny i prognozy na przyszłość. Natomiast fakty z przeszłości są już im dobrze znane. Teraz mamy do czynienia z dwoma rodzajami ryzyk: pierwsze dotyczą systemu prawnego i a drugie stanu finansów państwa. I oba są związane z działalnością obecnego rządu, a nie poprzedniego - zauważa.

- Wolałbym rzetelną dyskusję zamiast takiej klasycznej awantury politycznej - ocenia ekspert rynku transportowego Adrian Furgalski, odnosząc się do wystąpienia ministra infrastruktury. Jak wskazuje Furgalski, kierowcy mają prawo do zadowolenia z rządów PO-PSL, bo powstało dużo nowych dróg. Większym problemem jest cena, jaką trzeba było za nie zapłacić. - Nie mówię tu o samych kosztach budowy, bo to oczywiście nieprawda, co mówi minister, że budujemy najdrożej w Europie. Pod tym względem mieścimy się w średniej europejskiej. Chodzi o kilkaset firm, które zbankrutowały przy budowie tych dróg. Około 100-150 tysięcy ludzi straciło pracę - dodaje.

- To prawda, co mówił minister, że rząd PO-PSL nie wybudował wszystkich dróg, które zaplanował. Ale rząd PiS też w poprzedniej kadencji nie wybudował wszystkich zaplanowanych kilometrów, ani czterech milionów mieszkań - zauważa.

Wybrane dla Ciebie
Kontrola PIP w Dino. Resort pracy reaguje na skargi
Kontrola PIP w Dino. Resort pracy reaguje na skargi
TSUE: Banki nie mogą naliczać odsetek od kosztów kredytu
TSUE: Banki nie mogą naliczać odsetek od kosztów kredytu
Netflix kręci film o Polaku. "Ukłon w stronę społeczności polskich naukowców"
Netflix kręci film o Polaku. "Ukłon w stronę społeczności polskich naukowców"
Po trzech miesiącach przerwy rurociąg Przyjaźń znów tłoczy rosyjską ropę na Węgry
Po trzech miesiącach przerwy rurociąg Przyjaźń znów tłoczy rosyjską ropę na Węgry
Polska Grupa Militarna Niewiadów rozszerza działalność. Wyprodukuje głowice do dronów
Polska Grupa Militarna Niewiadów rozszerza działalność. Wyprodukuje głowice do dronów
NFZ wyda 72 mld zł na podwyżki. Brakuje na to pieniędzy
NFZ wyda 72 mld zł na podwyżki. Brakuje na to pieniędzy
Byli członkowie rady nadzorczej idą do prokuratury. Nowe oświadczenie ws. Zondacrypto
Byli członkowie rady nadzorczej idą do prokuratury. Nowe oświadczenie ws. Zondacrypto
Nowy sposób na inwestowanie dla osób fizycznych. Oto co szykuje rząd
Nowy sposób na inwestowanie dla osób fizycznych. Oto co szykuje rząd
USA przejęły tankowiec z irańską ropą. Ceny paliw w górę
USA przejęły tankowiec z irańską ropą. Ceny paliw w górę
20. pakiet sankcji na Rosję i pożyczka dla Ukrainy. Jednogłośna decyzja Unii
20. pakiet sankcji na Rosję i pożyczka dla Ukrainy. Jednogłośna decyzja Unii
Opłaty za przepływ przez cieśninę Ormuz. Iran poinformował o pierwszych wpływach
Opłaty za przepływ przez cieśninę Ormuz. Iran poinformował o pierwszych wpływach
Sławomir Cenckiewicz rezygnuje ze stanowiska szefa BBN. Oto ile zarabiał
Sławomir Cenckiewicz rezygnuje ze stanowiska szefa BBN. Oto ile zarabiał