Upadłość SK Banku: syndyk zwolnił pracowników. Miesiąc później zwolnił ich drugi raz
- Pięć lat pracowałem w tym banku i nigdy nie dostałem umowy o pracę na stałe. Raz nawet za karę dostałem umowę zlecenie. Kara była za to, że nie otwierałem nowych kont, chociaż pracowałem w dziale kredytów – skarży się pracownik SK Banku. Kara była głównie po to, żeby nie musiał zostać zatrudniony na stałe. Kiedy bank upadł, mógł zostać zwolniony niemal z dnia na dzień. Takich osób jak on jest dziś około 60, wszyscy zostali na lodzie, choć niektórzy pracowali w tym banku nawet kilkanaście lat.
Źródło zdjęć: © bolesław waledziak