Szpitale nie mają pieniędzy, ale na podwyżki starcza. Krytyczny raport NIK

Część szpitali mimo ujemnego wyniku finansowego, przeznaczała na wynagrodzenia personelu kwoty przekraczające ich możliwości finansowe - wynika z raportu NIK.

Obraz
Źródło zdjęć: © sirigel/pixabay

Powiększa się też luka pokoleniowa wśród personelu medycznego, co może mieć wpływ na bezpieczeństwo pacjentów.

NIK w opublikowanym w poniedziałek raporcie podkreśliła, że koszty zatrudnienia personelu stanowią dominującą część wydatków szpitali ogółem. W sprawdzanych palcówkach wyniosły one od ok. 47 proc. do ponad 85 proc., z kolei koszty zatrudnienia personelu medycznego wynosiły od 80 proc. do 90 proc. wszystkich wynagrodzeń.

"Większość kontrolowanych szpitali (16 spośród 22) uzyskała w całym badanym okresie ujemny wynik finansowy, a mimo to nadal przeznaczała na wynagrodzenia personelu kwoty przekraczające ich możliwości finansowe" - wskazano w raporcie.

W dokumencie czytamy, że w latach 2011-2014 (do 30 czerwca) koszty wynagrodzeń w szpitalach wynikające z umów o pracę zwiększyły się o 3,4 proc., podczas gdy koszty umów cywilnoprawnych, czyli kontraktów (w większości lekarskich), wzrosły o blisko 14 proc. - Średni wzrost wynagrodzeń personelu medycznego kontrolowanych szpitali, z kontraktów i umów o pracę łącznie, był prawie dwukrotnie wyższy od średniego wzrostu przychodów uzyskiwanych z kontraktów zawartych z NFZ. Wzrost kosztów osobowych pochłaniał więc niemal cały ewentualny zysk ze zwiększających się kontraktów z NFZ - dowodzi NIK.

Izba podkreśla też, iż programy naprawcze opracowało osiem z 22 szpitali, z tym że skutecznie realizowały je tylko trzy placówki.

Głównym założeniem programów restrukturyzacyjnych była m.in. zmiana warunków wynagradzania kadry medycznej, która miała prowadzić do obniżenia kosztów działania szpitali. Chodziło o zatrudnianie personelu medycznego na podstawie kontraktów (tj. umów cywilnoprawnych), a nie na umowy o pracę.

NIK wykazała jednak, że forma zatrudniania personelu nie przesądzała o wynikach finansowych placówek. Personel medyczny na kontraktach pracował zarówno w tych placówkach, które osiągnęły zysk, jak i tych, które wykazały stratę. Sytuację finansową jednego ze szpitali, w którym kontraktów nie stosowano w ogóle, udało się poprawić dzięki konsekwentnym działaniom restrukturyzacyjnym.

Kontrolerzy wskazują, że kontrakty pozwoliły na bardziej elastyczną organizację pracy, co pozwoliło "rozwiązać" problem niedoboru lekarzy. Lekarze z kolei mogli dzięki nim więcej zarabiać.

130 godzin na dyżurze

"Pełnienie dodatkowych dyżurów po zakończeniu urzędowych godzin pracy przez lekarzy kontraktowych - zatrudnionych często w tych samych placówkach, na tych samych oddziałach również w ramach umowy o pracę - przede wszystkim łagodziło kłopotliwe skutki niedoboru lekarzy. Umowy kontraktowe umożliwiały bowiem między innymi obejście ustawowo zagwarantowanego prawa do 11-godzinnego wypoczynku bezpośrednio po zakończonym dyżurze. W przeciwieństwie do tradycyjnych umów - czasu świadczenia pracy w ramach kontraktu nie ograniczają żadne przepisy, a jedynie odporność dyżurujących na zmęczenie" - wyjaśnia NIK.

Izba wskazuje jednak, że długość nieprzerwanej pracy lekarzy zatrudnionych na kontraktach i umowach o pracę w kilku skontrolowanych szpitalach, przekraczała normy prawne, nawet te uwzględniające zgodę pracownika na dłuższe zatrudnienie. Zgodnie z raportem rekordzista miał pracować nieprzerwanie przez 130 godzin.

"W ocenie NIK stan ten - choć prawnie dopuszczalny - może powodować, że fizyczne i psychiczne zmęczenie lekarzy będzie stwarzać ryzyko dla bezpieczeństwa pacjentów i samych lekarzy" - zwrócono uwagę.

Izba oceniła też, że kontrakty spowodowały istotne różnice w wysokości zarobków kadry medycznej zatrudnionej na analogicznych stanowiskach w różnych placówkach, stosujących odrębne, zróżnicowane systemy wynagradzania i premiowania. Zróżnicowanie stawek powiększał też niedobór lekarzy specjalistów np. diabetologów, chirurgów czy onkologów.

"W skontrolowanych szpitalach brakowało przejrzystych zasad ustalania stawek wynagradzania lekarzy na podstawie umów cywilnoprawnych, a wysokość kontraktów była efektem indywidualnych negocjacji. W żadnej skontrolowanej placówce wysokość wynagrodzenia pracowników medycznych nie była natomiast uzależniona od wyniku finansowego komórki, w której pracownik był zatrudniony" - podkreślono.

Prowizje dla specjalistów

NIK dodaje też, że niedobór wysoko wykwalifikowanej kadry wymuszał na szpitalach wypłacanie oprócz stawek godzinowych, wysokich kwot w formie procentowej prowizji za wykonane świadczenia, której wysokość zależała od wyceny procedury przez NFZ i podaży specjalistów w danej dziedzinie.

"Prowizje wypłacano indywidualnie poszczególnym specjalistom, bądź całej kadrze lekarskiej wybranych oddziałów. Była to w praktyce swoista prywatyzacja kontraktów z NFZ, ponieważ niezależnie od kosztów poniesionych na realizację usług i zabiegów medycznych, szpital przekazywał lekarzom kontraktowym ustaloną w umowie prowizję. W takich przypadkach wykonywanie nawet wysoko wycenionych procedur nie gwarantowało osiągnięcia zysku, który kompensowałby straty ponoszone na świadczeniach nisko wycenionych" - wykazali kontrolerzy.

Inspektorzy alarmują ponadto, że narasta problem tworzącej się luki pokoleniowej wśród personelu medycznego. Blisko 60 proc. pielęgniarek i 55 proc. lekarzy stanowiły osoby w wieku powyżej 45. roku życia. NIK dodaje, że w niektórych specjalnościach luka pokoleniowa jest tak duża, że istnieje coraz bardziej realne ryzyko braku ciągłości udzielania świadczeń.

Izba w uwagach końcowych zaleca m.in. rozważenie zmian, które spowodują, żeby prawo do odpoczynku było przypisane do pracownika i uwzględniało łączny czas wykonywania obowiązków u jednego pracodawcy, niezależnie od formy zawartych umów.

Kontrolerzy dodają też, że NFZ powinno przeanalizować umowy dot. świadczeń pracy przez poszczególne osoby personelu medycznego w różnych podmiotach leczniczych. "Odpowiadający za właściwe zarządzanie daną placówką kierownik szpitala, nie ma wiedzy o kontraktach zawartych przez lekarzy z innymi placówkami. W ten sposób jedna osoba, realizując szereg umów w różnych podmiotach, może stwarzać zagrożenie dla jakości udzielanych usług oraz bezpieczeństwa pacjentów i personelu" - zaznaczono w raporcie.

Wybrane dla Ciebie
KNF informuje o podejrzeniach wobec trzech spółek. Manipulacje i nadużycia
KNF informuje o podejrzeniach wobec trzech spółek. Manipulacje i nadużycia
Nowa kolej gondolowa w Polsce. Ma ruszyć w przyszłym roku
Nowa kolej gondolowa w Polsce. Ma ruszyć w przyszłym roku
Szpital wybudował SOR, ale nie został otwarty. Bo się nie opłaca
Szpital wybudował SOR, ale nie został otwarty. Bo się nie opłaca
Donald Trump podejmuje decyzje, niektórzy zarabiają krocie. Analizy wskazują na Biały Dom
Donald Trump podejmuje decyzje, niektórzy zarabiają krocie. Analizy wskazują na Biały Dom
Buddyjscy mnisi zatrzymani na lotnisku. Przemycali 100 kg narkotyków
Buddyjscy mnisi zatrzymani na lotnisku. Przemycali 100 kg narkotyków
Chcą likwidacji systemu kaucyjnego. Wysłali list do Donalda Tuska
Chcą likwidacji systemu kaucyjnego. Wysłali list do Donalda Tuska
USA blokują, a statki i tak płyną. 4 mln baryłek irańskiej ropy w jeden dzień
USA blokują, a statki i tak płyną. 4 mln baryłek irańskiej ropy w jeden dzień
Gospodarki Zatoki Perskiej zmierzają ku najgłębszemu kryzysowi od pandemii
Gospodarki Zatoki Perskiej zmierzają ku najgłębszemu kryzysowi od pandemii
Prokuratura sprawdzi firmę ZEN. W radzie nadzorczej zasiada Andrzej Duda
Prokuratura sprawdzi firmę ZEN. W radzie nadzorczej zasiada Andrzej Duda
Premier Słowacji chce do Moskwy. Sikorski zabiera głos ws. zgody na przelot
Premier Słowacji chce do Moskwy. Sikorski zabiera głos ws. zgody na przelot
Iran zmienia strategię. Nowa propozycja dla USA
Iran zmienia strategię. Nowa propozycja dla USA
Polska Grupa Górnicza pożegna w tym roku tysiące pracowników. Ruszyły odprawy
Polska Grupa Górnicza pożegna w tym roku tysiące pracowników. Ruszyły odprawy