Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Jacek Frączyk
Jacek Frączyk
|

Zakaz handlu w niedziele, a Polacy kupowali więcej. GUS podał bardzo dobre dane

142
Podziel się

W pierwszym miesiącu zakazu handlu w niedziele wbrew obawom wcale nie zmniejszyliśmy zakupów, a wręcz przeciwnie. Najnowsze dane pokazują, że jak szturmowaliśmy sklepy z większą gotówką, tak szturmujemy. Najwięcej zyskiwały duże sieci marketów.

Tłok w sklepach był większy. Mimo mniejszej liczby dni handlowych sprzedaż rosła
Tłok w sklepach był większy. Mimo mniejszej liczby dni handlowych sprzedaż rosła (MARIUSZ GRZELAK/REPORTER)
bDIMLBFh

Straciły z pewnością kina, restauracje i sprzedawcy lodów, prowadzący swój biznes w centrach handlowych. Ale przedstawione przez GUS wyniki marcowej sprzedaży detalicznej wskazują, że zakaz handlu w dwie niedziele nie zmniejszył naszej ochoty do zakupów. Szczególnie w dużych sieciach handlowych.

Sprzedaż detaliczna w marcu była wyższa o aż 9,2 proc. w porównaniu z marcem 2017 roku - wynika z najnowszego raportu Głównego Urzędu Statystycznego. Nie uwzględniając inflacji (w cenach stałych) wzrosła o 8,8 proc. To najlepszy wynik w tym roku i już siedemnasty miesiąc gdy rośnie o co najmniej 6 proc.

Tak dobrej serii nie było od 2007 roku. Nawet między 2011 a 2012 rokiem, choć sprzedaż rosła wtedy mocniej, to tak wysoka dynamika nie utrzymała się przez aż tyle miesięcy.

bDIMLBFj

Wynik marca jest wręcz bardzo dobry m.in. dlatego, że znacząco przekroczył prognozy analityków. Średnia typowań wynosiła zaledwie 8,2 proc. W tym roku zresztą analitycy za każdy razem oceniali, że będzie rosnąć wolniej, niż pokazywały później realne statystyki.

Zobacz także: Zobacz też: Zakaz handlu w niedzielę. OPZZ: ta ustawa to wsparcie dla firm kombinujących i źle płacących

Dzięki konsumpcji, napędzanej przez rosnące zarobki i programy socjalne państwa gospodarka rośnie wciąż szybko. Najnowsze dane o sprzedaży kontrastują jednak nieco z informacjami z przemysłu, który zaliczył w marcu spowolnienie do 1,8 proc. wzrostu. Ale nie powinno to przełożyć się na spowolnienie PKB.

bDIMLBFp

Najmocniej w skali roku wzrósł ruch w sklepach niewyspecjalizowanych, czyli w dużych sieciach marketów. Przyrost w tej grupie wyniósł w cenach bieżących aż 16,3 proc. rok, a aż 25,8 proc. w porównaniu z lutym. W cenach stałych - co pokazuje wzrost ruchu w sklepach, oczyszczony o zmiany cen - wzrost rok do roku wyniósł aż 17,4 proc.

Szybko rosła sprzedaż w sklepach z przewagą żywności i napojów., bo o aż 17,3 proc. w cenach bieżących. W pewnej mierze wynika to z wyższych niż przed rokiem cen - gdy uwzględnić ich wpływ wzrost był 13,8-procentowy (ceny stałe).

Na kolejnych miejscach są sklepy z farmaceutykami i kosmetykami (+14,1 proc. rdr), oraz z odzieżą i obuwiem (+9,1 proc. rdr) oraz stacje paliw (+9,1 proc. rdr).

Wśród głównych kategorii wymienianych przez GUS spadek sprzedaży w skali roku odnotowano w sprzedaży samochodów (-4,3 proc. rdr) oraz prasy i książek (-2,9 proc. rdr).

bDIMLBFq

Sprzedaż detaliczna jest jak widać znacząco większa niż rok temu i szał zakupowy od początku roku utrzymuje się na wysokim poziomie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDIMLBFK
giełda
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(142)
Monika
3 lata temu
Jak można porównywać marzec 2018 do marca 2017 bez uwzględnienia daty Świąt Wielkanocnych?! Przeciez jest oczywiste, że jeśli w tym roku Świeta wypadły 1 kwietnia to sprzedaż przedświąteczna skumulowała się w marcu w przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy to Święta przypadaly na 16 kwietnia więc i sprzedaż przedświąteczna kumulowała się w kwietniu. Takie porównanie bez uwzględniania wydarzeń typu święta to kompletna amatroszczyzna
mimimimimimi
3 lata temu
Nie jest tak słodko jak by się mogło wydawać. Święta wielkanocne ( i zakupy) w 2017 były w połowie kwietnia a w tym roku to się przesunęło na koniec marca i stąd te wzrosty.
Polak
3 lata temu
Teraz kasjerki pracują do nocy i nad ranem w poniedziałek, pogratulować solidarnościowcom... Teraz solidarnościowcy mogą dumni lecieć nad Bałtyk i weekend spędzać w hotelu, gdzie personel, także w restauracji czeka do rana.
bDIMLBFL
Marcin
3 lata temu
Ponad milion ludzi ze wschodniej granicy wydaje pieniędze bo z czegoś musi żyć , A to znaczy że NAM wcale się nie polepszyło a wyniki są naciągane bo jakby popatrzeć na zarobki minimalne / a takie ma WIĘKSZOŚĆ Polaków to ....... okazało by się że ...więcej wydajemy niż zarabiamy . Czyli statystyki naciągane na potrzeby polityków .
LESIO
3 lata temu
-To wszystko prawda ale indywidualnie dla niektorych to dramat, w centrum handlowym jest restauracja wietnamska, 60% utargu przypadalo na niedziele , 30% na sobote i 20% na reszte tygodnia, nikt nie przyjdzie zamisat w niedziele na obiad w poniedzialek, ludzie zjedza w restauracji na miescie w parku itp ci zuskaja a w centrach splajtuja, ale srednio bedzie ok
...
Następna strona