Notowania

Producent filmu Kler będzie musiał oddać pieniądze z dotacji państwa

Producent filmu Kler będzie musiał oddać dotacje od PISF-u - dowiaduje się money.pl. W sumie to 3,5 mln zł. Wszystko przez rekord oglądalności, a co za tym idzie rekord finansowy. W money.pl oszacowaliśmy, że "Kler" mógł zarobić na otwarciu 10 mln zł.

Podziel się
Dodaj komentarz
(JANEK SKARZYNSKI)
Koszty produkcji "Kleru" mogły się zwrócić po weekendzie wyświetlania w kinach.

Producent filmu Kler będzie musiał oddać dotacje od PISF-u. W sumie to 3,5 mln zł. Wszystko przez rekord oglądalności, a co za tym idzie rekord finansowy. W money.pl oszacowaliśmy, że "Kler" mógł zarobić na otwarciu 10 mln zł.

W miniony weekend rządził jeden tytuł. To najnowszy film Wojtka Smarzowskiego - "Kler". Historia trzech duchownych o nieczystych sumieniach nie pozostawiła Polaków obojętnymi.

Według dystrybutora filmu, firmy Kino Świat – „Kler” zobaczyło w pierwszy weekend 935 tys. 357 osób. Do miliona trochę zabrakło, ale jest rekord frekwencji.

*Lista rekordów *

Wynik najnowszego filmu Smarzowskiego okazał się lepszy od tych, jakie osiągnęły inne blockbustery. "50 Twarzy Greya" na otwarciu obejrzało 834 tys. 479, "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy" – 789 tys. 568, na "Listy do M. 3" przyszło 775 tys. 817 widzów, "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" to z kolei 767 tys. 519 widzów a "Botoks" Patryka Vegi miał na otwarciu 711 tys. 906 widzów.

Polka robi karierę w Bollywood: "Trzymają mnie tam pieniądze"

Jak wcześniej wspomnieliśmy, niektóre miasta zakazały wyświetlania filmu. Dystrybutorzy "Kleru" raczej tego nie odczuli, bo niektóre kina działały na przyspieszonych obrotach. Film pojawił się od razu na 478 ekranach. Kino w Zabrzu w piątek pokazało "Kler" 24 razy.

W Multikinie na warszawskim Ursynowie w dzień premiery zorganizowano aż 18 seansów. We Wrocławiu tamtejsze Multikino w Pasażu Grunwaldzkim pokazało film 22 razy.

- Od momentu premiery "Kleru" media ogarnęła histeria. Wisienką na torcie okazało się nieprzyznanie nagrody "Złotego Klakiera" dla najdłużej oklaskiwanego filmu oraz ocenzurowanie przez TVP Kultura wypowiedzi reżysera podczas gali zamknięcia festiwalu Gdyni. Do tego premiera „Kleru” zbiegła się w czasie z ujawnieniem skandalu pedofilskiego w Pensylwanii oraz afery mobbingowej w centrali „Szlachetnej Paczki”.Czy „Kler” mógł osiągnąć jeszcze lepszy wynik po pierwszym weekendzie? Wszystko wskazuje na to, że mógł, ale nie udało się to z powodów logistycznych. Kina nie nadążały z obsługiwaniem widzów – mówi money.pl krytyk filmowy Dorota Chrobak.

"Kler" jest na dobrej drodze do pobicia rekordu frekwencji dla polskiego filmu po 1989 roku. Na razie dzierży go „Ogniem i mieczem” (7 mln 151 tys. widzów).

O osobistym rekordzie będzie mógł mówić także sam reżyser. Dotychczas najbardziej kasowym filmem Smarzowskiego był "Wołyń", który przez cały czas wyświetlania obejrzało łącznie 1 mln 449 tys. 515 widzów. Druga jest "Drogówka" - 1 mln 25 tys. 566 widzów. Na trzecim miejscu "Pod Mocnym Aniołem" obejrzało 884 tys. 768 widzów.

*Żyła złota *

W tej sytuacji naturalne wydają się pytania, ile "Kler" zarobi? Ceny biletów w Polsce zaczynają się od 15 zł. Tyle płacą studenci. Cena normalnego biletu w tygodniu wynosi ok. 27 zł. Najwięcej zapłacimy w weekend – nawet 40 zł jeśli wybierzemy film 3D. Takie ceny są w większości polskich multipleksów. Swoją politykę cenową mają kina studyjne. Tam przeważnie płaci się nieco mniej.

Money.pl pokusiło się o przybliżone oszacowanie zysku. Przyjmijmy zatem, że średnia cena biletu to 20 zł. Przy 935 tys. 357 widzów daje to sumę 18 mln 707 tys. 140 zł.

Trzeba pamiętać o tym, że nie cała kasa idzie do dystrybutora. Kino Świat będzie musiało podzielić się wpływami z dużymi sieciami kin. O ten kawałek tortu walczą trzy marki: Helios, Cinema City i Multikino.

Po swoje z pewnością upomni się Polski Instytut Sztuki Filmowej, któremu należy się 1,5 proc. ceny od każdego biletu, producent i oczywiście budżet państwa (8-procentowa stawka VAT od biletów na wydarzenia kulturalne i rozrywkowe). Dystrybutorowi zostanie ok. połowy przychodu, co na teraz daje ok. 9 mln 353 tys. 570 zł.

Ostatnia produkcja Smarzowskiego była "niedroga". Kosztowała jedyne 10 mln zł (czyli i tak dwa razy mniej niż "Wołyń"). Cześć środków przekazał Polski Instytut Sztuki Filmowej. Było to dokładnie 3,5 mln zł. Oznacza to, że po pierwszym weekendzie wyświetlania producentom udało się odzyskać to, co zainwestowali w powstanie filmu. Dodatkowo, będą musieli oddać wsparcie finansowe.

- Zgodnie z art. 23 ust. 5 ustawy o kinematografii podmiot otrzymujący dofinansowanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej jest zobowiązany, w przypadku osiągnięcia zysku z przedsięwzięcia, do zwrotu dotacji – powiedziała money.pl rzecznika Instytutu, Monika Piętas-Kurek.

Kino Świat ma dryg do kasowych filmów. Jak pisaliśmy niedawno na money.pl dwa lata temu firma sprzedała 10 milionów biletów. To oznacza, że co piąty polski widz oglądał film właśnie z portfolio tej firmy. Dystrybutor miał powody do świętowania także w zeszłym roku. Przychody w tym czasie osiągnęły 144 mln zł, a zysk – 10 mln zł.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: smarzowski wojciech, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
02-10-2018

ŁajdactwoWszystkiemu winni są przełożeni. Każdy ksiądz ślubuje posłuszeństwo a przełożony powinien w pierwszej kolejności przeciwdziałać od razu. Awans w … Czytaj całość

02-10-2018

dccxA ile "zarobił" "wybitny" Smoleńsk?

02-10-2018

KobenPamiętajcie, że wybory tuż, tuż więc jest okazja podziękować betonowi,który zakazuje wyświetlania filmu,patrz-Zakopane, Ostrołęka .

Rozwiń komentarze (466)