Notowania

wiadomości
25.12.2016 10:04

Polska energetyka płynie na spotkanie z unijną górą lodową. Fiasko polityki energetycznej rządu

Polska już teraz ma niewielkie szanse na zgromadzenie mniejszości blokującej nowe przepisy o CO2.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Dusty132/CC/Wikimedia)

Los polskiej energetyki w 50 proc. rozstrzygnie się w Brukseli. Tymczasem po polskiej stronie mamy kompletny chaos negocjacyjny, zarówno strategiczny, jak i taktyczny. Nadal nie wiemy, jak ma wyglądać polska energetyka za 20 lat, poza tym, że chcemy wykorzystywać "polski węgiel" - pisze Rafał Zasuń z serwisu WysokieNapiecie.pl.

15 grudnia na posiedzeniu Rady Europejskiej premier Beata Szydło chciała zacząć dyskusję na temat Pakietu Zimowego, czyli propozycji reformy unijnego rynku energii. Według informacji portalu WysokieNapiecie.pl, polska premier próbowała poruszyć temat "normy 550 g", ale jej inicjatywa spaliła na panewce.

Przywódcy Francji, Niemiec i Szwecji przekonywali szefową polskiego rządu, że to nie jest czas na takie dyskusje, wszyscy mają jakieś uwagi do Pakietu Zimowego, ale negocjacje powinny odbywać się na niższym, eksperckim szczeblu. Dość nieśmiało wspierać Beatę Szydło próbowała Theresa May, ale w obliczu Brexitu poparcie Wielkiej Brytanii nie ma jednak wielkiego znaczenia.

550 g CO2 na KWh - taką normę zaproponowała Komisja Europejska dla elektrowni, które mogą uczestniczyć w rynku mocy, czyli mechanizmie wsparcia elektrowni konwencjonalnych, które bez tego będą nierentowne. To oznacza wyłączenie ze wsparcia elektrowni węglowych - praktycznie zostaną tylko elektrownie gazowe i na biomasę, bo atomowe są za drogie, żeby uczestniczyć w aukcjach rynku mocy.

Polska chciała, aby w konkluzjach Rady znalazł się zapis o swobodzie Polski w zakresie kształtowania koszyka energetycznego i zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii. Ostatecznie znalazł się tam tylko w formie przypisu, który jednak nic nie wnosi, bo swoboda kształtowania koszyka energetycznego jest już zapisana w artykule 194 Traktatu o Funkcjonowaniu UE.

Jeśli jednak rząd spróbuje podważyć normę 550 g na podstawie artykułu 194, to Bruksela będzie mogła odpowiedzieć, że nikt Polsce nie zabrania budowania elektrowni węglowych, a jeśli będzie chciała wykorzystać rynek mocy, czyli uzyskać pomoc publiczną, będzie musiała podporządkować się jej regułom.

Jak pisze Rafał Zasuń, "adresatem" propozycji ograniczenia możliwości wspierania elektrowni węglowych jest wyłącznie Polska, ponieważ żaden inny kraj nie planuje nowych dużych elektrowni węglowych, a każdy przeżyje też bez rynku mocy dla węglówek.

Cztery dni po Radzie Europejskiej odbyło się spotkanie Rady UE ds. środowiska, czyli ministrów środowiska, podczas którego debatowano nad reformą unijnego systemu handlu emisjami, czyli ETS. Spotkanie, w którym uczestniczył minister Jan Szyszko, także zakończyło się fiaskiem - ani nie udało się uzgodnić stanowisko Rady, ani dogadać się w sprawie Funduszu Modernizacyjnego, czyli mechanizmu, który biedniejszym państwom UE ma zrekompensować wzrost cen uprawnień do emisji CO2 - głównym beneficjentem byłaby Polska.

Tymczasem komisja środowiska Parlamentu Europejskiego zaproponowała poprawki, które mają mocno wywindować ceny CO2.

Polska już teraz ma niewielkie szanse na zgromadzenie mniejszości blokującej nowe przepisy o CO2. A w 2017 r. zgodnie z Traktatem Lizbońskim wchodzą w życie nowe zasady głosowania i do zablokowania projektów dyrektyw trzeba będzie więcej państw.

Kolejnym problemem w negocjacjach z UE jest kwestia norm emisji tlenków siarki, azotu i innych związków chemicznych, które mają wejść po 2021 r. Komisja Europejska wciąż nie zdołała uzgodnić ostatecznej wersji, ale prawdopodobnie w 2017 r. normy zostaną wreszcie przyjęte. Stare bloki o mocy 200 MW, których mamy ok. 50 staną wtedy przed wyborem: albo zamknięcie, albo kosztująca w sumie ok. 10 mld zł modernizacja, w obecnych warunkach nieopłacalna.

Bez żadnej przesady można więc powiedzieć, że los polskiej energetyki w 50 proc. rozstrzygnie się w Brukseli - pisze Rafał Zasuń. Tymczasem po polskiej stronie mamy kompletny chaos negocjacyjny, zarówno strategiczny, jak i taktyczny. Nadal nie wiemy, jak ma wyglądać polska energetyka za 20 lat, poza tym, że chcemy wykorzystywać "polski węgiel". Dziś energetyka uratowała górnictwo, ale kto za 10 lat uratuje energetykę? KGHM? PKN Orlen? Państwowe banki? Znowu trzeba będzie rzeźbić jakieś karkołomne konstrukcje z dziedziny inżynierii finansowej - stwierdza.

"Polska energetyka powoli płynie na spotkanie z unijną górą lodową. Jeśli nie zmienimy kursu, to zostanie po nas piękna biało-czerwona plama". Tę obrazową metaforę usłyszeliśmy ostatnio od osoby współodpowiedzialnej w rządzie za polsko-unijne relacje energetyczne i szczerze zatroskanej tym, co się dzieje między Polską a Brukselą - pisze Zasuń.

Tagi: wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
25-12-2016

WarszawiakTym ludkom ujadającym ciągle na PIS brakuje nie tylko piątej klepki ale także pierwszych czterech, czym prędzej wysłać trzeba ich do psychiatry byle … Czytaj całość

25-12-2016

asdJeśli do zrządzania strategią rozwoju energetyki wystawia się przysłowiowych fryzjerów, to kogo rozsądnego dziwią skutki?

25-12-2016

KrzysztofNie wiem czemu ale nie dziwi mnie to, że z Polską nikt w Unii nie liczy się. To dopiero początek. Depczcie polską konstytucję, prawa obywatelski dalej … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (201)