Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Justyna Sobolak
|

Wielka wymiana liczników prądu w polskich domach. Kto za to zapłaci?

397
Podziel się:

Tauron będzie musiał wymienić 5 milionów liczników na prąd, a PGE – 4,5 miliona. Uchwalona przez Sejm ustawa nakłada nowe obowiązki na dostawców energii. To dlatego rusza wielka wymiana. Kto za nią zapłaci?

Wielka wymiana liczników prądu w polskich domach. Kto za to zapłaci?
Wielka wymiana liczników prądu w polskich domach. Kto za to zapłaci? (Adobe Stock, Proxima Studio)

W połowie kwietnia Sejm uchwalił nowelizację prawa energetycznego. Najważniejszą zmianą, jaką ona wprowadza, jest wdrożenie systemu inteligentnego opomiarowania. Zgodnie z treścią dokumentu, do 31 grudnia 2028 roku co najmniej 80 proc. odbiorców ma mieć nowe odbiorniki na prąd. Z danych, jakie podaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wynika, że w całym kraju będzie wymienionych nawet 17 mln urządzeń.

Czas na wymianę

Wymiana liczników ma być podzielona na etapy. Pierwszy obejmie 15 proc. odbiorców i ma zostać zakończony do 31 grudnia 2023 roku, kolejny (35 proc. odbiorców) – do końca 2025 roku, trzeci (65 proc. odbiorców) do 31 grudnia 2027 roku i ostatni, obejmujący już 80 proc. klientów, do końca 2028 roku.

Firmy energetyczne nie czekają. Na pierwszy ogień idą ci odbiorcy, którym kończy się termin legalizacji urządzeń. Okres legalizacyjny na liczniki elektryczne trwa 8 lub 15 lat, w zależności od rodzaju i mocy nominalnej licznika. Dla dostawców energii inteligentne liczniki nie są niczym nowym. Tauron Dystrybucja zainstalował już 830 tys. liczników zdalnego odczytu.

Zobacz także: "Mój Prąd" rusza po raz trzeci. Dopłaty już nie tylko na fotowoltaikę

Energa ma ich ponad milion. – W tym roku spółka rozpoczęła montaż kolejnych 600 tys. nowych inteligentnych urządzeń o łącznej wartości 108 mln zł – mówi Krzysztof Kopeć, dyrektor biura prasowego Energi.

PGE Dystrybucja już od kilku lat instaluje liczniki zdalnego odczytu u klientów decydujących się na przyłączenie mikroinstalacji prosumenckich. Na koniec 2020 roku liczniki tego typu stanowiły ok. 6,4 proc., czyli ok. 350 tys. wszystkich liczników zainstalowanych w punktach poboru energii u odbiorców końcowych, przyłączonych do sieci o niskim napięciu – tłumaczy Marta Mulawa, dyrektor biura komunikacji PGE Dystrybucja.

Koszty idą w miliardy

PGE Dystrybucja przewiduje, że masowa wymiana liczników u klientów rozpocznie się w ciągu kilkunastu miesięcy od uchwalenia aktów wykonawczych do ustawy i po zakontraktowaniu dostaw liczników i usług wymiany. Według wstępnych szacunków do 2028 roku będzie trzeba wymienić liczniki u 4,5 mln odbiorców.

– Z uwagi na zdecydowanie szerszy zakres funkcjonalny oraz złożoną budowę, liczniki zdalnego odczytu są kilkukrotnie droższe niż tradycyjne liczniki, które dotychczas były powszechnie instalowane u naszych klientów. W uzasadnieniu do projektu ustawy prawo energetyczne przyjęto, że średnia cena jednostkowa wyniesie 360 zł netto. Przy takim założeniu szacowane nakłady na wyminę liczników tradycyjnych na liczniki zdalnego odczytu przez PGE Dystrybucja można ocenić na poziomie około 2 mld zł – wylicza Marta Mulawa.

Będą podwyżki prądu

Jeszcze większe koszty poniesie Tauron Dystrybucja. Do 2028 roku spółka planuje wymienić łącznie ponad 5 mln liczników, czyli u ponad 80 proc. klientów przyłączonych do sieci energetycznej. Spółka podaje, że cena jednego licznika jest wypadkową kilku kwestii.

– Ostateczna cena punktu pomiarowego będzie zależna od dodatkowych czynników, takich jak zakres wymagań funkcjonalnych nowych liczników, zastosowana technologia komunikacji pomiędzy licznikiem a systemem zdalnego odczytu, funkcjonalność systemu pomiarowego, dostępność na rynku liczników oraz służb pomiarowych do wymian liczników. Nie bez znaczenia jest też dostępność komponentów do wyprodukowania licznika, o czym mogliśmy się przekonać ostatnio podczas pandemii. Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy prawo energetyczne, kwestie te regulować będzie rozporządzenie w sprawie systemu pomiarowego, na które obecnie czekamy – mówi Marcin Marzyński, kierownik biura komunikacji Tauron Dystrybucja.

Marzyński przypomina, że na wymiana to nie tylko koszt zakupu, instalacji i uruchomienia systemu komunikacji. Potrzebne będą także pieniądze na rozbudowę sieci informatycznych.

W teorii za wymianę zapłacą dostawcy prądu. Zostanie ona jednak uwzględniona w taryfach energii jako koszty tych przedsiębiorstw. A to oznacza, że my, odbiorcy, również do tej wymiany się dorzucimy. – Odbiorcy nie muszą się martwić, bowiem koszty zostaną rozłożone w długim horyzoncie czasowym, co zapewni stabilność tego procesu i akceptowalność społeczną odbiorców energii – podkreślał Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska.

Resort zapewnia jednocześnie, że nowoczesne liczniki pozwolą na spore oszczędności. Korzyści finansowe dla 13 mln odbiorców mają w ciągu 15 lat wynieść ok. 11,3 mld zł. Koszt wymiany urządzeń oszacowano na 7 mld zł.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(397)
xyxyyx
7 miesięcy temu
k.. monter wywiesza kartkę o wymianie na godzinę przed i się dziwi, że ludzi nie chcą go wpuszczać.
Gość
12 miesięcy temu
Jak znam życie to za wszystko jak zwykle tradycyjnie zapłaci "poborca" tego dobra. Ciekawy tylko jestem jaka będzie zawartość prądu w prądzie, bo jak mi się wydaje spada na pysk gęstość naszego prądu. (Może to wina pandemii ?)
leon
rok temu
Jak to kto zapłaci ? Sasin pewnie ! 😁
taa
rok temu
mi wymieniono licznik, który legalizację miał nieważną od czterech lat. Ale rachunki przychodziły regularnie..:)))
anarchist
rok temu
Liczniki muszą by zdalne bo "facet" który je odczytywał zbyt dużo kosztuje, a po drugie klient zapłaci za wszystko zapłaci z prądem sprzedawali szynkę w aerozolu albo doliczono "darowiznę" na Rydzyka. A tak właściwie skoro co miesiąc płacimy za utrzymanie infrastruktury gazowej, elektrycznej oraz ciepłowniczej to jesteśmy jej właścicielami.
...
Następna strona