Więcej jawności w spółdzielniach. Jest projekt, uwag nie brakuje
Spółdzielnie mieszkaniowe liczące powyżej 500 członków będą musiały prowadzić strony internetowe z wykazem umów zawieranych z podmiotami zewnętrznymi – wynika z projektu w Rządowym Centrum Legislacji. Do inicjatywy resortu rozwoju zgłaszane są zastrzeżenia, ale sam kierunek zmian oceniany jest jako słuszny.
Resort rozwoju i technologii, odpowiedzialny za prace nad projektem, uzasadnia, że nowe przepisy mają wzmocnić jawność działań władz spółdzielni i ułatwić bieżący nadzór nad kontraktami. Obecnie spółdzielnie udostępniają w sieci głównie statut, regulaminy, uchwały, protokoły i sprawozdanie finansowe. Po wejściu w życie proponowanych zmian doszedłby do tego publiczny wykaz umów z firmami zewnętrznymi.
"Celem tego rozwiązania jest zwiększenie przejrzystości i jawności działań organów spółdzielni w zakresie gospodarowania majątkiem, a także umożliwienie członkom bieżącego monitorowania zawieranych przez spółdzielnię umów" - uzasadnienie projektu M. Rozwoju i Technologii
Projekt przewiduje wyjątki. Ze względu na ochronę danych osobowych nie będą ujawniane umowy o pracę zwykłych pracowników. Wykaz obejmie jednak umowy o pracę członków zarządu, bo – jak argumentuje resort – warunki ich zatrudnienia mają znaczenie dla wspólnoty członków. Obowiązek ma dotyczyć spółdzielni mieszkaniowych liczących więcej niż 500 członków, które będą musiały prowadzić stronę i publikować zestawienie umów.
Ukrainiec przejął, Polak kupił. I wyburza. Tak kończy znana fabryka w Kaliszu
Radca prawny Dariusz Wociór przyznaje w rozmowie z serwisem portalsamorzadowy.pl, że prawo dostępu do umów z osobami trzecimi istnieje od 2007 roku, ale w praktyce bywało iluzoryczne z powodu braku wiedzy o samych kontraktach. - Dotychczas członkowie nie mogli w pełni korzystać z tego uprawnienia, gdyż nie posiadali informacji, jakie umowy spółdzielnia zawarła - mówi.
Ekspert ostrzega jednocześnie przed zbyt szerokim zakresem danych publikowanych online. - Problemem jest zakres danych wskazanych w wykazie umów, który może stanowić zagrożenie dla tajemnicy przedsiębiorstwa albo bezpieczeństwa mieszkańców spółdzielni. Podkreślić należy, że wykaz umów będzie dostępny nie tylko do wglądu w spółdzielni, ale również na stronie internetowej - podkreśla. Jego zdaniem wystarczyłoby ograniczyć publiczny rejestr do podstawowych informacji. - Zasadne jest ograniczenie wykazu do nazw umów i daty zawarcia - stwierdza.
"Brak dostępu uniemożliwia ocenę tego, co się dzieje"
Z kolei Ryszard Tkacz z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Patologiom Społecznym "Razem" chwali w rozmowie z serwisem kierunek zmian, wskazując na skutki realnej bariery w dostępie do danych.
Brak dostępu do umów uniemożliwia spółdzielcom jakąkolwiek ocenę tego, co dzieje się w spółdzielni. Zdarza się, że nie mamy dostępu do umowy dotyczącej ocieplenia budynku - nie wiemy zatem, za jaką kwotę została zrealizowana usługa i czy nie przepłacono - chwali kierunek zmian Ryszard Tkacz, z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Patologiom Społecznym "Razem".
Jego zdaniem jawność jest warunkiem sensownego udziału w zgromadzeniach i ocenie władz. - Jeżeli nie będziemy mieli kontroli nad funkcjonowaniem spółdzielni, to nasza obecność na walnym zgromadzeniu nie będzie miała najmniejszego sensu. (Wtedy) Nie możemy podejmować decyzji i oceniać pracy zarządu - ocenia.
Tkacz przypomina podstawową zasadę spółdzielczości i relację członków do zarządu. - Spółdzielnia jest przedsiębiorstwem, w którym właścicielami są tak naprawdę spółdzielcy. Prezes spółdzielni jest natomiast osobą zatrudnioną przez spółdzielców. Dlaczego ma mieć więcej informacji o tym, co dzieje się w spółdzielni, niż każdy ze spółdzielców? Członkowie spółdzielni także muszą wiedzieć, kto wykona usługę za rzecz spółdzielni, za jaką kwotę, jakie ma doświadczenie zawodowe - podsumowuje w rozmowie z portalsamorzadowy.pl Ryszard Tkacz.
Źródło: portalsamorzadowy.pl, legislacja.gov.pl